W ostatnim sobotnim meczu, rozegranym w ramach 27. kolejki La Liga, Atletico pokonało na Vicente Calderon Villarreal 3:1. W spotkaniu tym nie zabrakło pięknych goli, dramaturgii i sztuczek technicznych. To był mecz!
Mecz Atletico z Villarrealem już od samego początku mógł się podobać. Tuż po gwizdku oznajmiającym rozpoczęcie zawodów ładnie prawą stroną przedarł się Reyes, po czym groźnie dośrodkował w pole karne, jednak z piłką rozminęli się zarówno Forlan, jak i Aguero. Chwilę później ładną szarżą lewą stroną popisał się Cazorla, wpadając na dużej prędkości w pole karne i próbując zrobić coś jeszcze z piłką nawet wtedy, gdy drogę do niej zagradzał mu już chyba ze dwa razy większy Godin. Następnie miała miejsce kapitalna akcja Jose Reyesa, który najpierw świetnie balansem ciała zwiódł dwóch kryjących go zawodników, a potem oddał strzał, którego nie powstydziłby się żaden z tuzów światowego futbolu. Mimo że do bramki było ponad 25 metrów, piłka po kapitalnym łuku wpadła w samo okienko bramki Lopeza! Jak do tej pory chyba gol roku w La Liga! 1:0 dla gospodarzy! Chwilę później za ciosem próbował jeszcze pójść Forlan, strzelając mocno z ostrego kąta, jednak tylko w boczną siatkę.

Villarreal prezentował się nieco bezradnie, mimo że piłka ładnie krążyła między zawodnikami Garrido, a Borja Valero niejednokrotnie pokazywał, że z Zinedine’em Zidane’em łączy go nie tylko czerep łysy jak kolano, ale również biegłość w rozgrywaniu oraz mijaniu kolejnych rywali. Obydwie drużyny grały otwarty futbol, bez kalkulacji, co powodowało, że piłka w przyjemnym dla oka tempie krążyła między jednym polem karnym a drugim, bramkarze obydwu drużyn musieli zaś wylać sporo potu. Nieco bardziej klarowne sytuacje stwarzało Atletico, jednak do podwyższenia rezultatu zawsze brakowało odważnej decyzji albo drobnego błędu rywala. Najbliżej szczęścia „Los Colchoneros” byli w 22. i 29. minucie, kiedy ładne akcje przeprowadzili Dominguez i Suarez.
Po nieco ponad dwóch kwadransach przyjezdni wywalczyli rzut wolny z okolic 16. metra, a bardzo nierozważnie Nilmara próbował zatrzymać Dominguez, za co został ukarany żółtym kartonikiem. Do kopnięcia piłki sposobili się Cazorla i Rossi, ostatecznie ten pierwszy lekko trącił futbolówkę, po czym potężnie uderzył ją Włoch, w taki sposób, że ta wpadła niemal w samo okienko bramki De Gei. Jakież piękne bramki padają tego wieczoru na Vicente Calderon! Atletico – Villarreal 1:1! Po tej bramce obraz gry ani trochę nie uległ zmianie, obydwa zespoły zdecydowanie dążyły do zdobycia bramki dającej prowadzenie. Piłkarze raz po raz popisywali się sztuczkami technicznymi i dryblingami, a szczególnie efektowny był ten w wykonaniu Filipe, dzięki któremu przedarł się przez trzech interweniujących rywali. Mimo wysokich walorów estetycznych spotkania, od bramki Rossiego aż do końca pierwszej połowy na dobrą sprawę bramkarze nie mieli zbyt wiele do roboty.












