W poprzednim sezonie Real Madryt dokonał sztuki, która nie udała się dotąd żadnemu klubowi w Lidze Mistrzów (od przyjęcia oficjalnej nazwy w 1992 roku), wygrywając po raz drugi z rzędu w finale tych rozgrywek. Również na krajowych boiskach ekipa odrobiła pracę domową i tym razem udało jej się zdobyć tytuł mistrza Hiszpanii, ubiegając przy tym FC Barcelona i Atletico Madryt.
Drużyna prowadzona przez Zinedine’a Zidane’a powoli, acz konsekwentnie dążyła do zrealizowania swoich celów. Miewała momenty słabsze i mocniejsze, jednak ostatecznie sezon na Santiago Bernabeu mogą zaliczyć do udanych. Jednym z kluczy było posiadanie szerokiej kadry i możliwość wystawienia dwóch praktycznie równorzędnych jedenastek. Przed nadchodzącym sezonem nastąpiły jednak pewne roszady kadrowe. Czy wpłyną one na jakość gry zespołu? Czy Real utrzyma swoją wysoką pozycję w stawce i ponownie sprosta ogromnym oczekiwaniom swoich fanów?
Zmiany na tyłach
Po wypożyczeniu Fabio Coentrao do Sportingu Lizbona i odejściu Pepe do Besiktasu oraz Diego Llorente do Realu Sociedad zrobiło się nieco luźniej w szykach obronnych. Trzon defensywy pozostał bez zmian, ale jako klasowi zmiennicy pojawili się Theo Hernandez, zakupiony u rywala zza miedzy za 30 mln euro, oraz powracający z wypożyczenia z Eintrachtu Frankfurt Jesus Vallejo.
Mając na uwadze takie zastępstwo, kibice „Królewskich” mogą raczej spać spokojnie. Portugalczyk prochu chyba już nie wymyśli. Nie grał zbyt wiele, a gdy grał, nie pokazywał się z najlepszej strony, co było łatwo dostrzec również w spotkaniu z Legią na Łazienkowskiej, gdzie Miroslav Radović robił z niego wiatrak. Natomiast Hernandez pokazał się w poprzednim sezonie w barwach Deportivo Alaves z bardzo dobrej strony, potwierdzając swój ogromny potencjał.
Jesus Vallejo dołączył do „Królewskich” już w lipcu 2015 roku, jednak ostatnie dwa lata spędził w Realu Saragossa i we wspomnianym Eintrachcie. W sezonie 2016/2017 rozegrał 25 meczów w Bundeslidze, a pozostałe opuścił tylko z powodu kontuzji, które mogą być jego jedynym zmartwieniem. Jeśli jakiekolwiek dłuższe urazy będą omijały młodego Hiszpana, z pewnością będzie stanowić świetne zastępstwo za Pepe i w przyszłości stanie na środku obrony Realu jako filar drużyny.
Szeregi zespołu opuścił również Danilo, co powoduje, iż jedynym nominalnym prawym obrońcą pozostaje Daniel Carvajal. Prawdopodobnie jego miejsce w razie konieczności zajmie wyżej wspomniany Hernandez lub, co jest mniej prawdopodobne, Nacho Fernandez. To pierwsza rysa na fundamencie, jakim jest kadra Realu Madryt, jednak mimo wszystko bez większego wpływu na jakość gry drużyny, ponieważ jest to jedynie brak nominalnego prawego obrońcy, a nie zmiennika w ogóle.
Posiłki w pomocy
Pewne roszady nastąpiły w pomocy. Na Santiago Bernabeu zawitał Dani Ceballos z Realu Betis oraz Marcos Llorente z wypożyczenia do Deportivo Alaves. Z zespołem pożegnał się na dwa lata i prawdopodobnie na stałe James Rodriguez, który przez cały pobyt w Madrycie nie zdołał w pełni przekonać do siebie trenerów i nie zaprezentował umiejętności, którymi zasłynął podczas gry w FC Porto, AS Monaco czy podczas MŚ w Brazylii w 2014, nosząc trykot reprezentacji Kolumbii. Dani Ceballos na razie będzie musiał pogodzić się z rolą zmiennika oraz z dużą konkurencją, która panuje w środku pola. W podobnej sytuacji jest Marcos Llorente, gdyż na jego pozycji króluje nieoceniony Casemiro. Obaj piłkarze pokazali jednak ogromny potencjał podczas tegorocznych młodzieżowych mistrzostw Europy odbywających się w Polsce oraz rozegrali ponad 30 meczów w swoich klubach w poprzednim sezonie. W razie kontuzji piłkarzy z pierwszej jedenastki, co zdarza się wcale nie rzadko, zagwarantują utrzymanie jakości w środku pola.











