W minionych dniach byliśmy świadkami święta w Niemczech. Oczywiście bez kibiców, jednak Revierderby to zawsze wielkie wydarzenie. Jest to szczególny mecz dla Borussii Dortmund i Schalke. Jedni i drudzy chcą go wygrać, choćby punktów za to nie dawali. Choć akurat oba kluby obecnie bardzo ich potrzebują. Dortmundczycy zainkasowali trzy punkty i strzelili rywalowi z Gelsenkirchen cztery bramki. Ozdobą meczu było trafienie nożycami, które zapisał na swoje konto Erling Haaland. Cofnijmy się w czasie i poszukajmy innych goli podobnej urody.
Norweg z meczu na meczu przyciąga zainteresowanie najlepszych klubów Europy. Pewne jest, że nie zakotwiczy w Zagłębiu Ruhry na długo, szczególnie strzelając takie bramki. Młody napastnik to nie wyjątek. W tych wielkich i nieco mniejszych drużynach zdarzały się już takie gole. Kto Wam pierwszy przychodzi na myśl, gdy słyszycie hasło „gol nożycami”?
***
Strzelca tej bramki (a właściwie bramek) można określić tylko tymi słowami: Pan Piłkarz. Tego dnia Robert Lewandowski przeszedł do historii polskiej i światowej piłki oraz kolejny raz udowodnił, że niemożliwe dla niego nie istnieje. Strzelając pięć bramek Wolfsburgowi, przebił następny sufit i wielu zaczęło go umieszczać na innej planecie. Zgłaszał akces do tego, co zrobił niedawno – jest w stanie siedzieć przy jednym stole z Messim czy Ronaldo. W obecnej dyspozycji obu można śmiało powiedzieć, że nawet ich przewyższa. 22 września 2015 roku oraz dłoń uniesiona w górę, która oznajmiała liczbę zdobytych bramek, już na zawsze zostaną w pamięci kibiców.
Szczególnej urody było piąte trafienie, kiedy Mario Götze (jeszcze wtedy piłkarz Bayernu) dośrodkował z prawej flanki, a Lewandowski złożył się do nożyc i pokonał tym strzałem bramkarza Wolfsburga. Nieprawdopodobne. Każda bramka była ładniejsza. „Lewy”, wchodząc na zmianę w drugiej połowie, musiał dążyć do strzelenia bramki, bo Bayern przegrywał. Szybko okazało się, że nie ma co martwić się o wynik spotkania. Po dziewięciu minutach od wyrównania było już po wszystkim. Polak zamknął mecz, można było się rozejść.
Piątą bramkę Lewandowskiego można zobaczyć od 3:05.











