Hiszpania na gorąco: Czas zmian


7 maja 2013 Hiszpania na gorąco: Czas zmian

34. kolejka La Liga uwypukliła tegoroczne wady, jak dotąd zdawałoby się, perfekcyjnych mechanizmów – barcelońskiego i madryckiego. Co prawda Real Madryt i „Duma Katalonii” wygrały swoje spotkania, jednak przyszło im to z trudem. Prawdopodobnie u obu wielkich rywali dojdzie do mniejszych lub większych zmian po tym sezonie.


Udostępnij na Udostępnij na

W Madrycie zapanował chaos. Złożyło się na niego wiele czynników, poczynając od smutku Cristiano Ronaldo, kończąc na wzajemnym flircie Mourinho i Pepego w mediach. Zamieszanych w konflikt jest/było więcej osób z Casillasem i Ramosem na czele. Swoje dorzucił również Kaka, który stwierdził, że trzy bramki zdobyte przez Valladolid obciążają system defensywny „Los Blancos” – od bramkarza po napastników. Czy Brazylijczyk, wygłaszając te słowa, chciał wesprzeć trenera, czy wbić mu szpilkę?

Niezależnie, czy Jose Mourinho zostanie, Real i tak czekają zmiany
Niezależnie, czy Jose Mourinho zostanie, Real i tak czekają zmiany (fot. Skysports.com)

Szkoleniowiec Realu wydaje się ogniskować wszystkie negatywne nastroje w drużynie i te, które są poza nią. Przez dwa lata udawało mu się ukryć niesnaski, lecz w tym sezonie wszystko wybuchło. Ostatnia konferencja to popis jego retoryki. W tym jest chyba geniuszem jeszcze większym niż w trenerskim fachu. – Varane jest fantastyczny. I kto miał odwagę postawić na niego? Ja – powiedział Mourinho. Pełna zgoda, ale umożliwiła to przede wszystkim nieobecność Pepego i Ramosa w pucharowym starciu z Barceloną. Czy wprowadziłby Francuza na najważniejsze mecze sezonu, gdyby nie kontuzja portugalskiego obrońcy? To już się nie wydaje takie pewne. Podobna sytuacja dotyczyła pozycji bramkarza. Jeżeli nie doszłoby do kontuzji Casillasa, to prawdopodobnie dzisiaj Lopez nadal siedziałby na ławie w Sevilli.

Na poprzedniej konferencji po meczu z Borussią Portugalczyk wymienił wszystkich trenerów madryckiego klubu w ciągu ostatnich 21 lat. Dlaczego? Żeby wspomnieć, że owi szkoleniowcy w tym czasie pięć razy doprowadzili „Królewskich” do półfinału Ligi Mistrzów, gdy on osiągnął trzy półfinały w ciągu trzech sezonów. Bardzo dobre osiągnięcie, lecz czy na pewno o to chodziło? Zaiste Florentino Perez wiedział, co robi, gdy zatrudniał Mourinho – trenera tyleż genialnego, co chyba najbardziej medialnego na świecie. Madryt dzięki temu zyskał i sportowo i finansowo.

Oczywiście obie konferencje można uznać za cierpkie odpowiedzi na niewygodne pytania dziennikarzy po nieudanym sezonie, bo tak ten okres trzeba nazwać. Mimo wszystko Real był blisko awansu do finału. We wtorkowym rewanżu piłkarze w białych koszulkach pokazali ducha gry – zabrakło szczęścia i chłodnej głowy przy kilku stuprocentowych sytuacjach. Odpadli z drużyną, której zawodnicy są w życiowych formach i prędzej umrą na boisku, niż odpuszczą piłkę. BVB jest kolektywem młodych utalentowanych graczy, a każdy z nich chce się pokazać, szczególnie rywalizując z takim zespołem jak hiszpański gigant.

W Barcelonie również jest niezbyt ciekawie. Po dwóch przegranych w fatalnym stylu meczach z Bayernem część fanów oczekiwała na dymisję Tito Vilanovy. Przed rewanżem z „Bawarczykami” na Camp Nou Sandro Rosell stwierdził, że nie ma mowy o zmianie trenera. Na razie wiadomo, że w „Dumie Katalonii” dojdzie do zmian w składzie i być może również w sztabie szkoleniowym. Katalońscy piłkarze narzekali na brak sił w końcówce sezonu – było to widać przede wszystkim w 180-minutowym dwumeczu z Bayernem, podczas którego wydawało się, że Niemcy mogą grać jeszcze drugie tyle.

Tito Vilanova to z pewnością bohater tragiczny i chyba największy znak zapytania w „Blaugranie”. Na dobrą sprawę nie wiadomo, jakim jest trenerem. Początek sezonu Barcelona z nim u sterów miała wręcz genialny. Pytanie, czy to jeszcze siła rozpędu po czasach Guardioli, czy już zasługa jego byłego asystenta? Być może i jedno, i drugie. Należy pamiętać również o tym, że pod batutą Vilanovy „Barca” przegrywała bądź remisowała mecze z równorzędnymi rywalami. Katalończyk nie jest charyzmatyczną postacią i nie potrafi wystarczająco zmotywować piłkarzy, którzy wygrali już wszystko. Na domiar złego przez długi czas przebywał w Nowym Jorku i nie miał właściwie odpowiedniego kontaktu z drużyną. Jego zastępca Jordi Roura dowiódł, że nie jest gotowy, a może nigdy nie będzie, na prowadzenie drużyny gwiazd z Leo Messim na czele.

Argentyńczyk to kolejny problem Barcelony. Jest zarówno jej wybawieniem, jak i przekleństwem. Od kilku sezonów można zaobserwować stopniowe uzależnianie się Katalończyków od „La Pulgi”. Coś jest nie tak. „Duma Katalonii” nie może pozwolić sobie na to, żeby zależeć od jednego piłkarza, jakkolwiek genialny by on był. Ostatnie występy ekipy z Camp Nou pokazały mi, że bez Messiego inni piłkarze na boisku nie wiedzą, co robić, do kogo grać, kto ma strzelać – zupełnie jak narkoman, który nie zażył swojej działki. W meczu z Betisem Barcelona remisowała, dopóki nie wszedł Argentyńczyk. Wszedł i strzelił dwa razy. W pojedynku z Bilbao również po paru minutach od wejścia trafił do siatki, chociaż jego zespół „tylko” zremisował na pożegnanie San Mames. Te dwa pojedynki obrazują, w jaki sposób czterokrotny zdobywca Złotej Piłki wpływa na kolegów – często nawet samo jego wejście zmienia obraz gry.

W pierwszym meczu z „Bawarczykami” Messi wyszedł w podstawowym składzie, chociaż nie wyleczył się do końca po kontuzji – był jednym ze słabszych ogniw „Blaugrany”. W rewanżu Vilanova nawet go nie wprowadził w drugiej połowie – być może chciał oszczędzić supersnajperowi blamażu. Jedno jest pewne: Leo Messi potrafi jak nikt inny na świecie bić rekordy strzeleckie. W samej tylko La Liga zdobył już 46 goli, to prawie połowa wszystkich bramek zdobytych w Primera Division przez przyszłego mistrza Hiszpanii. Problem jest nie wtedy, kiedy gra, tylko kiedy nie może wystąpić lub jest w słabszej formie.

W każdym razie w przyszłym sezonie szykują się poważne zmiany w obu hiszpańskich kolosach. Mimo wszystko chyba Barcelona miała bardziej udany sezon i nie musi zmieniać tak wiele. W Madrycie wiele rzeczy zależy od tego, czy Jose Mourinho zostanie na przyszły sezon. Jeżeli zostanie, wtedy klub z Santiago Bernabeu czeka mniejsza przebudowa. Jeżeli odejdzie, to kto wie, jak to się potoczy.

Artykuł ukazał się również na blogu O wszystkim i…

Komentarze
~Thall (gość) - 13 lat temu

Świetny artykuł. Mam pytanie. Jak Pan myśli jaki
zawodnik mógłby godnie zastąpić Ronaldo w
Madrycie ?

ole! (gość) - 13 lat temu

Mam nadzieję, że deklaracja Mourinho to coś w
rodzaju ,,Gerrard na pewno zagra w Chelsea''.

~bartas (gość) - 13 lat temu

Panie Czarku. Messi w tym sezonie strzelił 46 bramek
w La Liga a więc prawie połowę goli strzelonych
przez Barcelonę.

~Stasiu (gość) - 13 lat temu

Smutna prawda :C

Cezary Kapłon (gość) - 13 lat temu

@Bartas
Ma Pan rację. Przepraszam za błąd, już
poprawiłem.

@Thall
Oczywiście to tylko czyste spekulacje, powiem
szczerze, że nie wyobrażam sobie odejścia Ronaldo.
Na pewno jest liderem zespołu i przy obecnej taktyce
jest nie do zastąpienia. Oczywiście nowy
szkoleniowiec (jeżeli Mourinho odejdzie) może
zmienić taktykę na taką, w której np. Oezil gra
pierwsze skrzypce. Mówi się o transferze Bale'a,
lecz nie ma pewności czy Walijczyk poradziłby sobie
u "Królewskich" jako lider. W Madrycie jest jeszcze
inna perełka - Jese, który mógłby śmiało
zagrać kilka spotkań w pierwszej drużynie już w
tym sezonie. Być może obaj przyjdą po tym sezonie
i Bale będzie rywalizował z Di Marią o pierwszy
skład, a Jese będzie zmiennikiem Ronaldo.

Cezary Kapłon (gość) - 13 lat temu

@Bartas
Ma Pan rację. Przepraszam za błąd, już
poprawiłem.

@Thall
Oczywiście to tylko czyste spekulacje, powiem
szczerze, że nie wyobrażam sobie odejścia Ronaldo.
Na pewno jest liderem zespołu i przy obecnej taktyce
jest nie do zastąpienia. Oczywiście nowy
szkoleniowiec (jeżeli Mourinho odejdzie) może
zmienić taktykę na taką, w której np. Oezil gra
pierwsze skrzypce. Mówi się o transferze Bale'a,
lecz nie ma pewności czy Walijczyk poradziłby sobie
u "Królewskich" jako lider. W Madrycie jest jeszcze
inna perełka - Jese, który mógłby śmiało
zagrać kilka spotkań w pierwszej drużynie już w
tym sezonie. Być może obaj przyjdą po tym sezonie
i Bale będzie rywalizował z Di Marią o pierwszy
skład, a Jese będzie zmiennikiem Ronaldo.

Najnowsze