W przeciętnej lidze, gdzie w jednej drużynie występują – odchodzący powoli w boiskową niepamięć – gwiazdy w osobie Davida Villi, Franka Lamparda i Andrei Pirlo wydawać by się mogło, że ich drużyna powinna bić się o mistrzostwo. Piłka nożna po raz kolejny okazała się być przewrotna i w ostatnim meczu sezonu Major Soccer League Columbus Crew zmierzy się z Portland Timbers.
Zarówno w drużynie ze stanu Ohio, jak i tej z Oregon próżno szukać głośnych nazwisk, co nie oznacza, że nie ma w nich ligowych gwiazd. Dla wspomnianej trójki z Nowego Jorku, a także dla zawodników pokroju Kaki czy Stevena Gerrarda MLS to świetne miejsce do zakończenia kariery i zarobienia pieniędzy dzięki swemu nazwisku. Dla nich sukces sportowy to sprawa drugorzędna, bowiem na drugą stronę Atlantyku przyciągnęły ich wielkie pieniądze.
Zarówno Columbus Crew, jak i Portland Timbers nie były najlepszymi drużynami w swych konferencjach, zanim rozpoczęła się rywalizacja na etapie play-offów. W Konferencji Wschodniej liderem był New York Red Bulls, a drużyna z Ohio z dorobkiem 53 punktów w 34 meczach traciła sześć punktów. Taką samą liczbę oczek zgromadziło Portland Timbers w Konferencji Zachodniej, także tracąc do liderującego FC Dallas sześć punktów. Jedyną różnicą jest pozycja w tabeli – drużyna prowadzona przez Caleba Portera w sezonie zasadniczym zajęła trzecie miejsce, ustępując bilansem bramek Vancouver Whitecaps.
W przedsezonowych typach, wśród ekspertów amerykańskiej stacji ESPN oraz Sports Illustrated, wielu wymieniło drużynę z Colmbus jako mistrza Konferencji Wschodniej, ale niewielu przypuszczało, że mogą cieszyć się z mistrzostwa po finałowym spotkaniu.
Największym faworytem do końcowego triumfu była drużyna Seattle Sounders z Obafemi Martinsem i Clintem Dempseyem w składzie. Ich pogromcami w półfinale konferencji było FC Dallas, dla którego zaporą nie do przejścia było niedoceniane w przedsezonowych przewidywaniach Portland.
Niepokój wśród gospodarzy
Uchodzący za faworytów zawodnicy z Columbus zagrają finał na własnym terenie. To z pewnością ogromny dodatek dla podopiecznych Gregga Berhaltera, który w Ohio zbudował prawdziwy kolektyw oparty na ofensywnym trio, w którego skład wchodzą Ethan Finlay, Federico Higuain oraz Kei Kamara. Stanowią oni o sile ofensywnej swojej drużyny, która w sezonie zasadniczym uchodziła za drugą w lidze. Wspomniane trio w tym sezonie strzeliło 42 bramki i asystowało przy 30, co – gdy zsumujemy 58 bramek całego zespołu w sezonie zasadniczym i dodamy do tego 6 bramek w fazie play-off – musi zostać docenione.












