Niezwykle ciekawie zapowiada się kolejna, 29. już kolejka hiszpańskiej Primera Division. Już w sobotę swoje mecze zagra prowadząca dwójka: Barcelona zmierzy się u siebie z Getafe, Real Madryt wybierze się zaś w niedaleką podróż na Vicente Calderon, by zmierzyć się z odwiecznym rywalem – Atletico. Równie interesująco zapowiadają się mecze niedzielne, kiedy między sobą grać będzie praktycznie cała czołówka: Athletic zmierzy się z Villarrealem a Valencia podejmie Sevillę.
FC Barcelona – Getafe CF
Jako jedni z pierwszych na boisko wybiegną będący ostatnio torpedowani coraz gorszymi wieściami piłkarze lidera oraz zdolni wygrać z każdym i przegrać z każdym piłkarze Michela.
Poprzedni tydzień był dla „Barcy” jednoznacznie pozytywny, udało się bowiem wywalczyć wyczekiwany awans do ćwierćfinału Ligi Mistrzów. Później było już jednak znacznie gorzej. W weekend, nieco oszukana przez sędziego, Barcelona tylko zremisowała w Sewilli. To był jednak dopiero początek nieszczęść, w tym meczu kontuzji doznał bowiem cały kwintet piłkarzy „Blaugrany”: Adriano, Maxwell, Pedro, Dani Alves i Messi, ale im bliżej końca tej listy, tym szanse na występ w ten weekend się zwiększają. Prawdziwie hiobowe wieści przyniósł za to wtorek, kiedy okazało się, że raka wątroby ma Eric Abidal. Francuz został już zoperowany, ale czy jego koledzy nie będą zbyt rozkojarzeni, by ugrać trzy punkty?

Z drugiej strony, do spotkania z Getafe „Barca” może podejść podwójnie zmotywowana, co nie wróży piłkarzom Michela nic innego, jak stratę kilku bramek. Drużyna spod Madrytu jest bowiem ekipą, która, gdy ma dobry dzień, jest w stanie zdominować mecz i pewnie wygrywać, ale równie często zdarzają się jej niezrozumiałe przestoje i straty punktów z teoretycznie słabszymi. Ostatni mecz należy zaliczyć do tej pierwszej kategorii, Getafe, mimo że nie wygrało z Athletikiem, dzielnie bowiem walczyło i grało dobrze, a na czołową postać tego spotkania trzema golami (dwa do właściwej bramki) wybił się Miku. Zważywszy na liczbę wychowanków Realu w składzie ekipy Michela, chętnych na utarcie nosa „Barcy” nie zabraknie. Zabraknie za to wykartkowanego Jerome’a Boatenga.
Atletico Madryt – Real Madryt
Popadający w ligową przeciętność „Los Colchoneros” podejmą odwiecznego rywala, który niedawno uporał się z pucharową klątwą.
Gospodarze od pewnego czasu właściwie staczają się po równi pochyłej. Przed meczem z Villarrealem ich licznik spotkań bez wygranej wskazywał zawstydzającą liczbę, którą na szczęście udało się wymazać. Jednak ekipa Quique Sancheza nie poszła za ciosem w zeszłym tygodniu, tylko zremisowała z jedną z najsłabszych ekip w lidze – Almerią – 2:2. Strach pomyśleć, gdzie byłaby drużyna z Vicente Calderon, gdyby nie gole Sergio Aguero i forma Jose Reyesa, którzy właściwie samotnie pchają ociężały wóz o nazwie Atletico. Jako że liczba pchających w ekipie najbliższego rywala oscyluje wokół jedenastu, trudno wróżyć „Los Rojiblancos” korzystny wynik.










