Po dramatycznej końcówce Real Sociedad pokonał na własnym stadionie Malagę 3:2. W 89. minucie gospodarze przegrywali 1:2, jednak trafienia Veli i Ifrana dały Baskom trzy punkty.
Od pierwszego gwizdka kibice na stadionie Anoeta musieli być maksymalnie skupieni, bo piłka przemieszczała się z jednej strony na drugą. Choć ani Sociedad, ani Malaga nie były w stanie zagrozić sobie nawzajem, to rozpoczęły mecz z olbrzymią intensywnością. Lekką przewagę mieli goście, ale to Baskowie przeprowadzili pierwszą zabójczą akcję. Do wrzutki z lewej strony boiska świetnie złożył się Agirretxe, którego strzał głową wylądował na poprzeczce, ale na jego szczęście wbiegający w pole bramkowe Demichelis wpakował piłkę do własnej siatki. Na zegarze była 10. minuta. Kolejna akcja Sociedad także mogła zakończyć się trafieniem. Tym razem napastnikom nie udało się niestety zamknąć ostrego dośrodkowania z prawej strony. W odpowiedzi do ataku ruszyli podopieczni Manuela Pellegriniego, którzy wzięli przykład z rywala i wrzucili futbolówkę w pole karne, ale uderzenie głową Sancheza spokojnie wyłapał Bravo.

Gospodarze po strzelonym golu cofnęli się do obrony i pozwolili Maladze na szybkie rozgrywanie piłki. To wychodziło Andaluzyjczykom naprawdę dobrze, jednak brakowało im ostatniego podania. Aż do 21. minuty, kiedy to sprytnie rozegrany rzut wolny zakończył się świetnym dośrodkowaniem Isco z prawej strony. Piłka spadła wprost na głowę Rondona, który z najbliższej odległości nie dał szans bramkarzowi. Stracona bramka nieco podrażniła Sociedad, jednak dwa razy z obrońcami Malagi nie mógł poradzić sobie Zurutuza. Żałować może zwłaszcza drugiej sytuacji, bo gdyby wygrał walkę z Mathijsenem, mógłby dograć do czyhającego w polu karnym już Agirretxe.
Mecz dalej rozgrywany był w bardzo szybkim tempie i nie brakowało w nim ciekawych akcji, jednak obydwie ekipy bardzo cierpiały, kiedy przedostawały się pod pole karne rywala. Zarówno gospodarzom, jak i gościom nie wychodziły kończące podania, dlatego zdecydowana większość strzałów oddawana była z nieprzygotowanych sytuacji. Sprawy w swoje ręce próbowali brać pojedynczy piłkarze, jak Cazorla czy Griezmann, ale za każdym razem byli otaczani przez dwójkę czy trójkę obrońców i na tym ich próby się kończyły. Dopiero w 35. minucie na szybkie rozegranie futbolówki w strefie obronnej Sociedad zdecydowali się gracze Pellegriniego, ale ostatecznie Santi Cazorla nie zdołał zmieścić jej przy słupku po mocnym strzale z jedenastu metrów.













