Fot. W 1988 roku Cha Bum-Kun jako zawodnik Bayeru Leverkusen wywalczył Puchar UEFA
Od kilku lat azjatyccy piłkarze stanowią coraz poważniejszą siłę w europejskich klubach. Park Ji-Sung, Keisuke Honda, Shinji Kagawa, Yuto Nagatomo, Lee Chung-Yong i Atsuto Uchida – to tylko parę nazwisk godnych wymienienia. Warto więc przypomnieć sobie sylwetkę pierwszego wybitnego gracza z Azji, któremu już w latach 80. udało się zrobić karierę na Starym Kontynencie, czyli Cha Bum-Kuna.
Piłka nożna nigdy nie była najpopularniejszym sportem zespołowym w Korei Południowej. Aż do momentu piłkarskiego boomu, jaki nastąpił w tym kraju po mistrzostwach świata w 2002 roku, dużo więcej dzieci wolało trenować baseball. Dużą rolę w propagowanie futbolu w swojej ojczyźnie odegrał Cha Bum-Kun, który jako pierwszy południowokoreański piłkarz sięgnął po jeden z europejskich pucharów.
Przybysz z Azji potrafił doprowadzić do rozpaczy między innymi Lothara Matthausa (fot. xtratime.org)
Cha Bum-Kun przyszedł na świat 22 maja 1953 roku w mieście Hwasong położonym w prowincji Kyonggi. W tym czasie Korea Południowa z dużą pomocą armii Stanów Zjednoczonych toczyła wojnę ze swoim północnym sąsiadem, która ostatecznie zakończyła się podpisaniem rozejmu dwa miesiące po narodzinach przyszłej gwiazdy azjatyckiego futbolu. Po wojnie koreańskiej na Południu zaczęli stacjonować Amerykanie, którzy wśród miejscowej młodzieży zaszczepili miłość do baseballu. Mały Cha również próbował swych sił w tej dyscyplinie, ale ostatecznie postawił na piłkę nożną. Profesjonalne treningi rozpoczął jednak dopiero w wieku 18 lat, gdy został zawodnikiem klubu Koreańskich Sił Powietrznych.
Ponieważ na początku lat 70. w Korei Południowej nie było zawodowej ligi, to Bum-Kun zdecydował się kontynuować swą karierę w jednej z uniwersyteckich drużyn. Dobre występy w rozgrywkach studentów dały mu powołanie do reprezentacji młodzieżowej, z której błyskawicznie awansował do drużyny seniorskiej. Debiut Cha w pierwszej reprezentacji Korei Południowej miał miejsce 7 maja 1972 roku w Bangkoku, a jego ekipa zremisowała bezbramkowo z Irakiem. Trzy dni później nastolatek z Hwasong zdobył swą premierową bramkę w narodowych barwach, pokonując golkipera Kambodży.
Przez kolejnych sześć lat Bum-Kun uzbierał na swoim koncie grubo ponad 100 występów w reprezentacji Korei Południowej. Ambitny Azjata wiedział jednak, że prawdziwą karierę może zrobić tylko w Europie i usilnie starał się wyjechać z ojczyzny. To udało mu się dopiero pod koniec 1978 roku, kiedy to zgłosił się po niego beniaminek Bundesligi, SV Darmstadt 08. 30 grudnia 1978 roku Cha wyszedł w pierwszej jedenastce na ligowy mecz z VfL Bochum i został tym samym pierwszym południowokoreańskim zawodnikiem, jaki wystąpił w europejskim klubie. Sielanka nie trwała jednak długo, gdyż przybysz z Azji musiał wracać do ojczyzny, aby dokończyć odbywanie służby wojskowej.
W międzyczasie klub z Darmstadt spadł z Bundesligi, ale Cha niemal natychmiast znalazł sobie nowego pracodawcę. Umiejętnościami Koreańczyka zachwycił się szkoleniowiec Eintrachtu Frankfurt nad Menem, Friedel Rausch, i bez wahania sprowadził do swojej drużyny nieznanego napastnika. – Żaden inny gracz tak szybko nie przekonał mnie do siebie. On był najlepszym napastnikiem, jakiego widziałem na oczy – wspominał po latach Rausch. Bum-Kun błyskawicznie odwdzięczył się trenerowi za otrzymane zaufanie. 28 sierpnia 1979 roku Eintracht pokonał 2:0 na własnym boisku VfB Stuttgart, a bohater tego tekstu zdobył swojego premierowego gola w Bundeslidze, ustalając wynik spotkania. 19 września gracz zwany w Niemczech „Tscha Boom” zapewnił swojej drużynie remis w meczu 1. rundy Pucharu UEFA przeciwko Aberdeen, trenowanemu wówczas przez młodego Aleksa Fergusona. Późniejszy legendarny menedżer Manchesteru United nazwał Koreańczyka „zawodnikiem nie do upilnowania”.
Sezon 1979-1980 był dla Eintrachtu Frankfurt nad Menem pasmem sukcesów na arenie międzynarodowej. Niemiecka drużyna dotarła do finału Pucharu UEFA, eliminując po drodze m.in. Feyenoord Rotterdam i Bayern Monachium. W finałowym dwumeczu podopieczni Friedela Rauscha pokonali Borussię Moenchengladbach (2:3, 1:0) i sięgnęli po upragnione trofeum. Bum-Kun, który jako pierwszy azjatycki piłkarz wygrał któryś z europejskich pucharów, miał spory udział w tym triumfie, gdyż zaliczył asystę przy decydującym trafieniu Freda Schauba. W Bundeslidze Eintrachtowi wiodło się gorzej i drużyna finiszowała na dziewiątym miejscu w tabeli. Cha jednak nie zawiódł oczekiwań kibiców i działaczy, strzelając tuzin bramek w 31 meczach ligowych.
W 1988 roku Cha Bum-Kun jako zawodnik Bayeru Leverkusen wywalczył Puchar UEFA (fot. triplem.com.au)
Rok później Koreańczyk mógł dopisać do swojego CV kolejne trofeum. Eintracht wygrał 3:1 w finale Pucharu Niemiec z FC Kaiserslautern, a Cha wpisał się na listę strzelców w 64. minucie. Ulubieniec frankfurckich kibiców nie próżnował również w lidze, zdobywając kolejno osiem, jedenaście i piętnaście bramek w Bundeslidze. Latem 1983 roku Bum-Kun został sprzedany do Bayeru Leverkusen, a jego ligowy bilans w Eintrachcie zamknął się na 122 meczach i 46 golach.
„Aptekarze” zrobili dobry interes, kupując bramkostrzelnego napastnika. Cha był bardzo zdyscyplinowanym taktycznie piłkarzem, który dzięki swoim nieprzeciętnym umiejętnościom technicznym oraz potężnemu uderzeniu stanowił niebezpieczeństwo dla każdego przeciwnika. Już w swoim pierwszym meczu rozgrywanym przed własną publicznością koreański snajper dwukrotnie trafił do siatki FC Nuernberg. Kilka dni później Bum-Kun zaskoczył bramkarza swojego poprzedniego klubu, a Bayer zremisował we Frankfurcie 2:2. Do końca sezonu 1983-1984 sympatyczny Azjata wpisał się na listę strzelców jeszcze dziewięć razy.
Wiosną 1985 roku drużyna z Leverkusen zajęła dopiero trzynaste miejsce w lidze. Rozgrywki sezonu 1985/1986 zarówno dla Bayeru, jak i dla Cha Bum-Kuna były dużo bardziej udane. Popularni „Aptekarze” finiszowali na szóstym miejscu, a Koreańczyk siedemnaście razy trafiał do siatki rywala. Do dziś żaden piłkarz z Azji nie poprawił tego osiągnięcia. Cha dał się też namówić selekcjonerowi reprezentacji narodowej, Kim Jung-Namowi, na powrót do kadry po niemal ośmioletniej przerwie i wzięcie udziału w mistrzostwach świata rozgrywanych w Meksyku.
„Tygrysy Azji” zakończyły swój udział w mundialu już po trzech meczach, w których koreańscy piłkarze przegrali z Argentyną i Włochami oraz zremisowali z Bułgarią. Bum-Kun nie opuścił żadnego spotkania, a licznik jego reprezentacyjnych występów zatrzymał się na liczbie 121. Dopiero w 2001 roku Hong Myung-Bo wyprzedził swojego starszego kolegę. Do Cha natomiast wciąż należy rekordowa liczba bramek zdobytych w kadrze. W ciągu zaledwie sześciu lat snajper z Hwasong strzelił ich aż 55.
Niespełna dwa lata później Koreańczyk jeszcze raz pokazał swą wielką klasę w rozgrywkach Pucharu UEFA. Bayer, mający w składzie m.in. Andrzeja Buncola, nieoczekiwanie dotarł do finału, rozprawiając się po drodze z Austrią Wiedeń, Toulouse, Feyenoordem Rotterdam, Barceloną i Werderem Brema. Finałowy dwumecz, w którym podopieczni Ericha Ribbecka zmierzyli się z Espanyolem Barcelona, przeszedł do historii europejskiego futbolu. W pierwszym spotkaniu, rozgrywanym w stolicy Katalonii, niemiecka drużyna przegrała 0:3, a Cha już w 18. minucie opuścił boisko z powodu kontuzji.
Dwaj panowie Cha – syn i ojciec (fot. londonkoreanlinks.net)
Lekarze szybko postawili Azjatę na nogi, ale wydawało się, że Espanyol nie da się zdominować w Leverkusen. Stało się jednak inaczej. Ambitnie grający gospodarze prowadzili 2:0 po trafieniach Tity i Falko Goetza, jednak ten wynik nadal premiował piłkarzy z Barcelony. Na osiem minut przed końcem regulaminowego czasu gry po dośrodkowaniu z rzutu wolnego najwyżej w polu karnym Espanyolu wyskoczył Cha Bum-Kun i strzałem głową pokonał Thomasa N’Kono. Wynik nie uległ już zmianie i sędzia zarządził dogrywkę, a następnie rzuty karne, w których „Aptekarze” zapewnili sobie zwycięstwo. Cha po raz drugi w swej karierze sięgnął po Puchar UEFA.
U progu sezonu 1988/1989 Koreańczyk, który liczył sobie wtedy już 35 wiosen, został przesunięty do linii pomocy i coraz rzadziej udawało mu się wpisywać na listę strzelców. 29 kwietnia 1989 roku Cha został ukarany żółtą kartką w spotkaniu ligowym przeciwko Bayerowi Uerdingen. Nie byłoby w tym nic dziwnego, gdyby nie to, że gracz z Azji we wcześniejszych 300 meczach rozegranych w Bundeslidze ani razu nie został w ten sposób napomniany. Cóż, gra fair play była tylko jedną z wielu zalet koreańskiego zawodnika.
17 czerwca 1989 roku Bundesliga pożegnała jednego z najlepszych obcokrajowców w swoich dziejach. Cha Bum-Kun po raz ostatni w swej karierze wyszedł w pierwszym składzie na mecz z FC Kaiserslautern. Pięć minut po przerwie gracz z numerem 7 na koszulce został zmieniony przez Marka Leśniaka. Tym samym dobiegła końca trwająca dekadę przygoda koreańskiego snajpera z niemiecką Bundesligą. W 308 spotkaniach Cha zdobył 98 bramek. Do dziś jedynie czterech zagranicznych piłkarzy: Claudio Pizzaro, Giovane Elber, Stephane Chapuisat i Ailton, potrafiło poprawić dorobek strzelecki azjatyckiego snajpera.
Po zawieszeniu piłkarskich butów na kołku Cha Bum-Kun zaczął się zajmować pracą trenerską. Udało mu się nawet awansować z reprezentacją Korei Południowej do finałów mistrzostw świata w 1998 roku, ale po kompromitującej porażce z Holandią 0:5 został zwolniony. Lepiej wiodło się Cha w pracy z drużynami klubowymi. Pod jego wodzą drużyna Suwon Bluewings, którą prowadził w latach 2003-2010, dwukrotnie sięgnęła po mistrzostwo Korei Południowej. 6 czerwca 2010 roku Bum-Kun podał się dymisji i od tej pory nie pełni już żadnej oficjalnej funkcji w futbolu.
Cha Bum-Kun był bez wątpienia wyjątkowym piłkarzem. Wraz z Japończykiem Yasuhiko Okuderą, który na przełomie lat 70. i 80. bronił barw FC Koeln, Herthy Berlin i Werderu Brema, otworzył Azjatom drogę do europejskich klubów. Nic więc dziwnego, że w 1999 roku Cha został wybrany Azjatyckim Piłkarzem XX Wieku. Dziś na Starym Kontynencie występują dziesiątki zawodników z najludniejszego kontynentu świata. Jednym z nich jest prawy obrońca Celtiku Glasgow, Cha Du-Ri, syn Cha Bum-Kuna. Nie zanosi się jednak na to, żeby urodzony w Niemczech młodszy z klanu Cha dorównał osiągnięciami ojcu.
Od kilku lat azjatyccy piłkarze stanowią coraz poważniejszą siłę w europejskich klubach. Park Ji-Sung, Keisuke Honda, Shinji Kagawa, Yuto Nagatomo, Lee Chung-Yong i Atsuto Uchida – to tylko parę nazwisk godnych wymienienia. Warto więc przypomnieć sobie sylwetkę pierwszego wybitnego gracza z Azji, któremu już w latach 80. udało się zrobić karierę na Starym Kontynencie, czyli Cha Bum-Kuna.
Piłka nożna nigdy nie była najpopularniejszym sportem zespołowym w Korei Południowej. Aż do momentu piłkarskiego boomu, jaki nastąpił w tym kraju po mistrzostwach świata w 2002 roku, dużo więcej dzieci wolało trenować baseball. Dużą rolę w propagowanie futbolu w swojej ojczyźnie odegrał Cha Bum-Kun, który jako pierwszy południowokoreański piłkarz sięgnął po jeden z europejskich pucharów.
Przybysz z Azji potrafił doprowadzić do rozpaczy między innymi Lothara Matthausa (fot. xtratime.org)
Cha Bum-Kun przyszedł na świat 22 maja 1953 roku w mieście Hwasong położonym w prowincji Kyonggi. W tym czasie Korea Południowa z dużą pomocą armii Stanów Zjednoczonych toczyła wojnę ze swoim północnym sąsiadem, która ostatecznie zakończyła się podpisaniem rozejmu dwa miesiące po narodzinach przyszłej gwiazdy azjatyckiego futbolu. Po wojnie koreańskiej na Południu zaczęli stacjonować Amerykanie, którzy wśród miejscowej młodzieży zaszczepili miłość do baseballu. Mały Cha również próbował swych sił w tej dyscyplinie, ale ostatecznie postawił na piłkę nożną. Profesjonalne treningi rozpoczął jednak dopiero w wieku 18 lat, gdy został zawodnikiem klubu Koreańskich Sił Powietrznych.
Ponieważ na początku lat 70. w Korei Południowej nie było zawodowej ligi, to Bum-Kun zdecydował się kontynuować swą karierę w jednej z uniwersyteckich drużyn. Dobre występy w rozgrywkach studentów dały mu powołanie do reprezentacji młodzieżowej, z której błyskawicznie awansował do drużyny seniorskiej. Debiut Cha w pierwszej reprezentacji Korei Południowej miał miejsce 7 maja 1972 roku w Bangkoku, a jego ekipa zremisowała bezbramkowo z Irakiem. Trzy dni później nastolatek z Hwasong zdobył swą premierową bramkę w narodowych barwach, pokonując golkipera Kambodży.
Przez kolejnych sześć lat Bum-Kun uzbierał na swoim koncie grubo ponad 100 występów w reprezentacji Korei Południowej. Ambitny Azjata wiedział jednak, że prawdziwą karierę może zrobić tylko w Europie i usilnie starał się wyjechać z ojczyzny. To udało mu się dopiero pod koniec 1978 roku, kiedy to zgłosił się po niego beniaminek Bundesligi, SV Darmstadt 08. 30 grudnia 1978 roku Cha wyszedł w pierwszej jedenastce na ligowy mecz z VfL Bochum i został tym samym pierwszym południowokoreańskim zawodnikiem, jaki wystąpił w europejskim klubie. Sielanka nie trwała jednak długo, gdyż przybysz z Azji musiał wracać do ojczyzny, aby dokończyć odbywanie służby wojskowej.
W międzyczasie klub z Darmstadt spadł z Bundesligi, ale Cha niemal natychmiast znalazł sobie nowego pracodawcę. Umiejętnościami Koreańczyka zachwycił się szkoleniowiec Eintrachtu Frankfurt nad Menem, Friedel Rausch, i bez wahania sprowadził do swojej drużyny nieznanego napastnika. – Żaden inny gracz tak szybko nie przekonał mnie do siebie. On był najlepszym napastnikiem, jakiego widziałem na oczy – wspominał po latach Rausch. Bum-Kun błyskawicznie odwdzięczył się trenerowi za otrzymane zaufanie. 28 sierpnia 1979 roku Eintracht pokonał 2:0 na własnym boisku VfB Stuttgart, a bohater tego tekstu zdobył swojego premierowego gola w Bundeslidze, ustalając wynik spotkania. 19 września gracz zwany w Niemczech „Tscha Boom” zapewnił swojej drużynie remis w meczu 1. rundy Pucharu UEFA przeciwko Aberdeen, trenowanemu wówczas przez młodego Aleksa Fergusona. Późniejszy legendarny menedżer Manchesteru United nazwał Koreańczyka „zawodnikiem nie do upilnowania”.
Sezon 1979-1980 był dla Eintrachtu Frankfurt nad Menem pasmem sukcesów na arenie międzynarodowej. Niemiecka drużyna dotarła do finału Pucharu UEFA, eliminując po drodze m.in. Feyenoord Rotterdam i Bayern Monachium. W finałowym dwumeczu podopieczni Friedela Rauscha pokonali Borussię Moenchengladbach (2:3, 1:0) i sięgnęli po upragnione trofeum. Bum-Kun, który jako pierwszy azjatycki piłkarz wygrał któryś z europejskich pucharów, miał spory udział w tym triumfie, gdyż zaliczył asystę przy decydującym trafieniu Freda Schauba. W Bundeslidze Eintrachtowi wiodło się gorzej i drużyna finiszowała na dziewiątym miejscu w tabeli. Cha jednak nie zawiódł oczekiwań kibiców i działaczy, strzelając tuzin bramek w 31 meczach ligowych.
W 1988 roku Cha Bum-Kun jako zawodnik Bayeru Leverkusen wywalczył Puchar UEFA (fot. triplem.com.au)
Rok później Koreańczyk mógł dopisać do swojego CV kolejne trofeum. Eintracht wygrał 3:1 w finale Pucharu Niemiec z FC Kaiserslautern, a Cha wpisał się na listę strzelców w 64. minucie. Ulubieniec frankfurckich kibiców nie próżnował również w lidze, zdobywając kolejno osiem, jedenaście i piętnaście bramek w Bundeslidze. Latem 1983 roku Bum-Kun został sprzedany do Bayeru Leverkusen, a jego ligowy bilans w Eintrachcie zamknął się na 122 meczach i 46 golach.
„Aptekarze” zrobili dobry interes, kupując bramkostrzelnego napastnika. Cha był bardzo zdyscyplinowanym taktycznie piłkarzem, który dzięki swoim nieprzeciętnym umiejętnościom technicznym oraz potężnemu uderzeniu stanowił niebezpieczeństwo dla każdego przeciwnika. Już w swoim pierwszym meczu rozgrywanym przed własną publicznością koreański snajper dwukrotnie trafił do siatki FC Nuernberg. Kilka dni później Bum-Kun zaskoczył bramkarza swojego poprzedniego klubu, a Bayer zremisował we Frankfurcie 2:2. Do końca sezonu 1983-1984 sympatyczny Azjata wpisał się na listę strzelców jeszcze dziewięć razy.
Wiosną 1985 roku drużyna z Leverkusen zajęła dopiero trzynaste miejsce w lidze. Rozgrywki sezonu 1985/1986 zarówno dla Bayeru, jak i dla Cha Bum-Kuna były dużo bardziej udane. Popularni „Aptekarze” finiszowali na szóstym miejscu, a Koreańczyk siedemnaście razy trafiał do siatki rywala. Do dziś żaden piłkarz z Azji nie poprawił tego osiągnięcia. Cha dał się też namówić selekcjonerowi reprezentacji narodowej, Kim Jung-Namowi, na powrót do kadry po niemal ośmioletniej przerwie i wzięcie udziału w mistrzostwach świata rozgrywanych w Meksyku.
„Tygrysy Azji” zakończyły swój udział w mundialu już po trzech meczach, w których koreańscy piłkarze przegrali z Argentyną i Włochami oraz zremisowali z Bułgarią. Bum-Kun nie opuścił żadnego spotkania, a licznik jego reprezentacyjnych występów zatrzymał się na liczbie 121. Dopiero w 2001 roku Hong Myung-Bo wyprzedził swojego starszego kolegę. Do Cha natomiast wciąż należy rekordowa liczba bramek zdobytych w kadrze. W ciągu zaledwie sześciu lat snajper z Hwasong strzelił ich aż 55.
Niespełna dwa lata później Koreańczyk jeszcze raz pokazał swą wielką klasę w rozgrywkach Pucharu UEFA. Bayer, mający w składzie m.in. Andrzeja Buncola, nieoczekiwanie dotarł do finału, rozprawiając się po drodze z Austrią Wiedeń, Toulouse, Feyenoordem Rotterdam, Barceloną i Werderem Brema. Finałowy dwumecz, w którym podopieczni Ericha Ribbecka zmierzyli się z Espanyolem Barcelona, przeszedł do historii europejskiego futbolu. W pierwszym spotkaniu, rozgrywanym w stolicy Katalonii, niemiecka drużyna przegrała 0:3, a Cha już w 18. minucie opuścił boisko z powodu kontuzji.
Dwaj panowie Cha – syn i ojciec (fot. londonkoreanlinks.net)
Lekarze szybko postawili Azjatę na nogi, ale wydawało się, że Espanyol nie da się zdominować w Leverkusen. Stało się jednak inaczej. Ambitnie grający gospodarze prowadzili 2:0 po trafieniach Tity i Falko Goetza, jednak ten wynik nadal premiował piłkarzy z Barcelony. Na osiem minut przed końcem regulaminowego czasu gry po dośrodkowaniu z rzutu wolnego najwyżej w polu karnym Espanyolu wyskoczył Cha Bum-Kun i strzałem głową pokonał Thomasa N’Kono. Wynik nie uległ już zmianie i sędzia zarządził dogrywkę, a następnie rzuty karne, w których „Aptekarze” zapewnili sobie zwycięstwo. Cha po raz drugi w swej karierze sięgnął po Puchar UEFA.
U progu sezonu 1988/1989 Koreańczyk, który liczył sobie wtedy już 35 wiosen, został przesunięty do linii pomocy i coraz rzadziej udawało mu się wpisywać na listę strzelców. 29 kwietnia 1989 roku Cha został ukarany żółtą kartką w spotkaniu ligowym przeciwko Bayerowi Uerdingen. Nie byłoby w tym nic dziwnego, gdyby nie to, że gracz z Azji we wcześniejszych 300 meczach rozegranych w Bundeslidze ani razu nie został w ten sposób napomniany. Cóż, gra fair play była tylko jedną z wielu zalet koreańskiego zawodnika.
17 czerwca 1989 roku Bundesliga pożegnała jednego z najlepszych obcokrajowców w swoich dziejach. Cha Bum-Kun po raz ostatni w swej karierze wyszedł w pierwszym składzie na mecz z FC Kaiserslautern. Pięć minut po przerwie gracz z numerem 7 na koszulce został zmieniony przez Marka Leśniaka. Tym samym dobiegła końca trwająca dekadę przygoda koreańskiego snajpera z niemiecką Bundesligą. W 308 spotkaniach Cha zdobył 98 bramek. Do dziś jedynie czterech zagranicznych piłkarzy: Claudio Pizzaro, Giovane Elber, Stephane Chapuisat i Ailton, potrafiło poprawić dorobek strzelecki azjatyckiego snajpera.
Po zawieszeniu piłkarskich butów na kołku Cha Bum-Kun zaczął się zajmować pracą trenerską. Udało mu się nawet awansować z reprezentacją Korei Południowej do finałów mistrzostw świata w 1998 roku, ale po kompromitującej porażce z Holandią 0:5 został zwolniony. Lepiej wiodło się Cha w pracy z drużynami klubowymi. Pod jego wodzą drużyna Suwon Bluewings, którą prowadził w latach 2003-2010, dwukrotnie sięgnęła po mistrzostwo Korei Południowej. 6 czerwca 2010 roku Bum-Kun podał się dymisji i od tej pory nie pełni już żadnej oficjalnej funkcji w futbolu.
Cha Bum-Kun był bez wątpienia wyjątkowym piłkarzem. Wraz z Japończykiem Yasuhiko Okuderą, który na przełomie lat 70. i 80. bronił barw FC Koeln, Herthy Berlin i Werderu Brema, otworzył Azjatom drogę do europejskich klubów. Nic więc dziwnego, że w 1999 roku Cha został wybrany Azjatyckim Piłkarzem XX Wieku. Dziś na Starym Kontynencie występują dziesiątki zawodników z najludniejszego kontynentu świata. Jednym z nich jest prawy obrońca Celtiku Glasgow, Cha Du-Ri, syn Cha Bum-Kuna. Nie zanosi się jednak na to, żeby urodzony w Niemczech młodszy z klanu Cha dorównał osiągnięciami ojcu.