Lech Poznań jest w trybie mistrzowskim! "Kolejorz" po wygraniu Superpuchar Polski zaczął dzisiaj zmagania w Europie. Cel jest jasny, Lech chce zagrać w Lidze Mistrzów, a w pierwszym meczu "Lechici" pokazali, że możemy liczyć na coś wielkiego. Mistrzowie Polski rozbili na wyjeździe mistrzów Danii - Aarhus aż 4-1.
„Kolejorz” zagrał prawdziwy koncert w Danii. Już w pierwszej odsłonie rywalizacji z „De Hvide” dał jasno do zrozumienia, że Liga Mistrzów jest realna. Lech wygrał z mistrzem Danii aż 4-1 i pręży muskuły na arenie międzynarodowej.
🏁 Pierwsza odsłona rywalizacji dla Kolejorza. Za tydzień rewanż w Poznaniu, potrzebujemy Waszego wsparcia w drodze po awans do kolejnej rundy eliminacji!https://t.co/XoDZ3muECf
__
90’+4 #AGFLPO 1:4 pic.twitter.com/0FgmhWuwtT— Lech Poznań ⭐️ (@LechPoznan) July 21, 2026
Ciężki początek
Mimo ogromnej radości po końcowym gwizdku trzeba powiedzieć, że nie był to idealny mecz Lecha. Aarhus miało naprawdę dobre pierwsze 25 minut. Pressowali wysoko, grali ofensywnie, dobrze też wyglądali w kontrpressingu. Nie przełożyło się to na klarowne sytuacje bramkowe, jednak podopieczni Jakoba Poulsena mogli się momentami podobać. Warto więc chwalić Lecha za reakcje, bo mimo trudnego początku „Kolejorz” się postawił, nie dał się zdominować, wyglądał dobrze fizycznie oraz wykorzystał swój moment.
Liderzy nie zawiedli
Na początku na wysokości zadania stanął kapitan – Mikael Ishak, który otworzył wynik tego spotkania. Szwed popisał się naprawdę kapitalnym uderzeniem, trafiając 32. bramkę dla polskiego zespołu w europejskich pucharach.
⚽️ 𝐆𝐎𝐋!
__
29′ #AGFLPO 0:1 pic.twitter.com/aML2kOxTVi— Lech Poznań ⭐️ (@LechPoznan) July 21, 2026
Następnie kolejny lider „Kolejorza” sprawił, że Lech był w jeszcze lepszej sytuacji. Do piłki zagrywanej za linię obrony bardzo dobrze wyskoczył Luis Palma, który był szybszy od bramkarza rywali – Hansena. Honduranin dopadł do piłki jako pierwszy, starał się przerzucić futbolówkę na bramkarzem Aarhus i nabił go w rękę. Po weryfikacji na Varze fiński arbiter – Olivier Reitala wyrzucił z boiska Hansena. Ta sytuacja ustawiła Lechowi resztę tego spotkania. Liderzy, na których w Poznaniu kibice liczą najbardziej w tych sytuacjach dali od siebie coś ekstra.
Gol do szatni oraz słaby początek 2. połowy
Lech poszedł za ciosem. W 42. minucie do siatki trafił również Szwed, tym razem jednak Patrik Walemark. „Kolejorz” schodził do szatni jako drużyna lepsza, która miała wszystko pod swoją kontrolą, jednak początek drugiej połowy nie należał do najlepszych.
⚽️ 𝐆𝐎𝐋!
__
42′ #AGFLPO 0:2 pic.twitter.com/HQaMbxwyyG— Lech Poznań ⭐️ (@LechPoznan) July 21, 2026
Lech na początku drugiej odsłony tego meczu wyglądał jakby to on grał w dzesiątke. Zaczęło się od głupiej żółtej kartki Murawskiego, który w 54. minucie zmienił Filip Jagiełło, a minutę później mieliśmy już zmianę wyniku. „Die Hvide” wyszli z bardzo dobrą kontrą, a po podaniu wzdłuż pola karnego Emmery’ego do piłki w polu karnym dopadł Arnstad i umieścił futbolówkę w siatce.
Terry Kompany Yegbe
Kiedy Lech Poznań starał się rozbić nisko ustawioną obronę Aarhus, to Terry Yegbe wziął sprawy w swoje ręce. Ghańczyk uderzył niczym niegdyś Vincent Komapny przeciwko Leicester City i zdjął pajęczynę z bramki Hedenstada. Całą sprawę w przeciągu 4. minut zamknął Patrik Walemark, który po błędzie Kahla znalazł się w polu karnym i umieścił w piłkę w siatce.
Tak było https://t.co/71AZtBheke pic.twitter.com/JQNPQwePkW
— Lech Poznań ⭐️ (@LechPoznan) July 21, 2026
Liga Mistrzów jest w zasięgu Lecha
„Kolejorz” postawił siebie w wyśmienitej sytuacji. Posiada 3 bramkową zaliczkę, a rewanż zagra u siebie w Poznaniu. Przeciwnik, który miał sprawić ogromne problemy Lechowi został przez podopiecznych Nielsa Frederiksena zniszczony. Wiedzieliśmy, że Aarhus jest w trakcie przebudowy, początek mieli naprawdę dobry, jednak chyba nie spodziewał się nikt, że Lech już w pierwszy meczu zamknie sprawę całego starcia. Oczywiście, trzeba zachować pokorę. Nie możemy mocno pompować balonika, ale możemy być świadkami czegoś wielkiego w wykonaniu Lecha.