Terminarz spotkań 34. kolejki La Liga ułożył się w taki sposób, że czołowa czwórka, czyli „Barca”, Real, Valencia i Villarreal grają bez wyjątku z zespołami, którym w oczy zagląda widmo spadku. Paradoksalnie, pewne swoich miejsc drużyny czołówki wcale nie są murowanymi faworytami tych potyczek…
Real Madryt – Real Saragossa
Podłamany porażką z Barceloną w Lidze Mistrzów Real podejmie coraz bliższego utrzymania w lidze imiennika z Saragossy.
Nieważne, że „Los Blancos” we wspomnianym meczu nie zachwycali, nieważne, że w sytuacji sam na sam z Valdesem Oezil podał mu piłkę. Winny jest i tak Wolfgang Stark, który uwierzył w najwyższej próby, dodajmy, grę aktorską Daniego Alvesa i ukarał najlepszego od dłuższego czasu madridistę – Pepe. Ironię wyczuwają tu dokładnie ci, którzy chcą ją wyczuwać. Po ligowo-pucharowo-europejskim trójmeczu z „Barcą” „Królewscy” na chwilę wracają na ligowe podwórko. Czy tak jak w ostatnim meczu La Liga z Valencią zobaczymy w białych barwach głównie dublerów? Jeśli będą oni w takiej formie jak na Estadio Mestalla, to graczom Saragossy może zabraknąć palców u dłoni, by zliczyć strzelane im gole.

Podopieczni Javiera Aguirre przegrywają ostatnio z naprawdę mocnymi ekipami, ze słabo-średnimi natomiast remisują (patrz porażki z Sevillą i Villarrealem oraz zwycięstwa z Almerią i Getafe). Real na dobrą sprawę nie walczy już w tym sezonie o nic, a jego imiennik z Aragonii w dalszym ciągu walczy o utrzymanie i w tej chwili jest na miejscu dającym pozostanie w elicie. Jeśli jednak stanie się to, co się stać powinno, czyli „Los Blanquillos” wyjadą z Madrytu bez punktów, Hercules i Malaga mogą uciec na niebezpieczną odległość.
Real Sociedad San Sebastian – FC Barcelona
Słabsza z baskijskich drużyn będzie gościła na Estadio Anoeta, pewnie kroczącą po trzecie z rzędu mistrzostwo Hiszpanii, Barcelonę. Tak jak w meczu z Osasuną, skład gości zapewne będzie mocno rezerwowy.
Graczy z San Sebastian po prostu szkoda. Potrafią grać piłkę ładną dla oka, można by rzec, że niemal romantyczną, bo ze skrzydłowymi w starym stylu. Zawodnicy biegający po flankach są zresztą jedną z najgroźniejszych broni Basków, Xabi Prieto utrzymuje bowiem równą formę przez cały sezon, u Antoine’a Griezmanna zaś ostatnio wyraźnie zwyżkuje. Drużyna, która w pewnym momencie była blisko walki o europejskie puchary, w tym momencie musi bronić się przed spadkiem. Trzy punkty przewagi nad Osasuną to niedużo, zważywszy na to, że w przypadku tej samej liczby punktów to klub z Nawarry wyprzedzi Sociedad. Jest się więc o co bić w najbliższym meczu.













