Dziś o 20:45 na stadionie w Aarhus o złoty medal młodzieżowych mistrzostw Europy powalczą drużyny Hiszpanii i Szwajcarii. Emocji na pewno nie zabraknie. Jak twierdzą eksperci, to jest najlepszy możliwy zestaw finalistów.
W finale spotkają się dwie najlepsze drużyny turnieju. Po jednej stronie Hiszpanie, zwycięzca grupy B, a po drugiej Szwajcarzy, najlepsi z grupy A, w dodatku młodzi Helweci nie stracili jeszcze gola podczas mistrzostw. Obaj trenerzy zgodnie twierdzą, że do finału dotarły drużyny w pełni na to zasługujące i w spotkaniu nie zabraknie emocji.

Trener Szwajcarów, Pierluigi Tami, jest bardzo podekscytowany finałem, który jego zdaniem będzie najlepszy, jaki mógł być. – Z tego co dotychczas widziałem, zasłużyliśmy na awans do finału, podobnie zresztą jak Hiszpania – powiedział Tami dzień przed decydującym meczem. – Widziałem kilka spotkań naszych rywali, którzy słusznie awansowali do finału. To najlepszy finał, jakiego mogli spodziewać się kibice na tym turnieju.
Jego przeciwnik, trener Hiszpanów, Luis Milla, również w samych superlatywach wypowiada się na temat młodzieżowej reprezentacji Szwajcarii, zauważając, że ich dzisiejszy rywal taktykę dobiera indywidualnie do każdego spotkania. Sam zapowiedział, że taktyki na grę swojej drużyny nie zmieni. – Nie dopuszczają rywala pod swoją bramkę, są szybcy w ofensywie, takiego przeciwnika trzeba szanować, więc zapowiada się trudny mecz. Rywale wiedzą, w których strefach boiska muszą zagrać szybciej, a w których częściej wymieniać piłkę – stwierdził. – Będziemy jednak starali się narzucić własny styl gry, utrzymywać się przy piłce i kontrolować przebieg meczu.
Hiszpania stoi przed szansą zdobycia trzeciego tytułu w kategorii do lata 21. Dotychczas w finale wystąpiła pięć razy. Natomiast Szwajcarzy debiutują w meczu o taką stawkę. Podopieczni Tamiego nie stracili jeszcze bramki – tego nie dokonał nikt wcześniej. Szwajcarski selekcjoner zauważa, że brak straconych bramek to w dużej mierze zasługa bramkarza, Yanno Sommear, ale zapowiada, że jego drużyna nie zagra defensywnie: – Nie wyjdziemy w sobotę na boisko po to, aby się bronić, wyjdziemy po zwycięstwo – zauważył.
Milla prawdopodobnie wystawi tę samą jedenastkę w czwartym meczu z kolei, ponieważ twierdzi, iż zwycięskiego składu się nie zmienia. – Jutro musimy być sobą – zaznaczył. – Nie będzie zmian, ponieważ zespół gra coraz lepiej od pierwszego meczu z Anglią. Coraz mocniej wierzymy też w siebie, co pokazaliśmy w spotkaniu z Białorusią, walcząc do ostatniej minuty. Mam nadzieję, że zobaczymy taką samą Hiszpanię jak w ostatnich dniach, a ponadto uzyskamy satysfakcjonujący wynik.











