Levante rzutem na taśmę pokonało na wyjeździe kataloński Espanyol 2:1. Wynik spotkania otworzył w 24. minucie Valdo. Kwadrans przed końcem wyrównał Kalu Uche, ale w końcówce z rzutu wolnego trafił Ruben Suarez, zapewniając swojej ekipie zwycięstwo.
Mecz „Papużek” z „Żabami” zapowiadał się niezwykle ciekawie. Obie drużyny w ligowej tabeli dzielił zaledwie jeden punkt. Zwycięzca mógł liczyć na umocnienie swojej pozycji w strefie europejskich pucharów. Grający u siebie Espanyol był minimalnym faworytem. Byłby większym, gdyby trener Mauricio Pochettino nie musiał mierzyć się z plagą kontuzji. Z powodu nieobecności kilku podstawowych pomocników szansę od pierwszych minut dostał młody gracz drugiej drużyny, Cristian Gomez. W ekipie Levante jedyna zmiana była wymuszona zawieszeniem za kartki Asiera del Horno. Baska w wyjściowej jedenastce zastąpił Pedro Lopez.

Już po kilkudziesięciu sekundach spotkania na Cornella-El Prat niebezpieczny strzał oddał Cristian Gomez, jednak gracz Espanyolu nieznacznie się pomylił i piłka minęła bramkę Gustava Munuy. Pierwsze minuty zapowiadały niezłe widowisko w stolicy Katalonii. W 7. minucie futbolówkę w pole karne wrzucał Barkero, ale Arouna Kone, adresat dośrodkowania, był na spalonym. Odpowiedź „Los Pericos” była natychmiastowa – świetną akcję przeprowadził Coutinho, który ograł kilku piłkarzy rywala, ale w końcu jeden z nich zażegnał niebezpieczeństwo, wybijając piłkę. Na boiskowe wydarzenia bardzo żywiołowo reagował trener gospodarzy, Mauricio Pochettino, który z pewnością marzył o jak najszybszym objęciu prowadzenia przez jego zespół. Espanyol przeważał, co potwierdziły statystyki – w pierwszym kwadransie gracze z Barcelony utrzymywali się przy piłce przez 75% czasu. Ich ataki były jednak zbyt wolne, aby zaskoczyć defensywę Levante. Głęboko cofnięci goście liczyli na kontry i szybkość Arouny Kone oraz Valmira Valdo.
Niestety, mimo obiecującego początku na boisku działo się coraz mniej. Zmienić to postanowiła ekipa z Walencji. W 24. minucie kontratak przeprowadził Jose Barkero, który posłał piłkę na środek pola karnego, gdzie był Arouna Kone. Reprezentant Wybrzeża Kości Słoniowej zgrał – prawdopodobnie niechcący – do wbiegającego Valdo, który pewnym strzałem pokonał Casillę. Niedługo potem mogło być 2:0, lecz po wrzutce Barkero niecelnie główkował Ghezzal. Zdobyta bramka świetnie podziałała na graczy z Lewantu, wcześniej byli oni praktycznie niewidoczni w ofensywie, a teraz nie dawali nawet chwili wytchnienia obrońcom „Los Blanquiazules”. W 28. minucie przed szansą stanął Kone, ale przytomnie w obrębie „szesnastki” zachował się Raul Rodriguez. W końcu fani Espanyolu doczekali się ciekawej akcji ich drużyny. W 33. minucie głową uderzał Cristian, po czym piłkę na rzut rożny wybił Munua, ale i tak została odgwizdana pozycja spalona. Bramkarza „Żab” nie mógł zaskoczyć także bardzo niecelny strzał Alvara Vazqueza. Po upływie 45 minut madrycki sędzia zaprosił piłkarzy obu drużyn do szatni. Ciekawe, jaką opowieść naszykował dla swoich podopiecznych Pochettino.











