Niecały tydzień po zakończeniu sezonu w Górniku Łęczna doszło do zmiany szkoleniowca. Trenera tymczasowego, czyli Marcina Broniszewskiego, ma zastąpić szkoleniowiec z dość bogatym CV – Kamil Kiereś. Trener ostatnio związany ze Stomilem Olsztyn ma pomóc nowemu pracodawcy w awansie do I ligi.
Jeszcze do niedawna wydawało się, że remedium na całe zło w Górniku Łęczna to zatrudnienie Franciszka Smudy. Wszyscy doskonale pamiętają Górnika z gry w ekstraklasie. Nic więc dziwnego, że włodarze klubu pragną jak najszybciej wydostać się z drugoligowej rzeczywistości i awansować przynajmniej na zaplecze ekstraklasy. W ubiegłym sezonie miał im w tym pomóc właśnie były selekcjoner reprezentacji Polski.
Niestety przygoda Smudy z Górnikiem Łęczna szybko się skończyła. I jak można się domyślić – nie była ona zbyt udana. Bilans Górnika pod wodzą popularnego „Franza” w dziewięciu meczach to marne trzy zwycięstwa, cztery remisy i dwie porażki. Na możliwych 27 punktów drużyna zdobyła tylko trzynaście „oczek”. A warto wspomnieć, że Smuda przychodził do klubu z myślą o awansie.
Znać smak awansu
Nie tylko słaba zdobycz punktowa była powodem zwolnienia Franciszka Smudy. Jego drużyna na osiem kolejek przed końcem rozgrywek zajmowała bowiem nie najgorsze szóste miejsce i traciła do trzeciej lokaty premiującej awansem na zaplecze ekstraklasy raptem pięć punktów. Jednakże wpływ na zwolnienie szkoleniowca miał przede wszystkim fakt słabej gry jego podopiecznych. Albowiem łęcznianie prezentowali po prostu bezbarwny futbol.
Po zwolnieniu Smudy ster nad drużyną przejął jego asystent – Marcin Broniszewski, który poprowadził Górnika do końca rozgrywek. Niestety Broniszewski również nie podołał wyzwaniu i ze straty pięciu punktów do miejsca dającego awans na koniec sezonu zrobiło się dwanaście, gdyż łęcznianie zajęli dopiero dziewiątą lokatę. Nie ma się co dziwić, że myśląc o awansie, zarząd Górnika podjął decyzję o zatrudnieniu nowego szkoleniowca.
– Trener Kiereś był najbardziej profesjonalnie przygotowany do rozmowy ze mną i przekonał mnie fakt, że nasze wizje drużyny są sobie bardzo bliskie – mówił „Kurierowi Lubelskiemu” Piotr Sadczuk, prezes Górnika. – Więcej zdradzimy 10 czerwca, gdy cały zespół stawi się na pierwszym treningu przed nowym sezonem w Łęcznej. Spotkamy się wówczas na badaniach wydolnościowych i szybkościowych. Przyznam, że szukałem trenera, który przeżył już awans, i ten argument był jednym z przeważających. Wydaje mi się, że na tę chwilę to najlepszy możliwy wybór.











