Jesteśmy w trakcie 2. kolejki Serie A, mimo to widzieliśmy już kilka emocjonujących spotkań we Włoszech. W sobotę odbyła się uczta pod tytułem Juventus – Napoli. Bez żadnego wytchnienia, bo już dzień później zorganizowano poprawiny w postaci derbów Rzymu.
– W swojej dotychczasowej karierze doświadczyłem wielu meczów derbowych i wiem, ile one znaczą dla kibiców. Stawką są trzy punkty, ale wiąże się to z aspektem emocjonalnym. Jestem zmotywowany i mam nadzieję, że to będą pierwsze derby z wielu, które zapiszę na swoje konto – takimi słowami do starcia z Lazio nawiązał trener Romy, Paulo Fonseca. Przed „Wilkami” okres przebudowy zespołu, remis wywalczony z Genoą z pewnością nie był spełnieniem marzeń zawodników i kibiców.
Rywalizacja dwóch klubów z jednego miasta wiąże się z bardzo wysoką temperaturą na boisku, jak i trybunach. Mocne uderzenia, efektowne oprawy, wymuszone zmiany w składach. Dzisiaj niczego nie brakowało. Zaczęło się od decyzji kibiców Lazio, którzy pierwszą połowę meczu spędzili w milczeniu. To wszystko w związku ze śmiercią Fabrizio Piscitelliego, popularnego „Diabolika”. Lider ultrasów „Biancocelestich” został zastrzelony w jednym z rzymskich parków.
Wymuszone rotacje
Jednak wracając do emocji boiskowych. Początkowo szkoleniowiec Romy, Pablo Fonseca, umieścił w pierwszym składzie Davide Zappacostę, który liczył na debiut w szeregach „Wilków”. Jednak ze względu na uraz do jedenastki wrócił Justin Kluivert, z kolei Alessandro Florenzi został cofnięty na prawą obronę.
Atmosfera zrobiła się bardzo gęsta po starciu Luiza Felipe z Zaniolo. Trener gospodarzy poderwał się z ławki, domagając się wyrzucenia reprezentanta Włoch z boiska. Jednak sędzia Marco Guida wyjął z kieszeni żółtą kartkę. Kilkanaście minut później defensor Lazio opuścił murawę. Sam wcześniej został ukarany przez arbitra, a Simone Inzaghi nie mógł ryzykować gry w osłabieniu.











