Są piłkarze, których można zastąpić. Są też tacy, bez których nie można się obejść. Doskonale wie już o tym Pep Guardiola. Manchester City, wydawało się że dysponujący wręcz kompletną kadrą, notuje nieudany start sezonu. Obie dotychczasowe ligowe porażki „The Citizens” mają jednak wspólny mianownik. To Kevin De Bruyne, którego zabrakło w podstawowej jedenastce w każdym z przegranych spotkań. Czy absencje Belga przesądzą o losach mistrzostwa Anglii?
Każdy zespół walczący o najważniejsze trofea posiada w zespole gwiazdy. W wielu przypadkach – jedną najważniejszą. Lidera, element wręcz niezbędny do odniesienia sukcesu. Kto jest „nadgwiazdą”? Gdy wszystko układa się po myśli, a zwycięska passa trwa, trudno to zweryfikować. Możliwość wskazania pojawia się dopiero, gdy zespołowi powinie się noga. Tak jak w przypadku Manchesteru City, który notuje nieudany start sezonu. Przynajmniej jak na ostatnie standardy wyścigu o mistrzostwo Anglii.
Zdobycie szesnastu punktów w ośmiu meczach praktycznie w każdej lidze przyjęto by za wynik co najmniej bardzo dobry. Przykładowo w bieżącym sezonie La Liga obecny dorobek „The Citizens” ulokowałby podopiecznych Pepa Guardioli tylko dwa oczka za liderem tabeli. Od poprzedniej edycji rozgrywek w Premier League panuje jednak era perfekcjonistów. W angielskiej ekstraklasie każda strata punktów jest niczym gwóźdź do trumny marzeń o mistrzowskim tytule. Między remisem a porażką nie ma wręcz większej różnicy. Jeśli gubisz punkty, to oddalasz się od lidera. A że Manchester City rozdał już osiem, to dokładnie tyle samo traci do plasującego się na pierwszej pozycji Liverpoolu.
„Nadgwiazda” Kevin De Bruyne
Obecny początek sezonu w wykonaniu zespołu Pepa Guardioli szokuje, bo szokować musi. „The Citizens” w poprzedniej kampanii zdominowali (prawie) wszystkie angielskie rozgrywki. Manchester City zaczęto postrzegać jako zespół kompletny, kombajn, który młócił kolejnych rywali. Nie bez podstaw, bo nad grą drużyny z Etihad Stadium można się było tylko zachwycać. Sukces gonił sukces, a w zespole obecnego mistrza Anglii błyszczeli praktycznie wszyscy.
Dlatego możliwość weryfikacji pojawiła się dopiero teraz. Dwie dotychczasowe ligowe porażki „The Citizens” pokazały, że absolutnie niezbędnym elementem zespołu, by osiągać sukcesy, jest Kevin De Bruyne. Racja, Belg od dawna jest jednym z najlepszych, jeśli nie najlepszym zawodnikiem całej Premier League. Tylko że w poprzedniej kampanii, z małymi wyjątkami, absencje gracza nie wpływały w tak dużym stopniu na wyniki Manchesteru City. W obecnej mają wręcz decydujące znaczenie.











