GKS Katowice dokonał rzeczy spektakularnej. Co za mecz przy Nowej Bukowej!


GKS Katowice pokonał 3:1 MSK Żylinę, lecz styl zaskakuje nas wszystkich. Gospodarzom zagrało wszystko jak należy pomimo znaków zapytania.

30 lipca 2026 GKS Katowice dokonał rzeczy spektakularnej. Co za mecz przy Nowej Bukowej!
Zbigniew.H

GKS Katowice miał trudne zadanie i potrzebował wygranej dla uzyskania awansu do trzeciej rundy Ligi Konferencji Europy. MSK Żylina przyjechała do Polski z jednobramkową przewagą. Mecz przy Nowej Bukowej pachniał wspomnieniem środowego wieczoru w Zabrzu, gdzie Górnik bił się jak równy z równym z wicemistrzem Turcji. „Żółto-zielono-czarni” pokusili się o przedłużenie swojego europejskiego snu i dokonali tego w sposób spektakularny.


Udostępnij na Udostępnij na

Przetasowanie

GKS Katowice czekał na pierwsze zwycięstwo w sezonie 2026/2027 i przełamanie miało nastąpić po dwóch porażkach. MSK Żylina i Wisła Kraków okazywały się lepsze od ekipy Rafała Góraka, lecz piąta drużyna tamtej kampanii wierzyła w sukces. Trener GieKSy zamieszał w wyjściowym składzie względem meczu wyjazdowego. Trzon składu pozostał, ponieważ nie została naruszona linia obrony wraz z bramkarzem. Jednak w kolejnych formacjach nastąpiły zmiany, które miały wpłynąć na ofensywę i agresje przegranej ekipy pierwszego spotkania.

Erik Jirka wybiegł na prawym wahadle zamiast Marcina Wasielewskiego. Centralne postacie w drugiej linii zaprezentowały się w osobach Bartosza Wolskiego i Kacpra Łukasiaka. Były gracz Motoru Lublin miał wspierać Bartosza Nowaka w konstruowania ataków, a 22-latek miał dołożyć co najmniej taką agresję jak przed tygodniem.

Adam Zrelak zjawił się w zespole GKS-u Katowice jako najwyżej ustawiony zawodnik. Ilja Shkurin nie przekonał do siebie 53-letniego szkoleniowca. Słowak znał smak rywalizacji z czwartą ekipą poprzedniej kampanii ligi słowackiej.

Rywal „żółto-zielono-czarnych” nie wszedł na katowicką ścieżką, ponieważ Pavel Stano zaufał tej samej „jedenastce” co przed tygodniem. Trener MSK Żylina dał odpocząć swoim podstawowym graczom w starciu ligowym, które rozstrzygnęło się remisem 4:4.

Zbigniew.H

Z wiarą i pasją

GKS Katowice musiał przyjąć podobne nastawienie jak Górnik Zabrze, ponieważ utrata gola pokrzyżowałyby plany awansu do kolejnej rundy. Starcie przy Nowej Bukowej zaczęło się bardzo energetycznie i otwarcie. Oba zespoły pragnęły ukąsić swojego przeciwnika. Odczuwaliśmy chęci, oglądając te rywalizację, ponieważ podnosiliśmy się z krzesłek na starcie tego meczu. 

Adam Zrelak miał jako pierwszy dogodną sytuację, ale nie pokonał bramkarza strzałem w piątej minucie. Chwilę później Marko Roginić nie wpakował piłki do bramki Gabriela Kobylaka. Tak zaczęła się rozwijać intensywna postawa przyjezdnych, którzy skutecznie pressowali gospodarzy już pod ich polem karny. GKS Katowice musiał się wysilić, aby wybrnąć z tego nacisku przeciwnika. 

Jednak piłkarze Rafała Góraka przetrzymali te trudne chwile i odpowiedzieli szturmowo. 30 sekund i trzy nieudane próby napastnika reprezentanta PKO BP Ekstraklasy. Liderzy popisali się genialnymi piłkami w pole karne oponenta, ale zabrakło wykończenia. Bartosz Nowak i Borja Galan stworzyli sytuację dla Adama Zrelaka.

Druga część pierwszych 45 minut wstrzymała tempo tego meczu. Nie było już tylu poczynań ofensywnych pod pola karnymi, a spotkanie toczyło się w centralnej strefie boiska. Obie ekipy chciały naprzemiennie inicjować wydarzenia na murawie.

Z wiatrem pod wiatr

GKS Katowice musiał zareagować, wiedząc, że zostało im 45 minut. Nieprawdopodobnie wznowiła się ta batalia, ponieważ w ciągu dwóch minut mogliśmy zobaczyć gola dla jednych i drugich. Jednak to gospodarze niesieni atmosferą przejęli kontrolę nad spotkaniem. Podziwialiśmy inteligencję i wyczucie piłkarzy Rafała Góraka po lewej stronie. Erik Jirka zauważył Bartka Nowaka, a ten posłał piłkę na nos do Adama Zrelaka.

Stadion odleciał po raz pierwszy, lecz opadł szybko na ziemię. Przyjezdni rozegrali składną akcję, którą rozprowadzali spod własnej bramki. Frantisek Kosa popisał się precyzyjnym strzałem i ściągnął uśmiechy gospodarzy.

Wśród najbardziej zagorzałych fanów wybrzmiały słowa motywujące doping na ostatnie 20 minut. Kibice czuli, że GKS Katowice napiera i jest drużyną lepszą. Oni mieli przekonanie, że awans wisi na wyciągniecie ręki.

Rafał Górak trafił ze zmianami perfekcyjnie, ponieważ to ludzie z ławki rezerwowych przechylili szalę dwumeczu na korzyść piątego zespołu PKO BP Ekstraklasy. Mateusz Wdowiak i Ilja Skhurin okazali się katami podopiecznych Pavla Stano. Bartosz Nowak wrzucił futbolówkę na głowę byłego gracza Zagłębia Lubin, który oddał uderzenie nie do obrony dla Jakuba Badzgona. Białoruski snajper odnalazł się w polu karnym w 82 minucie, gdy niefortunna interwencja stoperów gości dostarczyła perfekcyjną sytuację dla gospodarzy. Trzy minuty, które wstrząsnęły MSK Żyliną i przejdą do historii klubu ze Śląska.

Zbigniew.H

Przekształcona maszyna

Rafał Górak i GKS Katowice są fizyczni, wybiegani i dobrze zorganizowani taktycznie co udowodnili na koniec meczu. Przeciwnik nie dostał żadnego prezentu i nie powtórzył się moment przyćmienia. „Żółto-zielono-czarni” przeskoczyli tyczkę, która miała być powieszona odrobinę za wysoko. Jednak zawodnicy wywalczyli to sami przy nieprawdopodobnym wsparciu jakie płynęło z trybun. Nie odczuwali zmęczenia piłkarze i tak samo było z fanami.

Trener GieKSy przemodelował swój zespół na ekipę, która nie boi się grać piłką. Przedstawiciel PKO BP Ekstraklasy wie jak ma budować swoje ataki. Wszystko od tyłu prezentowało się bardzo dobrze. Każdy rozumiał się z partnerami i nikt nie grał pod siebie. Niebywale poskładał te klocki doświadczony szkoleniowec, który dokonał trafnych zmian względem pierwszego meczu.

Bartosz Nowak dał od siebie dwie asysty, a Bartosz Wolski jedną. Ci kreatorzy skonkretyzowali swoje poczynania boiskowe, a bez nich nie byłoby tego osiągnięcia. Były gracz Motoru Lublin rozprowadzał grę i udowodnił, że szybko wkomponował się do drużyny. Gwiazda poprzedniego sezonu nie traci swojej jakości co jest kapitalną wiadomością dla GKS-u Katowice.

Mieliśmy obawy i wątpliwości do napastników w drużynie Rafała Góraka, ponieważ przy takich technikach w środku niemrawo przedstawiali się nam snajperzy. Oni zamknęli nam dzisiaj usta na jakiś czas, bo zrobili to co nich należało. Wykorzystali najważniejsze piłki, które zadecydowały o losach dwumeczu. Takiego scenariusza nie mogliśmy przewidzieć w najbardziej szalonych okolicznościach.

Przyszłość

GKS Katowice naładowany, zorganizowany i przekonany o swojej rosnącej wartości imponuje swoją postawą. Przyszłość ekipy Rafała Góraka rysuje się w kolorowych barwach, choć po meczu z Wisłą Kraków mało wskazywało na taką noc przy Nowej Bukowej. „Żółto-zielono-czarni” przegrali swoje pierwsze dwa oficjalne mecze w tym sezonie, aby zachwycić piłkarską Polskę. Hapoel Tel Awiw wyeliminował Łudogorec Razgrad i sprawdzi formę GieKSy.

Pierwszy mecz odbędzie się w Miszkolcu, ponieważ zespół z Izreala nie rozgrywa spotkań we własnym kraju. Podobnie rewanż zostanie rozegrany przy Nowej Bukowej i to jest cudowna wiadomość dla społeczności katowickiej. Rafał Górak i jego podopieczni potrafią grać kompaktowo w defensywie i zjawiskowo w ataku. Czekamy z niecierpliwością na kolejne mecze GKS-u Katowice i nie tylko, bo znów będziemy emocjonowali się polskimi drużynami głównie w czwartki…

Dodaj komentarz

Zapraszamy do kulturalnej dyskusji.

Najnowsze