W najciekawszym spotkaniu nadchodzącej 28. kolejki Primera Division prowadząca Barcelona podejmie powoli odradzającą się Sevillę. Pozostałe zespoły z czołówki tabeli czekają już zdecydowanie łatwiejsze zadania: Real zagra u siebie z Herculesem, Valencia na wyjeździe z Saragossą, natomiast czwarty Villarreal podejmie na Madrigal Sporting Gijon.
Real Madryt – Hercules Alicante
Po rozegraniu świetnego meczu z Racingiem „Los Blancos” zmierzą się z pogrążającym się coraz bardziej beniaminkiem z Alicante.
Spotkanie „Los Merengues” sprzed tygodnia było świetne pod każdym względem w ich wykonaniu. Niemal nie myliła się defensywa, Casillas bez mrugnięcia okiem obronił rzut karny, klasą dla siebie byli również Mesut Oezil, Angel Di Maria i (o dziwo) Karim Benzema. Okazało się, że i bez Ronaldo Real może rozegrać świetne spotkanie. Prawdopodobnie „CR7” nie zagra również w nadchodzącym meczu, a szkoda, bo w poprzednim spotkaniu tych drużyn zdobył dwie bramki.

Hercules, w przeciwieństwie do Realu, gra bardzo słabo i właściwie nie widać przesłanek ku temu, żeby nagle miało się coś w tej kwestii zmienić. Degrengolada zawodników z Alicante trwa od dziewięciu kolejek i pokaźnej wygranej z Atletico. Później podopieczni Estebana Vigo zdecydowanie spoczęli na laurach i wywalczyli zaledwie cztery punkty, które spowodowały osunięcie się w strefę spadkową. Jakby tego było mało, z Realem może nie zagrać as beniaminka, Nelson Valdez.
Real Saragossa – Valencia CF
Zespół, który dzielnie walczył w poprzedniej kolejce z Barceloną, podejmie załamaną klęską w Lidze Mistrzów Valencię.
Gospodarze, mimo wspomnianej dobrej postawy w niedawnym meczu z „Barcą”, i tak przegrali, co oczywiście ani o jotę nie mogło poprawić ich sytuacji. A ta nie wygląda niestety różowo. 27 uzbieranych punktów sprawia, że podopieczni Javiera Aguirre plasują się tuż nad strefą spadkową, ale z drugiej strony do górnej połówki tabeli brakuje im niewiele, bo siedem oczek. Jako że w ostatnich ośmiu meczach Aragończycy zdobyli przyzwoite 11 punktów, można mieć nadzieję, że nie zginą.
Tym bardziej że ich najbliższy rywal, Valencia, powinna być zdekoncentrowana, a wręcz załamana utratą szansy, jaką miała w rozgrywkach Ligi Mistrzów. Kulejące w Bundeslidze Schalke po prostu trzeba było ograć, tym bardziej że w pierwszym meczu na Mestalla zdecydowanie lepsi byli gospodarze. Głupi błąd Davida Navarro i kiepska postawa całego zespołu w rewanżu spowodowała, że „Los Ches” odpadli z rozgrywek. Teraz pozostaje im skupić się na obronie 3. miejsca w lidze.
Espanyol Barcelona – Deportivo La Coruna













