Przed nami dwutygodniowa przerwa w rozgrywkach ligowych spowodowana meczami w eliminacjach do mistrzostw Europy 2016. Jak wykorzystają ją zespoły z T-Mobile Ekstraklasy i czy wszystkim jest ona na rękę?
Mecze reprezentacji narodowych dają chwilę wytchnienia zawodnikom pochłoniętym codziennym zmaganiom na boiskach ligowych, które mogą powodować znużenie. Jedni trenerzy dają swoim podopiecznym więcej wolnego, aby ci mogli zregenerować siły i przyjść na trening z większą chęcią. Inni traktują pauzę całkowicie inaczej i postanawiają zwiększyć obciążenia w mikrocyklu treningowym w celu naładowania akumulatorów na kolejny etap rozgrywek. Nie ma złotego środka, który w stu procentach spowodowałby to, że po dłuższej przerwie dana drużyna będzie grała lepiej. Jednak niektórym zespołom jest ona na rękę, a innym już niekoniecznie.
Przerwa w idealnym momencie
Dla kilku klubów mecze w eliminacjach wypadają w bardzo dobrym terminie. Do tego grona możemy zaliczyć na pewno Ruch Chorzów, który przegrał z Górnikiem Zabrze w WDŚ. Piłkarze ze Śląska nie pamiętają już, jak smakuje zwycięstwo, bo takowe ostatni raz odnieśli w sierpniu w meczu z Piastem. Od tamtej pory trwa spadek w tabeli, za co głową zapłacił właśnie Jan Kocian. Decyzja działaczy „Niebieskich” na pewno jest kontrowersyjna. Słowak „zrobił” wynik ponad stan w zeszłym sezonie, narobił zarządzającym klubem smaku na dalsze sukcesy, czym po kilku słabszych tygodniach, bądź co bądź przeciętnej drużyny, dostał zwolnienie. Wróble ćwierkają, że jego następcą ma zostać Waldemar Fornalik, który ma zamiar wejść drugi raz do tej samej rzeki. Jeśli tak się stanie, to właśnie dla niego przerwa w rozgrywkach T-ME jest jak najbardziej korzystna. „King” będzie miał trochę więcej czasu na wprowadzenie swoich zasad, wpojenie zawodnikom swojego pomysłu na grę oraz przyjrzenie się, kto jest w jakiej dyspozycji. Czy zobaczymy inny Ruch za dwa tygodnie? Bardzo możliwe.
Kolejnym klubem, który nie powinien narzekać na przymusową pauzę, jest Lechia Gdańsk. Mimo iż lechici pokonali ostatnio Cracovię, to atmosfera w drużynie i fama, jaka idzie za nią w środowisku piłkarskim, są fatalne. Zwolnienie Joquima Machado z posady szkoleniowca było dobrym posunięciem, ale problem tkwi w próbach zatrudnienia nowego trenera. Tomasz Hajto, którego chcieliby zarządzający Lechią, nie jest akceptowany przez kibiców. Przy tym wszystkim zamiast zespołu robiącego furorę w ekstraklasie Lechia przypomina zlepek indywidualności, który ma wzloty, ale większość występów kończy upadkami. Przerwa reprezentacyjna da zarządzającym klubem trochę więcej czasu na wybór trenera. Jednak najlepiej by było, aby została wykorzystana właśnie przez nowego szkoleniowca, który musi koniecznie zrobić małe trzęsienie ziemi w szatni, aby piłkarze zrozumieli, że od Lechii nie wymaga się już bycia przeciętną. Gdańsk ma być ważnym punktem na piłkarskiej mapie Polski.
Franciszek Smuda narzeka cały czas, że ma za krótką ławkę rezerwowych, aby móc grać na wysokim poziomie przez całe rozgrywki. Dlatego też chwila wytchnienia powinna Wiśle wyjść na dobre. Kluczowi zawodnicy, którzy ciągną grę krakowskiego zespołu od początku sezonu, dostaną więcej wolnego i jak wygłodzone wilki powinni wrócić za dwa tygodnie. Przypuszczam, że „Biała Gwiazda” skorzysta na tej przerwie i po powrocie będzie przypominała drużynę z pierwszych spotkań. Całkiem odmienna jest sytuacja w Podbeskidziu Bielsk0-Biała. Tam Leszek Ojrzyński rotuje składem i szuka najlepszego rozwiązania. Niestety przez ostatnie mecze nie zostało one znalezione, dlatego trener „Górali” cieszy się z czasu, jaki dostał na przygotowanie zespołu do następnego spotkania. Przerwa powinna zostać wykorzystana na dodatkowe treningi, które pozwoliłby dojść zawodnikom do odpowiedniej formy.











