Wisła Kraków zremisowała na własnym obiekcie ze Standardem Liege 1:1. Gola dla gości zdobył Cyriac. Wyrównał na dwie minuty przed końcem Genkow. Mistrzowie Polski przez większą część spotkania grali w dziesiątkę, po tym jak czerwoną kartkę obejrzał Michał Czekaj.
Trener Moskal przed tym spotkaniem zapowiadał, że chce widzieć Wisłę grającą tzw. krakowski futbol polegający na długim utrzymywaniu się przy piłce. I rzeczywiście, zawodnicy „Białej Gwiazdy” od pierwszego gwizdka sędziego starali się wymieniać między sobą wiele podań. Gra krakowian wyglądała naprawdę nieźle. Szybkie operowanie piłką sprawiało sporo problemów defensywie gości. Już w 4. minucie przed doskonałą szansą na zdobycie gola stanął Garguła. Na strzał z dystansu zdecydował się Małecki. Było to jednak uderzenie wybitnie niecelne. Trafiło jednak pod nogi Garguły, który będąc w linii z obrońcami, skorzystał z tego prezentu i wbiegł z futbolówką w pole karne. Uderzenie na bramkę było jednak niecelne i na trybunach można było usłyszeć jedynie jęk zawodu.

Garguła jeszcze bliższy szczęścia był w 17. minucie meczu. Wisła wykonywała rzut wolny sprzed pola karnego Standardu. Do piłki podszedł pomocnik mistrzów Polski, ale po jego strzale piłka trafiła tylko w poprzeczkę.
Wydawało się, że bramka dla Wisły jest tylko kwestią czasu. Goście nie mieli pomysłu na rozegranie swoich akcji i szybko tracili futbolówkę. W 26. minucie zdarzyła się jednak rzecz, która odwróciła losy spotkania o 180 stopni. Po błędzie w środku pola w pole karne wpadł Buyens. Gracz Standardu był sam na sam z Pareiką, a próbujący ratować tę sytuację Czekaj sfaulował piłkarza gości. Młody stoper za tę interwencję dostał czerwoną kartkę. W dodatku goście z Liege stanęli przed doskonałą okazją do zdobycia gola. Rzut karny na bramkę pewnie zamienił Cyriac.
Od tego momentu nieco odważniej zaczęli sobie poczynać przyjezdni. W grze Wisły widać było brak jednego zawodnika. Nadal jednak niepokój w szeregach belgijskiej drużyny siał Maor Melikson, który na pełnej szybkości mijał po kilku rywali.
W 32. minucie strzał głową po rzucie rożnym zdołał oddać Genkow, ale futbolówka przeleciała ponad bramką. Przed przerwą swoją okazję mieli również goście, ale dobrego dośrodkowania z lewej strony boiska nie wykorzystał Tchite, który główkował obok bramki strzeżonej przez Pareikę.
Mimo gry w dziesięciu to Wisła od początku drugiej połowy ruszyła do ataku. Już w 48. minucie doskonałą piłkę do Genkowa zagrał Wilk. Bułgar wszedł w pole karne, złamał akcję do środka i oddał strzał, który został jednak zablokowany przez obrońców. Chwilę później fantastyczną piłkę na skrzydło otrzymał od Meliksona Jovanović. Defensor mistrzów Polski wrzucił na dłuższy słupek, gdzie był Małecki. Skrzydłowy Wisły zdecydował się na strzał z pierwszej piłki, ale uderzenie z woleja przeleciało tuż obok bramki.












