W ten weekend oczy Hiszpanii, jak i całego świata, będą zwrócone na Madryt, gdzie miejscowy Real podejmie Barcelonę w Gran Derbi Europa. W cieniu tej potyczki odbędą się inne mecze ligowe.
Malaga CF – Sevilla FC
Gospodarze mają dość dużą, sześciopunktową przewagę nad strefą spadkową, co pozwala im ze względnym spokojem oczekiwać kolejnego pojedynku. Mimo że ich najbliżsi rywale, Sevilla, plasują się na czwartym miejscu w lidze, zdarzają im się mecze niewytłumaczalnie słabe, w czym z pewnością upatrują swoich szans podopieczni Juana Ramona Muniza.
Malaga przegrała ostatnio mecz z sąsiadem z tabeli, Saragossą, zaś kilka dni wcześniej zremisowała z Tenerife, jednym z najsłabszych zespołów ligi. Wyniki te z pewnością nie napawają optymizmem kibiców „Niebiesko-białych” i to raczej ich sobotni rywale przystąpią do meczu jako faworyci.
Jeśli chodzi o Sevillę, to nie powinna ona tracić punktów, jeśli ma zamiar zagrać chociażby w kwalifikacjach Ligi Mistrzów. Po zwolnieniu Manolo Jimeneza zespół objął dotychczasowy asystent, Antonio Alvarez. Poprawa gry nie przyszła od razu, wszak „Sevillistas” przegrali wyraźnie z Villarreal i zremisowali z kiepskim Xerez, ale już ostatni, wygrany mecz z Teneryfą pokazał, że Navas i spółka wreszcie się przebudzili. Z Malagą powinni sięgnąć po trzy oczka.
RCD Mallorca – Valencia CF

W niedzielę, niezwykle groźna na własnym stadionie, Mallorca podejmie grającą w kratkę Valencię. Gospodarze plasują się na piątej pozycji i mają ogromne szanse na grę w Lidze Mistrzów, a w najgorszym razie na występ w Lidze Europejskiej, w co przed sezonem nie wierzyli chyba nawet ich najzagorzalsi sympatycy. Valencia stratę do prowadzącej dwójki ma ogromną, sporą również przewagę nad czwartą Sevillą, ale z pewnością tanio skóry nie sprzeda.
Mallorca na własnym stadionie (ONO Estadi) rozegrała w tym sezonie czternaście spotkań, z czego wygrała aż dwanaście, zaś dwa razy schodziła pokonana (porażki z Barceloną oraz Sevillą). Podopieczni Gregorio Manzano (po zakończeniu sezonu ponoć będzie trenował właśnie Sevillę) w ostatnich trzech meczach wywalczyli jednak zaledwie dwa punkty, remisując z Almerią i Santander. Nie zmienia to faktu, że zdobycie Majorki będzie dla Valencii nie lada wyczynem.
„Los Ches” ostatnio odpadli z rozgrywek Ligi Europejskiej, gdyż nie potrafili strzelić w Madrycie bramki Atletico. Gdyby przypomnieć sobie zatem wynik „Rojiblancos” z meczu na ONO Estadi (1:4), można by Valencię z czystym sumieniem skreślić. Takie dywagacje jednak nie wiele mają wspólnego z rzeczywistością, a ostatnie zwycięstwo ligowe nad Osasuną zostało odniesione w rezultacie naprawdę niezłej gry. Wynik meczu na Majorce jest zatem trudny do przewidzenia.










