Tytuł artykułu na temat mistrza Irlandii, podobno najsłabszej drużyny w dziejach czwartej rundy eliminacji Ligi Mistrzów, to uśrednienie przeciętnej reakcji internautów na wieść, że właśnie FC Dundalk będzie rywalem mistrza Polski na ostatniej prostej do Champions League. Dwudziestoletnia klątwa wreszcie zostanie przełamana?Trudno nazwać jedenastokrotnego czempiona Zielonej Wyspy klubem w pełni profesjonalnym. Budżet mniej więcej dwadzieścia razy niższy niż Legii Warszawa, właściwie tylko jeden zawodnik w kadrze, którego nazwisko może cokolwiek mówić bardziej zorientowanym fanom wyspiarskiej piłki. Odpadnięcie z takim rywalem byłoby wyjątkowym frajerstwem, nawet jeśli domowy mecz przeciwko BATE Borysów Irlandczycy wygrali aż 3:0.
Można powiedzieć, że poprzednia runda eliminacyjna była dla „Lillywhites” najlepszym osiągnięciem w historii. Tak jak Liechtenstein może zremisować z Portugalią, a Wyspy Owcze dwa razy ograć Greków, tak Dundalk (które ledwie pokonało – dzięki bramkom na wyjeździe – islandzki FH rundę wcześniej) raz wyeliminowało o wiele silniejszego na papierze mistrza Białorusi. Awans do Ligi Mistrzów byłby totalną abstrakcją, tak słaby zespół nie grał w niej jeszcze nigdy w historii.
Jak gra Dundalk?
Nie trzeba być wielkim ekspertem, żeby się domyślić. Pamiętacie St Patrick dwa lata temu? Lagi do przodu na silnego napastnika, mocno defensywne ustawienie (4-1-4-1) i zespół oparty na kolektywie? Otóż to, nic się nie zmienia, kolejny mistrz Irlandii gra taką samą piłkę. Trener Stephen Kenny będzie bohaterem narodowym, jeśli zespołowi uda się pokonać legionistów.
Pamiętacie St Patrick dwa lata temu? Lagi do przodu na silnego napastnika, mocno defensywne ustawienie i zespół oparty na kolektywie? Nic się nie zmienia, kolejny mistrz Irlandii gra taką samą piłkę.
Legia powinna spokojnie czekać, co piłkarze Dundalk będą robić z piłką przy nodze, zwykle rośnie wtedy szansa na proste błędy. Wtedy uruchamiamy to, co potrafimy najlepiej, czyli szybki kontratak. Tak właśnie zapewne będzie wyglądać dwumecz. Będą bolały oczy, Twitter znów zapłonie od prześmiewczych komentarzy. Ważne, by to Polacy wyszli z pojedynku zwycięsko. Na papierze będą wielkim faworytem.
Gwiazda zespołu
Stephen O’Donnell. Środkowy pomocnik i mózg zespołu, oprócz ligi irlandzkiej grał też w szkockim Falkirk FC, a w piłkę nauczyła go grać akademia piłkarska Arsenalu. 30-latek to typowy walczak, który jednak widzi na boisku nieco więcej niż koledzy. Na jego prostopadłe podania do wychodzącego zza linii obrony napastnika trzeba będzie uważać szczególnie…










