W zespole z południowo-zachodniej Francji nie dzieje się najlepiej. Bordeaux po zimowej przerwie nadal nie przypomina drużyny z poprzedniego sezonu. Zniecierpliwiony zarząd postanowił pożegnać się z obecnym szkoleniowcem, Jocelynem Gourvenneciem.
Kibice z pewnością pragnęli, aby 2017 rok skończył się jak najszybciej. W grudniu żyrondyści przegrali wszystkie ligowe spotkania oraz odpadli z rywalizacji w Pucharze Ligi Francuskiej. W całym sezonie wygrali zaledwie pięć na dziewiętnaście razy i zajmowali miejsce blisko strefy spadkowej. Włodarze nie chcieli podejmować pochopnych decyzji, chcąc dać ostatnią szansę Jocelynowi Gourvennecowi, który w minionym sezonie doprowadził drużynę do europejskich pucharów. Zaledwie trzy spotkania w nowym roku zdecydowały o losie Francuza. W czwartek pożegnali się z obecnym szkoleniowcem, który pracował w Bordeaux od maja 2016 roku.
„Jesteście pośmiewiskiem Francji”
Nowy rok rozpoczął się dla Bordeaux kompromitacją, gdy zostali wyeliminowani z Pucharu Francji przez amatorskie Granville grające na co dzień w National 2 (czwarty poziom rozgrywkowy). Mecz zakończył się porażką podopiecznych Gourvenneca 1:2 po dogrywce, klub występujący w Ligue 1 ostatnie dziesięć minut grał w… ósemkę, po tym jak Youssef Adnane, Thomas Carrique oraz Jaroslav Plasil otrzymali po czerwonej kartce. W lidze żyrondyści okazali się minimalnie lepsi od Troyes, z którym wygrali 1:0. Kilka dni później przegrali jednak 0:2 z Caen, choć do 89. minuty na tablicy wyników widniał bezbramkowy rezultat. Chwilę później czerwoną kartkę otrzymał sprowadzony w tym okienku transferowym Paul Baysse, a rzut karny wykorzystał Ivan Santini. Jeszcze przed ostatnim gwizdkiem na 2:0 podwyższył Rodelin i siódma ligowa porażka w dziesięciu ostatnich spotkaniach stała się faktem.
A przecież obecne rozgrywki zapowiadały się zupełnie inaczej. Po udanym poprzednim sezonie większość spekulowała, że przy podobnie efektownej grze żyrondyści ponownie będą walczyć o miejsce w czołowej piątce ligi. Szkoleniowiec latem otrzymał pieniądze na wzmocnienia, które przeznaczył głównie na Nicolasa de Preville’a, Jonathana Cafu czy Otavio, do klubu przybył również doświadczony golkiper Benoit Costil. Gourvennec miał się okazać lepszym trenerskim wyborem od Willy’ego Sagnola czy Ulricha Rame, jednak jak się okazało, miał mniejszy procent wygranych (35,6%) od byłego zawodnika Bayernu Monachium (38,2%).











