Jednym z najciekawiej zapowiadających się środowych meczów towarzyskich było spotkanie Anglików z Francuzami. Po interesującym, choć nie spełniającym w pełni oczekiwań kibiców, widowisku „Trójkolorowi” ograli na słynnym Wembley podopiecznych Fabio Capello 2:1.
Trener reprezentacji Anglii, Fabio Capello, pozwolił w środowym spotkaniu zaprezentować się kilku niedoświadczonym piłkarzom m.in. Hendersonowi, Carrollowi czy Bothroydowi w drugiej połowie. Nie usprawiedliwia to jednak synów Albionu, iż byli oni tłem dla świetnie zorganizowanych Francuzów. Poza pierwszymi minutami zespół Laurenta Blanca zdominował wczorajsze widowisko, co udokumentował dwiema bramkami. Najpierw w 16. minucie świetną akcją z klepki popisali się Florent Malouda z Karimem Benzemą i ten drugi mocnym strzałem w krótki róg pokonał Bena Fostera, który zastąpił w angielskiej bramce Joe Harta.
Prowadzenie gości zostało podwojone niedługo po przerwie, bo już w 55. minucie. Asystą zapisał się w statystykach rozgrywający fantastyczny mecz obrońca Arsenalu, Bacary Sagna, a w piłkę w pełnym biegu uderzył Mathieu Valbuena. Skrzydłowy Marsylii wyróżniał się w starciach z powolnymi Anglikami swoją szybkością i pomysłowością. Promyk nadziei dla zebranych na narodowym stadionie kibiców pojawił się w samej końcówce meczu. Kiedy trybuny Wembley zaczęły już pustoszeć, na boisku zameldował się Peter Crouch i niespełna minutę po swoim wejściu, a cztery minuty przed końcem spotkania, pokonał Hugo Llorisa, wykorzystując wybitne dośrodkowanie Ashleya Younga z rzutu rożnego.
Ostatnie fragmenty meczu przedstawiały rozpaczliwą obronę Francuzów i pełne determinacji ataki gospodarzy. Mimo ambicji, wynik nie uległ zmianie i nie pomogło nawet doliczenie do drugiej połowy aż pięciu minut. „Trójkolorowi” zaprezentowali dużo większą dojrzałość w rywalizacji z Wyspiarzami i wydaje się, iż proces budowy nowej reprezentacji nad Sekwaną zmierza w dobrym kierunku.










