Kiedy wchodził na murawę, drżały nie tylko serca golkiperów, ale także fizjoterapeutów. Miał doskonałą okazję, aby napisać piękną historię uzdolnionego piłkarza z Hrubieszowa, jednakże wiele doskonałych sezonów niszczyły mu kontuzje. Gdy wydawało się, że wszystko wraca na właściwe tory, postanowił sam zaprzepaścić swoją karierę.
„Człowiek szklanka” – tak pół żartem, pół serio wypowiadali się o nim koledzy z szatni. I nie chodzi tu o jego wybryki alkoholowe, a o podatność na kontuzje. Jedna stykowa sytuacja i Nowaka trzeba było znosić z boiska. Gdy podczas meczu leżał na murawie, trybuny nie zadawały pytań „kiedy wstanie?”, tylko „kiedy wróci?”. Wszyscy trenerzy, z jakimi pracował, musieli na niego chuchać i dmuchać. Od sezonu 2005/2006 (wiosna) do końca sezonu 2013/2014 na 260 rozegranych kolejek opuścił blisko 100 spotkań z powodu rozmaitych urazów. Jednakże miał w sobie to coś. Nigdy nie stracił zaufania wśród szkoleniowców, którzy systematycznie stawiali na doświadczonego napastnika. On natomiast odpłacał im się z nawiązką. Pomimo iż na boisku spędzał sukcesywnie mało czasu, to miał udział przy 76 bramkach, co jest wynikiem ponadprzeciętnym.
Tajemnicze zniknięcie
W tym sezonie wydawało się, że wszystko wraca do normalności, której Nowak dawno nie posmakował. Zapewnione miejsce w wyjściowym składzie, bramka przeciwko Legii, kilka kluczowych podań. Być może nie są to astronomiczne liczby, lecz wielu to satysfakcjonowało. Za każdym razem rozgrywał swój indywidualny mecz. Mecz o przetrwanie. W połowie września zaczął przegrywać walkę o podstawową jedenastkę z Dialibą i Rakelsem. Według trenera Podolińskiego to oni mieli dać więcej świeżości w grze „Pasów”, natomiast sam Nowak zaczął dostawać ogony spotkań, podczas których i tak oddychał rękawami. Brak regularnych występów odbił się na jego kondycji i przygotowaniu motorycznym, jednak szkoleniowiec Cracovii nie odstawił Nowaka na bocznicę. Wręcz przeciwnie, traktował go inaczej niż pozostałych graczy. Trzymał go pod swoim wielkim kloszem, dlatego informacja o braku w kadrze byłego zawodnika GKS-u Bełchatów na mecz z Ruchem Chorzów była nie lada zaskoczeniem.
Powstało wiele pytań oraz teorii, którymi został obsypany Podoliński na konferencjach prasowych, lecz starał się tego nie komentować. Sam zainteresowany również odcinał się od spekulacji mediów. Wszystkich nurtowało pytanie „dlaczego ZDROWY Nowak jest poza składem?”. Odpowiedź miała przyjść z początkiem nowego tygodnia.











