Lech Poznań jest w trybie mistrzowskim! „Kolejorz” po wygraniu Superpucharu Polski zaczął dzisiaj zmagania w Europie. Cel jest jasny, Lech chce zagrać w Lidze Mistrzów, a w pierwszym meczu lechici pokazali, że możemy liczyć na coś wielkiego. Mistrzowie Polski rozbili na wyjeździe mistrzów Danii – Aarhus aż 4:1.
„Kolejorz” zagrał prawdziwy koncert w Danii. Już w pierwszej odsłonie rywalizacji z „De Hvide” dał jasno do zrozumienia, że Liga Mistrzów jest realna. Lech wygrał z mistrzem Danii aż 4:1 i pręży muskuły na arenie międzynarodowej.
Ciężki początek
Mimo ogromnej radości po końcowym gwizdku trzeba powiedzieć, że nie był to idealny mecz Lecha. Aarhus miało naprawdę dobre pierwsze 25 minut. Pressowali wysoko, grali ofensywnie, dobrze też wyglądali w kontrpressingu. Nie przełożyło się to na klarowne sytuacje bramkowe, jednak podopieczni Jakoba Poulsena mogli się momentami podobać. Warto więc chwalić Lecha za reakcje, bo mimo trudnego początku „Kolejorz” się postawił, nie dał się zdominować, wyglądał dobrze fizycznie oraz wykorzystał swój moment.
Liderzy nie zawiedli
Na początku na wysokości zadania stanął kapitan – Mikael Ishak, który otworzył wynik tego spotkania. Szwed popisał się naprawdę kapitalnym uderzeniem, trafiając 32. bramkę dla polskiego zespołu w europejskich pucharach.
Następnie kolejny lider „Kolejorza” sprawił, że Lech był w jeszcze lepszej sytuacji. Do piłki zagrywanej za linię obrony bardzo dobrze wyskoczył Luis Palma, który był szybszy od bramkarza rywali – Hansena. Honduranin dopadł do piłki jako pierwszy, starał się przerzucić futbolówkę nad bramkarzem Aarhus i nabił go w rękę. Po weryfikacji na VAR-ze fiński arbiter Olivier Reitala wyrzucił z boiska Hansena. Ta sytuacja ustawiła Lechowi resztę tego spotkania. Liderzy, na których w Poznaniu kibice liczą najbardziej w tych sytuacjach, dali od siebie coś ekstra.










