Genkow ratuje Wisłę


16 lutego 2012 Genkow ratuje Wisłę

Wisła Kraków zremisowała na własnym obiekcie ze Standardem Liege 1:1. Gola dla gości zdobył Cyriac. Wyrównał na dwie minuty przed końcem Genkow. Mistrzowie Polski przez większą część spotkania grali w dziesiątkę, po tym jak czerwoną kartkę obejrzał Michał Czekaj.


Udostępnij na Udostępnij na

Trener Moskal przed tym spotkaniem zapowiadał, że chce widzieć Wisłę grającą tzw. krakowski futbol polegający na długim utrzymywaniu się przy piłce. I rzeczywiście, zawodnicy „Białej Gwiazdy” od pierwszego gwizdka sędziego starali się wymieniać między sobą wiele podań. Gra krakowian wyglądała naprawdę nieźle. Szybkie operowanie piłką sprawiało sporo problemów defensywie gości. Już w 4. minucie przed doskonałą szansą na zdobycie gola stanął Garguła. Na strzał z dystansu zdecydował się Małecki. Było to jednak uderzenie wybitnie niecelne. Trafiło jednak pod nogi Garguły, który będąc w linii z obrońcami, skorzystał z tego prezentu i wbiegł z futbolówką w pole karne. Uderzenie na bramkę było jednak niecelne i na trybunach można było usłyszeć jedynie jęk zawodu.

Maor Melikson
Maor Melikson (fot. Rafał Rusek /igol.pl)

Garguła jeszcze bliższy szczęścia był w 17. minucie meczu. Wisła wykonywała rzut wolny sprzed pola karnego Standardu. Do piłki podszedł pomocnik mistrzów Polski, ale po jego strzale piłka trafiła tylko w poprzeczkę.

Wydawało się, że bramka dla Wisły jest tylko kwestią czasu. Goście nie mieli pomysłu na rozegranie swoich akcji i szybko tracili futbolówkę. W 26. minucie zdarzyła się jednak rzecz, która odwróciła losy spotkania o 180 stopni. Po błędzie w środku pola w pole karne wpadł Buyens. Gracz Standardu był sam na sam z Pareiką, a próbujący ratować tę sytuację Czekaj sfaulował piłkarza gości. Młody stoper za tę interwencję dostał czerwoną kartkę. W dodatku goście z Liege stanęli przed doskonałą okazją do zdobycia gola. Rzut karny na bramkę pewnie zamienił Cyriac.

Od tego momentu nieco odważniej zaczęli sobie poczynać przyjezdni. W grze Wisły widać było brak jednego zawodnika. Nadal jednak niepokój w szeregach belgijskiej drużyny siał Maor Melikson, który na pełnej szybkości mijał po kilku rywali.

W 32. minucie strzał głową po rzucie rożnym zdołał oddać Genkow, ale futbolówka przeleciała ponad bramką. Przed przerwą swoją okazję mieli również goście, ale dobrego dośrodkowania z lewej strony boiska nie wykorzystał Tchite, który główkował obok bramki strzeżonej przez Pareikę.

Mimo gry w dziesięciu to Wisła od początku drugiej połowy ruszyła do ataku. Już w 48. minucie doskonałą piłkę do Genkowa zagrał Wilk. Bułgar wszedł w pole karne, złamał akcję do środka i oddał strzał, który został jednak zablokowany przez obrońców. Chwilę później fantastyczną piłkę na skrzydło otrzymał od Meliksona Jovanović. Defensor mistrzów Polski wrzucił na dłuższy słupek, gdzie był Małecki. Skrzydłowy Wisły zdecydował się na strzał z pierwszej piłki, ale uderzenie z woleja przeleciało tuż obok bramki.

Cvetan Genkow
Cvetan Genkow (fot. Rafał Rusek / iGol.pl)

Po godzinie gry bardzo ładnie piłkę między sobą wymieniali Melikson oraz Iliew. Ten drugi otrzymał ją w polu karnym, zwiódł jednego z rywali po czym dośrodkował spod linii końcowej. Futbolówkę zdołali jednak wybić obrońcy Standardu.

Goście z Belgii ograniczali się do kontrataków. Z każdą minutą coraz wyraźniej przeważała Wisła, która dążyła do wyrównania. Wprawdzie na bramkę Pareiki strzelali Tchite oraz Batsuhayi, ale za każdym razem dobrze interweniował golkiper gospodarzy.

Czas na stadionie przy Reymonta nieubłaganie płynął, a na tablicy wyników nadal było 0:1. Zmianę wyniku przyniosła 88. minuta. Wtedy to z rzutu wolnego dogrywał Melikson. Piłka spadł tuż przed wbiegającego Genkowa, który… brzuchem wepchnął ją do bramki, radując całą publiczność zgromadzoną na stadionie przy Reymonta.

W końcówce z dobrą kontrą wyszli jeszcze wiślacy. Dobrego podania od Kirma nie wykorzystał jednak Iliew, który wdał się w drybling z obrońcami Standardu i stracił piłkę.

Jeśli spojrzy się okoliczności, w których Wiśle przyszło rozegrać ten mecz, można być optymistą. Mistrzowie Polski od 27. minuty przegrywali i grali w dziesiątkę, a jednak zdołali doprowadzić do wyrównania. „Biała Gwiazda” pokazała się z naprawdę dobrej strony i przed rewanżem, choć nie jest faworytem, to jednak nie stoi na straconej pozycji.

Komentarze
~Lech poznań (gość) - 14 lat temu

Boże jaki ten genkow bramki strzela.z twente ledwo w
piłkę trafił.teraz z brzucha uderzył.piłkarz
typu rasiaka.i jeszcze się uważa za dobrego
piłkarza.skoro biton nie gra to czemu bakero nie
wystawia ślusarskiego zamiast rudneva? żal totalny

~polak (gość) - 14 lat temu

BRAMKI Z MECZU TUTAJ

http://doliczonyczas.blox.pl/html

~szejk (gość) - 14 lat temu

patrz lepiej na swoich daremniakow z Poznania jacy
nieporadni byli rok temu z SC Braga

~abc (gość) - 14 lat temu

Wisła jest za cienka aby grać w ogóle w LE.

~wal sie pedale ,LE; (gość) - 14 lat temu

WISŁA MOŻE GRAĆ W LE I SIĘ ODWAL PEDALE O
DNICH,CHYBA WCZORAJ NIE OGLĄDAŁEŚ MECZU BO WISŁA
GRAŁA ŚWIETNIE W DRUGEJ POŁOWIE

~Lechita (gość) - 14 lat temu

No wybacz kolego ale lech fuksem nie awansował.gdyby
nie remis fulham z odense wisły by nie było.

Najnowsze