Liga Mistrzów zawsze wiąże się z wielkimi emocjami. Szczególnie jeżeli chodzi o etap pucharowy. Faza grupowa zakończona, więc play-offy możemy uznać za rozpoczęte.
W 1/8 finał zagrają Napoli, FC Porto, Bayern Monachium, Tottenham, Chelsea, Real Madryt, Manchester City oraz Benfica. Trzeba w to również wliczyć kluby, które wyszły z drugich miejsc: Liverpool, Club Brugge, Inter Mediolan, Eintracht Frankfurt, AC Milan, RB Lipsk, Borussia Dortmund i PSG. Wnioski z dotychczasowych zmagań wyciągnięte. Kto faworytem? Kto możliwym czarnym koniem? Na te pytania uzyskacie odpowiedź w tym artykule.
Jest lepiej niż w poprzednim sezonie. Liga Mistrzów znowu dla nich?
Omawianie faworytów do końcowego triumfu nie można zacząć od innej drużyny niż od Realu Madryt. Historia pokazała, że „Królewscy” czują się w rozgrywkach Champions League tak dobrze jak nikt inny. W końcu to właśnie oni mają najwięcej „uszatych pucharów” spośród wszystkich drużyn na świecie. Nawet w poprzednim sezonie triumfowali w Lidze Mistrzów, a przecież był to podobno czas przejściowy.
Zeszłoroczna edycja Ligi Mistrzów była zaskakująca w ich wykonaniu, bowiem w meczu z PSG wielu skazywało ich na porażkę. To samo działo się później z Chelsea, następnie z Manchesterem City, aż ostatecznie znaleźli się w finale, który wygrali. Dziś poprzeczka z tego powodu ustawiona jest na absolutnie najwyższym szczeblu, co nie jest dziwne. W poprzednim sezonie wygrali absolutnie wszystko, a w tym są jeszcze lepsi. Lepsi o nowych zawodników, o doświadczenie i lepsi, jeżeli chodzi o trwałość formy.
Przez grupę przeszli spokojnie i choć kilka punktów stracili, nie powinno wyciągać się z tego powodu żadnych negatywnych wniosków. Najważniejsze, że ją wygrali. Prowadzą również w La Liga. Real ma świetny, zgrany zespół i przede wszystkim w swojej kadrze nie posiada żadnych luk. Są jedynym reprezentantem hiszpańskiej piłki w 1/8 finału… Za to jakim!
Liga Mistrzów tak blisko jeszcze nie była
O Manchesterze City można się rozpisywać i rozpisywać. Na papierze są dziś najlepszą bądź jedną z najlepszych drużyn na świecie. Nie są to odrealnione słowa. Mają topowego trenera, świetnego bramkarza, genialnych obrońców, prawdopodobnie najbardziej obfity atak i bezdyskusyjnie najlepszego zawodnika tego sezonu w postaci Erlinga Haalanda. Wszystko naj i w sumie przez ostatnie lata klub był budowany, aby osiągnąć ten status. Pep Guardiola po sześciu latach pracy w końcu ma drużynę kompletną. Zawsze czegoś brakowało, a w tym sezonie walec z Manchesteru rozjeżdża każdego na swojej drodze. Dowodem jest Premier League, ale również miniona faza grupowa, przez którą przeszli łatwo i bezproblemowo.










