Tego lata, a w zasadzie od początku roku kalendarzowego, słyszymy coraz to nowsze nazwiska kandydatów do gry w defensywie Barcelony. Na drodze Katalończykom stanęło ostatnio PSG, które jednego obrońcy nie zamierza oddawać, a kolejnego sprzątnęło „Blaugranie” sprzed nosa.
Ostatnio głos w sprawie Thiago Silvy zabrał prezes francuskiego klubu, al-Khelaifi, ostrzegając, że w razie kolejnych zakusów na jego obrońcę będzie zmuszony uruchomić klauzulę odejścia jednego gwiazdora „Dumy Katalonii”. Kiedy na horyzoncie pojawił się zaś inny kandydat, szejk ogłosił już zakup Marquinhosa z Romy. Hiszpańskie media skupiają się teraz zatem na czterech nazwiskach.
Wszyscy brani pod uwagę zawodnicy grają w czołowych klubach Premiership. Wśród nich znajduje się dwóch defensorów Arsenalu, Laurent Koscielny i Thomas Vermaelen. Obydwaj są do siebie pod pewnymi względami podobni. I o jednym, i o drugim można usłyszeć w kontekście ich skuteczności i przydatności w ofensywie, a szczególnie przy stałych fragmentach gry. Zarzutem wobec nich są z kolei błędy w ustawieniu, nierzadko otwierające przeciwnikowi drogę do bramki.
Kolejni kandydaci to Daniel Agger i Jan Vertonghen. Duńczyk jest idolem Anfield Road i Barcelonie mogłoby być trudno wynegocjować jego transfer. Za obrońcą przemawiają jego statystyki i umiejętność gry lewą nogą, co w kontraście z Pique, Puyolem czy Mascherano operującymi głównie prawą nogą mogłoby być przydatne. Grający od niedawna w Tottenhamie Belg jest zawodnikiem niezwykle skutecznym jak na defensora i potrafi się świetnie ustawiać. Przydatny bywa również jego wzrost, a gdyby szukać już minusów, należałoby zwrócić uwagę na szybkość.
Tito Vilanova zapewnia, ze tego lata na Camp Nou trafi nowy obrońca. Być może kibiców zaskoczy nazwisko kupionego gracza, a może będzie to ktoś z wymienionej czwórki. Czasu, by zakontraktować defensora, zostało już niewiele.










