Liczba 36 w tytule oznacza, że do zakończenia sezonu w Hiszpanii pozostały dwie kolejki. Barcelona jest już mistrzem, ale jej piłkarze okazali się minimalistami, tylko remisując z Levante. Za karę w jedenastce jest tylko dwóch graczy czempiona. Real postarał się bardziej, bo nie chce, żeby Cristiano Ronaldo zamknął się w sobie. Dlatego też cała drużyna pracuje na jego gole.
Tono Rodriguez – Sergio Aguero strzela gole w każdym meczu ligowym Atletico, który można ogarnąć pamięcią krótkotrwałą. Obecnie zdanie to jest nieaktualne, ponieważ „Los Rojiblancos” z „Kunem” i spółką wybrali się na El Sardinero, gdzie zastali będącego w wybornej dyspozycji Tono. Dzięki zwycięstwu nad madrytczykami, Racing może być już prawie pewny utrzymania.

Bruno Saltor – w jedenastce kolejki nie ma Borjy Valero, więc musi się w niej znaleźć piłkarz, który wygląda jak on. Nie jest on etatowym zawodnikiem Valencii, ale w obliczu licznych braków kadrowych łysy obrońca zaprezentował się bardzo korzystnie. Ostrożnie szacując, brał udział w co drugiej akcji ofensywnej „Los Ches”, z czego jedna zakończyła się golem Juana Maty.
Pepe – w końcówce sezonu osiągnął formę, która jest nieosiągalna dla innych obrońców w lidze (może poza Puyolem). Plotki głoszą, że obecna dyspozycja Brazylijczyka z portugalskim paszportem jest pokłosiem przeprowadzanych na nim prób genetycznych. Efektem ubocznym jest wytwarzanie pola magnetycznego, które zmiotło swego czasu Daniego Alvesa. A może gracze Getafe nie podchodzili do niego, bo bali się, że podzielą los Javiego Casquero?
Javier Mascherano – coraz lepiej wiedzie się Argentyńczykowi w Barcelonie. Co prawda, gdyby w pełni sił był Carles Puyol, „Masche” nawet nie wystąpiłby w meczu przeciwko Levante, ale brak kapitana spowodował, że wystąpił i to całkiem poprawnie. Ciekawe, czy w przyszłym sezonie Mascherano dalej będzie pełnił rolę zmiennika/zapchajdziury, czy może wywalczy sobie wyższy status?
Eric Abidal – nie zagrał wybitnego spotkania, jak cała jego drużyna zresztą, ale mimo wszystko wyróżnił się w meczu Barcelony ze świetnie poustawianym Levante. Zresztą, poczynania Francuza, nawet te, na które jeszcze niedawno nie zwrócilibyśmy specjalnej uwagi, biorąc poprawkę na ostatnie kilka miesięcy, nabierają zupełnie nowego znaczenia i wartości.
Xabi Alonso – gracz kolejki. Ronaldo strzela hurtowo gole, bo chce zostać nowym Pichichim, to wiemy. W rolę jego giermka wciela się Mesut Oezil, absorbując uwagę defensywy rywali i wystawiając Portugalczykowi piłki jak na tacy – to też wiemy. Co robi Xabi? Xabi to wszystko wymyślił. Jak na mózg zespołu zresztą przystało.












