Przed nami 23. kolejka hiszpańskiej Primera Division. Levante przyjeżdża na Estadio Santiago Bernabeu i znowu będzie chciało pokonać podopiecznych Mourinho. Barcelona wyjeżdża zaś do Pampeluny, gdzie łatwo do tej pory jej nie było.
Osasuna – FC Barcelona
Katalończycy nie będą mieli na Estadio Reyno de Navarra łatwego życia. Spośród ostatnich pięciu meczów w Pampelunie udało im się wygrać tylko dwukrotnie, trzy razy padał zaś remis. Na korzyść gości działać będzie jednak nie najlepsza forma Osasuny, która w lidze nie wygrała już od pięciu kolejek. Ekipa Jose Mendilibara może jednak do starcia podchodzić optymistycznie. „Barca” w tym sezonie wygrała zaledwie cztery spośród dziesięciu wyjazdowych spotkań. Tylko Getafe zdołało wygrać u siebie z mistrzem Hiszpanii, ale nie powinien dziwić fakt, że eksperci nie upatrują w Barcelonie murowanego faworyta. Pampeluńczycy pokazali już w tym sezonie, że u siebie z „Blaugraną” zagrać potrafią. Mecz pucharowy co prawda padł łupem Guardioli i jego zawodników, ale Osasuna pokazała się w nim z naprawdę dobrej strony.

Problemem gospodarzy są niestety kontuzje. Niepewni występu są Roland Lamah, Alvaro Cejudo i Javier Calleja. W Barcelonie zaś więcej powrotów. Wyzdrowiał już Andres Iniesta, nic nie doskwiera również Alexisowi. Niepewny występu pozostaje jedynie Pedro, a zagrać na pewno nie będą mogli Afellay, Villa i Fontas, których nieobecność nie jest już dla nikogo zaskoczeniem. Z rozgrywek Pucharu Narodów Afryki odpadło już Mali z Seydou Keitą w składzie, jednak defensywny pomocnik raczej nie będzie do dyspozycji Guardioli w jutrzejszym starciu. Można więc powiedzieć, że „Barca” zagra swoim optymalnym składem, choć spekuluje się, że w wyjściowej jedenastce może dojść do kilku niespodzianek, jak choćby ponowna obecność od pierwszej minuty Cristiana Tello. Wychowanek „Blaugrany” udowodnił, że w piłkę grać potrafi, ale czy wstawianie go do składu na tak ciężko zapowiadający się mecz nie jest zbyt nonszalanckim pomysłem? Katalończycy nie mogą już sobie pozwolić na kolejne wpadki.
Real Betis – Athletic Bilbao
Faworyt w tym pojedynku wydaje się być jeden. Jest nim oczywiście ekipa gości, która ambitnie mierzy w miejsce w pierwszej czwórce. Obecnie zajmuje szóstą lokatę, choć mogła swoją pozycję poprawić przed tygodniem, jednak w samej końcówce Espanyol zdołał zdobyć na San Mames bramkę na 3:3, zachowując piąte miejsce. Betis po fantastycznym starcie w lidze, teraz stacza się na dno. Od czterech meczów podopieczni Pepe Mela nie zaznali smaku zwycięstwa – trzykrotnie przegrywali i raz dzielili się punktami. To jednak i tak nic, bo wcześniej „Los Beticos” mieli na swoim koncie passę dziesięciu meczów bez zwycięstwa. Athletic do starcia z Betisem podejdzie po pogromie nad Mirandes, które w miniony wtorek poległo na San Mames aż 6:2. Tym samym „Lwy” z Bilbao awansowały do finału Pucharu Króla, w którym to zmierzą się z Barceloną.
Obydwa zespoły będą musiały poradzić sobie bez kilku zawodników. Jeśli chodzi o gospodarzy, to zagrać z Athletikiem nie będzie mógł Mario, który przed tygodniem obejrzał swoją trzecią czerwoną kartkę w tym sezonie. Kontuzjowani są ponadto Antonio Amaya i Isidoro, a także Alvaro Vadillo, który poza grą znajduje się już od kilku miesięcy. W drużynie Marcelo Bielsy z powodu nadmiaru żółtych kartek nie zagra Ander Herrera. Ciągle z urazem zmaga się także Carlos Gurpegi, a niepewni występu pozostają Igor Gabilondo i Igor Martinez. Wydaje się jednak, że tylko brak Andera może jakkolwiek wpłynąć na dyspozycję basków. Bielsa udowodnił już bowiem, że z pozostałymi absencjami dawał sobie radę. Dlatego też wszystko wskazuje na to, że fatalna seria Betisu jeszcze chwilę potrwa, bo wygranej nad „Los Leones” chyba nikt się nie spodziewa.

Espanyol Barcelona – Real Saragossa
Na pierwszy rzut oka Espanyol nie powinien mieć problemów z pokonaniem czerwonej latarni La Liga. Historia pokazuje jednak, że ekipie z Katalonii nigdy przeciwko Saragossie nie grało się łatwo. Spośród jedenastu meczów pomiędzy tymi dwoma ekipami w pierwszej lidze hiszpańskiej Espanyol zdołał wygrać zaledwie dwa (cztery remisy i aż pięć porażek). Ostatnie dwa mecze również padały łupem gości. Wątpliwe jest jednak to, aby seria ta była kontynuowana. Barcelończycy nie przegrali w lidze od siedmiu meczów i wyraźnie pokazują w każdym spotkaniu, że poważnie myślą o awansie do przyszłorocznych rozgrywek Ligi Mistrzów. Saragossa zaś smaku zwycięstwa nie zaznała od czternastu kolejek.
Problemem Espanyolu są niestety absencje. Mauricio Pochettino nie może korzystać z usług kontuzjowanych Cristiana Alvareza, Felippe Mattioniego, Sergio Garcii i Javiera Marqueza. W dodatku sporo znaków zapytania stoi także przy występach Alvaro, Waltera Pandianiego i Juana Albina. Za różowo nie jest jednak także w drużynie gości. Nie dość, że kontuzjowani są David Mateos, Aranda i Apono, to jeszcze przed tygodniem piątą żółtą kartkę obejrzał Javier Paredes i również jego ominie pojedynek na Cornella-El Prat.
Valencia – Sporting Gijon
„Nietoperzom” nie udało się wygrać w półfinale Pucharu Króla z Barceloną, dlatego teraz całkowicie mogą skupić się na lidze i na utrzymaniu trzeciego miejsca, bo, mimo wszystko, przegonienie w tabeli liderującej dwójki wydaje się niemożliwe. Można powiedzieć, że Valencii po nieudanej pucharowej pogoni za „Barcą” sprzyja los, bo na ligowym podwórku przyjdzie jej się zmierzyć z rywalem, którego teoretycznie powinna zmieść z powierzchni ziemi. Sporting Gijon plasuje się bowiem na przedostatnim miejscu w tabeli, jednak za „Rojiblancos” przemawia ciekawa statystyka. Podczas ostatnich czterech wizyt na Estadio Mestalla Sporting ani razu nie przegrał. Lepszą statystyką w starciach z walencką drużyną poszczycić się może tylko Barcelona (5 meczów). Dodając do tego fakt, że podopieczni Emery’ego nie wygrali w lidze od pięciu starć, można na siłę upatrywać się ewentualnej sensacji, choć w końcu Valencia przełamać się musi. Wszystkie znaki na niebie i ziemi sugerują, że stanie się to właśnie w niedzielę.

Goście przyjadą do Walencji bez Ricardo, Gregory’ego, Botii i Ivana Hernandeza, choć w przypadku ostatniej dwójki istnieje szansa na to, że wyzdrowieją, jednak mało prawdopodobne jest to, że znajdą się w wyjściowej jedenastce. Na Mestalla nie zjawi się również Manolo Preciado, dotychczasowy trener Sportingu. Kilka dni temu ogłoszono bowiem, iż Hiszpan stracił pracę, choć prezes Sportingu nie chciał w tym przypadku używać słowa „zwolniony”. Tymczasowo posadę przejął Inaki Tejada, który zapewne liczy na podobne sukcesy, co Diego Simeone, który, po objęciu funkcji trenera w Atletico Madryt, całkowicie odmienił jego oblicze.
Real Madryt – Levante
Lider z Madrytu przegrał w tym sezonie zaledwie dwa mecze. Porażka z Barceloną nikogo na Półwyspie Iberyjskim już nie dziwi, ale przed sezonem raczej nikt nie spodziewałby się, że obok niej to właśnie Levante będzie w stanie zdobyć z podopiecznymi Mourinho trzy oczka. Tak się stało w pierwszej rundzie, a piłkarze „Los Granotes” wierzą, że podobny wyczyn uda im się powtórzyć również na Estadio Santiago Bernabeu. Niestety „Żaby” nie są już tymi samymi „Żabami”, co na początku sezon. Podopieczni Juana Ignacio Martineza mają za sobą sześć meczów bez zwycięstwa, Real Madryt zaś pokonuje na ligowym podwórku każdego, kto się nawinie (pomijając oczywiście Barcelonę). Nic więc dziwnego, że w kolejną niespodziankę wierzą tylko i wyłącznie gracze gości.
Na korzyść gospodarzy przemawia również sytuacja kadrowa. Wydaje się, że Jose Mourinho będzie miał po raz pierwszy od dawien dawna do dyspozycji wszystkich swoich piłkarzy. Największy znak zapytania stoi przy Khedirze, jednak powołania na pewno otrzymają Angel di Maria i Marcelo. To właśnie za Argentyńczykiem na Concha Espina tęskniono najbardziej. Król asyst nie wystąpi może od pierwszej minuty, ale na boisku pojawi się na pewno. Ignacio Martinez do stolicy nie będzie mógł zabrać za to Juanlu i Barkero. Nie wiadomo również, czy na czas wykuruje się Juanfran.
W pozostałych meczach 23. kolejki Primera Division zmierzą się ze sobą Racing Santander z Atletico Madryt, które będzie chciało potwierdzić, że Diego Simeone naprawdę na Vicente Calderon dokonał cudu. Ciekawie zapowiada się także starcie Malagi z Mallorcą. Gospodarze są tak nieprzewidywalni, że aż strach cokolwiek w tym meczu prorokować, podobnie jak w przypadku pojedynków Rayo z Getafe i Villarrealu z Granadą.
Osasuna 1-2 Barca Betis 0-2 Athletic
Espanyol 2-1 Saragossa Valencia 3-0 Gijon
Real 5-1 Levante Dziękuję.
Real rozbije Levante, to pewne jak w banku.Co do
Barcy to nic nie wiadomo.Guardiola się zagubił
trochę w odnajdywaniu coraz to nowych wychowanków.U
boku takich świetnych zawodników większość
grała by dobrze bo grać np. z Messim to czysta
przyjemność ale nie każdy Messim jest.Real też ma
świetnych młodych zawodników ale nikt na siłę
nie będzie im dawał grać.Przecież naprawdę sporo
młodych "Królewskich" gra w Hiszpańskich
młodzieżówkach.Efekt-Barca gubi punkty,Real nie.
Na stronie realu było napisane, że 4 zwycięskie
mecze i jest mistrzostwo, także mam nadzieję, że
ten będzie kolejnym przybliżającym Real do
mistrzostwa.
6.0 dla Realu hat tric Ronaldo
Osasuna – FC Barcelona 0:4 hat- trick Messiego
Real Betis – Athletic Bilbao 0:3 [ Javi Martinez/
F. Llorente / Iker Muniain]
Espanyol Barcelona – Real Saragossa 0:0 ( duze
osłabienia ESP)
Valencia – Sporting Gijon 5:2 [ Soldado - 3 ...]
Real Madryt – Levante 6:0 [ Benzema - 2 / Ozil - 2/
Ronaldo - 2 ]
Chyba masz bujną wyobraźnie lub poprostu te wyniki
naciągnąłeś ;) Barca nie gra za dobrze na
wyjazdach, a więc jeżeli wygramy to co najwyżej 2
golami przewagi...Betis może strzeli gola Athletic a
Real straci gola jak to ma w zwyczaju i dopiero w 2
połowie zaczną strzelać ;) pozdrawiam
barca wygra 3:1 real przegra 1:3
zebys sie nie zdziwil jak bedzie odwrotnie
tez mi z was spece... nie bardzo sie sprawdzily te
typy