Dla kogo ze świata piłki rok 2016 jest udany? Na pewno dla reprezentacji Polski, młodzieżówki polskiej, ale też dla… Serge’a Gnabry’ego. Młody Niemiec związany z Wybrzeżem Kości Słoniowej od kilku miesięcy przypomina się kibicom, którzy pomału zaczęli zapominać o jego talencie i w sumie udanym początku dorosłej kariery w Arsenalu. Od kilku miesięcy gra w ojczyźnie w Werderze Brema i można powiedzieć jedno: transfer na północ Niemiec był strzałem w dziesiątkę.
Zarówno dla niego, jak i dla klubu. Zanim jednak przejdziemy do tych kwestii, wróćmy na chwilę do początku sierpnia tego roku. Właśnie wtedy nasz bohater pojechał wespół z młodzieżową reprezentacją Niemiec na igrzyska olimpijskie. Nasi zachodni sąsiedzi wywalczyli w Rio srebrny medal (w finale ulegli po karnych Brazylii, a decydującą „jedenastkę” wykorzystał Neymar). Nie byłoby jednak tego sukcesu, gdyby nie postawa Gnabry’ego, który strzelił sześć goli (strzelał przynajmniej jednego gola w pierwszych czterech meczach) i został królem strzelców imprezy.
Serge Gnabry został królem strzelców turnieju piłkarskiego na igrzyskach. Strzelił sześć goli.
Gnabry na igrzyskach
Ale nie tylko same gole były wykładnią jego talentu i wpływu na grę „Die Mannschaft”. Gnabry imponował przede wszystkim ogromnym głodem gry, co mogło wynikać m.in. z faktu, że wcześniej grał bardzo mało (wiosną 2016 roku nie rozegrał żadnego meczu w Arsenalu, a wcześniej, będąc na wypożyczeniu w West Bromwich Albion, wystąpił tylko w trzech spotkaniach) i był dobrze przygotowany fizycznie. W niemal każdym meczu można było mu przypiąć łatkę zawodnika o żelaznych płucach, który potrafi szybko poruszać się zarówno w ofensywie, jak i po stracie piłki w defensywie.
Wiosną 2016 roku Gnabry nie rozegrał żadnego meczu w Arsenalu, a wcześniej, będąc na wypożyczeniu w West Bromwich Albion, wystąpił tylko w trzech spotkaniach.
Późniejsze zainteresowanie jego osobą sprawiło, że wniosek mógł się nasunąć sam. Oto w ciągu tych dwóch udanych tygodni Niemcy przypomnieli sobie, że istnieje jeszcze ktoś taki jak Serge Gnabry. Po kilku latach pobytu w Arsenalu (czy w ogóle Anglii) słuch o nim mógł zaginąć, a on sam być może zająłby niezbyt zaszczytną pozycję kolejnego wielkiego talentu, który został zmarnowany.
https://www.youtube.com/watch?v=_zhwQv_XLIw
Zaczęło się dobrze, z czasem było gorzej
Bo cztery lata temu wydawało się, że jego przygoda na Wyspach ma szansę nabrać rozpędu. Cztery lata temu zadebiutował w Premier League (dokładnie w październiku 2012 roku w spotkaniu z Norwich), a szczególnie udany był sezon 2013/2014. Rozegrał w nim tylko (albo aż) dziewięć meczów ligowych, dwa mecze w Pucharze Anglii (Arsenal zdobył to trofeum) i również dwa mecze w Lidze Mistrzów.
Kampania 2013/2014 zaczęła się więc dla Niemca dobrze, a skończyła się tragicznie. W maju 2014 roku doznał poważnej kontuzji kolana, po której pauzował pięć miesięcy. Kiedy przezwyciężył problemy zdrowotne, o czym już pisaliśmy, nigdy nie wspiął się już na podobny poziom.










