Znany z gry w AC Milan czy VfB Stuttgart Jon Dahl Tomasson po zawieszeniu butów na kołku wciąż pozostał przy piłce nożnej i jako trener dzieli się swoim doświadczeniem w utytułowanym Malmoe FF, które także i wiosną będzie reprezentować kraj Trzech Koron w europejskich pucharach. Przed jego drużyną nadarza się okazja na przejście do kolejnej rundy, zanim jednak do tego dojdzie, trzeba pokonać w dwumeczu niewygodnego przeciwnika.
Grudniowe losowanie było dość łaskawe dla „Niebieskich”. Co prawda przyszło im grać z VfL Wolfsburg, jednak patrząc na obecną formę „Wilków”, szanse na awans drastycznie wzrastają. Niemiecki klub od pewnego czasu nie jest w najlepszej dyspozycji i coraz bardziej oddala się od górnej strefy 1. Bundesligi, więc Szwedom może być łatwiej wykorzystać moment słabości faworyzowanych „Wilków”.
Taka kolej rzeczy sprawiłaby, że nie tylko o jednym z najbardziej zasłużonych szwedzkich klubów byłoby głośniej, ale także o Tomassonie wielu kibiców mogłoby sobie przypomnieć. Co równie warto zauważyć, to fakt, że prowadzony przez Duńczyka zespół jest jedynym ze Szwecji, który występuje jeszcze na arenie międzynarodowej. Tak więc wszystkie oczy kibiców z tego kraju zwrócone są na słynnego przed laty napastnika.
„Niebiescy” jeszcze na feriach
Jako że Allsvenskan jakiś czas temu rozpoczął przerwę pomiędzy sezonami, to trudno cokolwiek napisać o formie wicemistrzów. Malmoe FF do spotkania z Wolfsburgiem podejdzie jeszcze w formie dalekiej od optymalnej i można z całą pewnością spodziewać się, że zespół nie będzie wyglądał tak, jakby oczekiwał tego sam szkoleniowiec.
Nie oznacza to jednak, że drużyna nie ma szans w starciu z niemieckim klubem, który, choć jest w trakcie sezonu, nie do końca przypomina ten zespół sprzed kilku miesięcy. Najbliższe spotkanie więc zapowiada się bardzo ciekawie i trudno wskazać faworyta.
Także i dotychczasowe mecze towarzyskie niewiele mówią o zespole Jona Dahla Tomassona. W nich drużyna przygotowywała się na tle ciekawych klubów takich jak FK Krasnodar czy Sparta Praga. Z tym pierwszym niestety Szwedzi przegrali 3:1, natomiast zwycięstwo nad czeskim zespołem z pewnością mogło poprawić humory. Podobnie zresztą jak dwa inne mecze, w których Malmoe FF postrzelało mnóstwo goli.
Tak było w derbowym starciu z IFK Malmoe, podczas którego padł wynik 7:0, oraz z Syrianska FC – 8:0. Prawdziwy jednak test możliwości dopiero nadejdzie. Zanim rozgrywki w Szwecji się zaczną, może się zdarzyć, że „Niebieskich” w Lidze Europy już nie będzie.
Utrzymać formę z jesieni
Najwięksi optymiści mogą wciąż żyć dobrymi wynikami z jesieni. Wówczas pod wodzą Jona Dahla Tomassona drużyna radziła sobie więcej niż przyzwoicie. Co prawda nie uwieńczyła dobrej gry mistrzostwem kraju, natomiast awans do kolejnej fazy Ligi Europy był czymś, z czego w klubie ludzie związani z tym zespołem mogli być zadowoleni.
Biorąc pod uwagę, że podopieczni 43-letniego szkoleniowca, by znaleźć się w gronie 32 najlepszych drużyn w tych rozgrywkach, musieli pokonać, licząc same kwalifikacje, aż czterech rywali, jest to godne podziwu.











