W miniony weekend oczy hiszpańskich kibiców zwrócone były ku Madrytowi i Baskonii. Derby stolicy rozczarowały, za to na Anoeta kolejny wielki mecz rozegrał Real Sociedad, który w jedenastce kolejki reprezentuje trzech zawodników.
Jaime – hiszpański golkiper Valladolid dwoił się i troił, aby powstrzymywać coraz to groźniejsze uderzenia Sevilli. Andaluzyjczycy mieli ciąg na bramkę i co chwila nękali 32-latka, ale pokonać go zdołali dopiero z rzutu karnego wykonywanego przez Alvaro Negredo. Mecz skończył się wynikiem 1:1, za który fani „Puceli” powinni dziękować właśnie Jaime.

Andres Tunez – proszę, proszę, jak piłkarze potrafią się zmobilizować, kiedy przychodzi grać z nożem na gardle i widmem spadku do Segunda Division. Celta sensacyjnie pokonała na Ciutat de Valencia drużynę Levante, ale nie dzięki ofensywnej grze, a przede wszystkim skutecznej grze w obronie. Tą dowodził Tunez, który co chwila popisywał się umiejętnym czytaniem gry i zażegnywał niebezpieczeństwo pod własną bramką.
Weligton – środkowy defensor Malagi nie tylko po profesorsku czytał grę Getafe, ale do tego wszystkiego dołożył gola, który – jak się później okazało – zapewnił Andaluzyjczykom trzy punkty. Brazylijczyk miewa w tym sezonie lepsze i gorsze momenty, jednak kiedy faktycznie złapie formie, jest chyba najpewniejszym punktem defensywy drużyny Manuela Pellegriniego.
Inigo Martinez – obrońca Realu Sociedad wahań formy za to nie miewa. Od dłuższego czasu gra na bardzo wysokim poziomie i stanowi o sile defensywnej baskijskiego zespołu, choć należy zwrócić uwagę na fakt, że Philippe Montanier ma po prostu niezwykle zgraną kadrę. W niedzielnym hicie przeciwko Valencii Martinez dobrze radził sobie z kryciem atakujących rywali, a także zdobył pierwszego gola dla Basków.
Benat Etxebarria – pomocnik Realu Betis w końcu zagrał tak, jak nas do tego przyzwyczaił w pierwszej części sezonu. Cała drużyna „Los Beticos” gra w drugiej rundzie nieco mniej dynamiczniej, co można było zauważyć także w poczynaniach Benata. Przeciwko Deportivo oglądaliśmy jednak jedną z jego lepszych wersji, co pozwoliło mu zanotować asystę. Niestety poziomem nie dostosowali się do niego pozostali piłkarze, przez co Deportivo zdołało wywieźć z Benito Villamarin jeden punkt.
Ander Herrera – on z kolei, wraz z całym Athletikiem Bilbao, jest niejako przeciwieństwem Benata i Betisu. „Los Leones” po wybudzeniu się ze snu zimowego zaczęli prezentować się z naprawdę dobrej strony, a prym w drużynie wiedzie właśnie Ander, który zdecydowanie wyróżniał się na tle swoich kolegów w meczu z Barceloną, a co najważniejsze – zdobył jedną z bramek.

Angel Di Maria – takiego Argentyńczyka potrzebował będzie Real Madryt w rewanżowym meczu z Borussią Dortmund. Argentyńczyka szybkiego, przebojowego, nie bojącego się wziąć sprawy w swoje ręce, kiedy nie idzie. W derbach z Atletico, w których „Królewscy” wystąpili w rezerwowym składzie, „Fideo” był najjaśniejszą postacią na murawie. Zdobył gola, a przy drugim miał ogromny udział.
Victor Rodriguez – podobnie jak w przypadku Andresa Tuneza – jak się chce, to można. Skrzydłowy Realu Saragossa był motorem napędowym swojej drużyny w arcyważnym dla układu dolnej części tabeli meczu z Mallorcą. Rodriguez raz po raz urywał się obrońcom, zanotował kilka groźnych podań, a po dwóch z nich jego koledzy zdobywali bramki. Saragossa ostatecznie wygrała 3:2.
Lionel Messi – pół godziny wystarczyło Argentyńczykowi, aby udowodnić, że po ostatnim urazie nie ma już chyba śladu. Leo rozpoczął mecz na ławce rezerwowych i pojawił się na boisku dopiero, kiedy drużynie nie szło. Osiem minut po wejściu na murawę zdobył gola, a chwilę później asystował przy bramce Alexisa Sancheza.
Imanol Agirretxe (gracz kolejki) i Gonzalo Castro – Real Sociedad pewnie zmierza po grę w przyszłorocznej Lidze Mistrzów. W – wydaje się – decydującym meczu z Valencią Baskowie pokazali całą swoją siłę. W ofensywie szaleli Agirretxe i Gonzalo Castro. Ten pierwszy zdobył dwa gole i zanotował asystę, drugi do asysty dołożył jedno trafienie.
ciekawa jedynastka