Beniaminek z Kielc boryka się z boiskowymi problemami i w połowie sezonu eksperci zgodnie wskazują ich jako niemal pewnego kandydata do spadku. 13 punktów po 18 kolejkach to rozczarowujący wynik. Pierwszy mecz w 2023 roku pokazał dwa oblicza „Złocisto-krwistych”. Korona w pierwszej połowie dała się kompletnie zdominować warszawskiej Legii. Druga połowa pokazała jednak, że jest światełko w tunelu. Korona odrobiła dwie z trzech bramek straty i przegrała tylko 2:3
Trzeba przyznać, że rozpoczęcie rundy dla Korony to jeden z najtrudniejszych meczów w całej rundzie. Wyjazd do wicelidera z Warszawy dla beniaminka zajmującego ostatnie miejsce w ligowej tabeli to często jedynie iluzoryczne szanse na punkty. Tak naprawdę sztab Kuzery mógłby uznać, że walka o utrzymanie zacznie się od kolejnej serii gier. Z drugiej strony w takim spotkaniu niewiele można stracić, bo porażka jest – choć nikt tego w klubie nie przyzna – niejako wkalkulowana. Za to zyskać outsider może naprawdę sporo.
Pierwsza połowa meczu przy Łazienkowskiej miała jednostronny przebieg. Korona grała bojaźliwie, obrońcy gubili krycie, trudno mówić o kreacji, gdy wymienia się 96 podań ze skutecznością na poziomie 63%. Tak jakby drużynie Kuzery brakowało odwagi, a dominacja Legii wbijała ich głębiej we własne pole karne. Szczególnie źle grał Kyryło Petrov, prokurując obie bramki dla „Wojskowych”. Pierwszy kwadrans po przerwie wyglądał tak samo, Legia strzeliła gola numer trzy, a powinna nawet więcej, gdy Carlitos znalazł się w sytuacji, w której łatwiej było strzelić niż nie strzelić. Po raz kolejny pokazał, że nie ma dla niego rzeczy niemożliwych i skiksował.
Świetna końcówka Korony
Zmianę przyniosło wejście Evgeniya Shikavki, Jakuba Podgórskiego i Dalibora Takaca w 61. minucie. Koronie udało się zdobyć dwie bramki za sprawą białoruskiego napastnika. Obie padły po kontrach, ale to właśnie wtedy „Złocisto- krwiści” podeszli wyżej, spróbowali wysokiego pressingu. W drugiej połowie Korona oddała dziesięć strzałów (Legia 4), wykonałą pięć rzutów rożnych (Legia 2), stworzyła xG 1,31 (Legia 0,17). Do ostatnich minut nie było wiadomo, czy gigantyczna przewaga Legii z pierwszej połowy nie zda się na nic. Ostatecznie zabrakło czasu na wyrównanie, ale Kuzera może być dumny z drugiej połowy. Sam na konferencji pomeczowej mówił:
– Chłopacy muszą uwierzyć, że potrafimy. Życie pokazuje, że umiemy strzelać bramki, funkcjonować jako zespół. Mam nadzieję, że ta druga połowa przekuje się na resztę sezonu.

Przerwa zimowa
Długa przerwa zimowa nie napawała optymizmem fanów Korony. Wszystkie sparingi podczasu obozu w Turcji skończyły się rozczarowującymi wynikami. Porażki z Kocaelisporem – tureckim trzecioligowcem, 1:3 i 0:5 z Banikiem Ostrava, bezbramkowy remis z Lokomotive Lipsk (4. liga niemiecka) i wygrana z drugoligowcem belgijskim – RWD Molenbeek, 1:0. Po powrocie do kraju Koronie udało się wygrać 2:1 z Termalicą i w nie najlepszych nastrojach przystąpić do walki o ekstraklasowy byt. O samych przygotowaniach pisaliśmy











