Podczas gdy bój o mistrzostwo Hiszpanii rozgrzewa do czerwoności cały piłkarski świat, to na zapleczu najwyższej klasy rozgrywkowej również jest się czym zachwycać. Wprawdzie jest to futbol poziomem przypominający raczej naszą rodzimą ekstraklasę, aniżeli La Liga, ale po dogłębnej analizie można dojść do wniosku, że tyle w zupełności wystarczy, aby przynajmniej rzucić okiem na przebieg obecnego sezonu w Segunda Division.
Bywają takie sytuacje w piłce nożnej, które potrafią w jedną chwilę obrócić do góry nogami całą ligę i z potencjalnych przegranych zrobić zwycięzców. Takie momenty, które kibice zapamiętają na długo, jak choćby końcówka sezonu 2011/2012 w Anglii czy jakikolwiek inny scenariusz poza wygraną Barcelony w obecnej temporadzie. Wszyscy uwielbiamy rozgrywki, w których do końca nie wiadomo, co się stanie – to powoduje dodatkową dawkę emocji od początku do końca kalendarza. Może zatem warto zwrócić uwagę na Ligę Adelante? W końcu tam takie sytuacje zdarzają się co roku.

Na zapleczu La Liga rywalizują 22 drużyny, a więc terminarz jest niezwykle ciasny i teoretycznie w połowie sezonu powinna się ukształtować pewna grupa zespołów, które będą walczyły o górę tabeli, i druga grupa, tych broniących się przed spadkiem. Sęk w tym, że taka sytuacja nie ma miejsca. Połowa Segunda Division traci mniej niż 10 punktów do pierwszej lokaty, a matematyczne szanse na grę w barażach ma nawet obecna w strefie spadkowej Ponferradina.

Paradoks polega na tym, że tu każdy może wygrać z każdym. W ostatnich trzech spotkaniach tylko zespół Realu Zaragoza zdołał wywalczyć komplet punktów i jest w czołówce jedyną drużyną, która przed sezonem była przez bukmacherów uznawana za faworytów do awansu. Girona, lider w tym zestawieniu, zajmuje dopiero ósmą pozycję w lidze. Wysoko przed sezonem stały także notowania beniaminków. Tu jednak sprawy się skomplikowały: ze spadkowiczów z La Liga poziom trzyma Elche, które znajduje się tuż za miejscami barażowymi, oraz mająca jedno oczko mniej i będąca dwie pozycje niżej Cordoba. Trzecia wśród pechowców poprzedniej temporady Almeria ma tylko dwa punkty przewagi nad strefą spadkową.

Na czele Segunda Division znajduje się drużyna CD Leganes – „Ogórki” pokazują w tym sezonie, że ogórkami są jedynie z nazwy. Podopieczni Asiera Garitano tylko siedmiokrotnie doznali porażki i pewnym krokiem zmierzają ku pierwszemu w historii awansowi do La Liga. Ciekawostką jest, że najlepszy strzelec ekipy z Madrytu to mający polskie korzenie Alexander Szymanowski. Urodzony w Argentynie skrzydłowy, może pochwalić się dziesięcioma trafieniami w obecnej kampanii.











