Ghana to ostatni półfinalista Pucharu Narodów Afryki 2012. Piłkarze Gorana Stevanovicia pokonali Tunezję 2:1. Do rozstrzygnięcia potrzebna była dogrywka.
Początek meczu nie napawał optymizmem. W pierwszych minutach brakowało ciekawych sytuacji podbramkowych z obu stron. Senną atmosferę na Stade de Franceville przerwała reprezentacja Ghany w 9. minucie meczu. Wtedy to sędzia podyktował pierwszy rzut rożny, który John Mensah strzałem głową zamienił na bramkę. Po golu widzów ogarnęła nadzieja, że tempo meczu będzie szybsze.

Rzeczywiście, tempo nieznacznie się polepszyło. W 16. minucie Ghana znów miała rzut rożny. Tym razem nie udało się jednak strzelić bramki, choć było bardzo blisko. Wszystkie ciekawe sytuacje miały miejsce po stałych fragmentach gry. Tak jak ta w 22. minucie, gdy mocnym, lecz niecelnym strzałem popisał się Khalil Chammam. Tuż przed upływem półgodziny Tunezyjczycy domagali się rzutu karnego. W polu karnym przewrócił się bowiem Saber Khelifa, ale sędzia nie dopatrzył się przewinienia.
Ostatnie piętnaście minut meczu przyniosło w końcu gola. Padł on tuż przed końcem pierwszej części spotkania. Jego strzelcem był Tunezyjczyk Saber Khelifa. Napastnik Evian wykorzystał dobre dośrodkowanie i pokonał Adama Kwaraseya strzałem z główki. Po mało ciekawej, mimo dwóch goli, połowie piłkarze schodzili do szatni przy stanie 1:1.

Na drugą połowę reprezentanci Ghany wyszli bardziej zmotywowani i przyciskali drużynę rywali. W 50. minucie spotkania w polu karnym szarżował Kwadwo Asamoah. Ghańczyk przewrócił się, ale sędzia nie dał się oszukać zagrywkom napastnika Udinese. Pierwszy kwadrans zdecydowanie należał do Ghany, jednak „Czarne Gwiazdy” nie potrafiły znaleźć sposobu na pokonanie Aymena Mathlouthiego.
W 62. minucie z bardzo dobrego dośrodkowania Asamoaha z prawego skrzydła skorzystał Badu, ale bramkarz rywali spokojnie wyłapał strzał. Kilka chwil później swoją okazję miał Asamoah Gyan. Ghańczyk otrzymał dobre podanie i po zamieszaniu w polu karnym uderzył obok słupka. Na kwadrans przed końcem strzał głową oddał Andre Ayew, ale piłka poszybowała nad bramką.












