Dwaj hegemoni Primera Division, FC Barcelona oraz Real Madryt, przegrali swoje ostatnie mecze. Osłabieni Katalończycy przegrali w niedzielę na Estadio Vicente Calderon z Atletico, natomiast Real we wtorek dał się pokonać Lyonowi w ramach 1/16 Ligi Mistrzów. Czy giganci powetują sobie te niepowodzenia w nadchodzącej kolejce?
Okazję, by tego dokonać, pierwsza będzie miała Barcelona, która w sobotę zmierzy się u siebie z Racingiem Santander. Ostatni występ „Blaugrany” był szeroko omawiany i komentowany, jak również sytuacja kadrowa mistrzów Hiszpanii. Przypomnijmy, iż z kontuzjami zmaga się niemal połowa podstawowego składu drużyny: Alves, Abidal, Xavi, Keita i Toure. Ten ostatni powoli dochodzi do pełni sprawności i być może wystąpi w meczu z Santander. Są również szanse na występ Alvesa, jednak jego powrót przewiduje się raczej na wtorkowy mecz Ligi Mistrzów z VfB Stuttgart.
Racing przyjedzie do Barcelony niemal jak na pożarcie. Gospodarze z pewnością będą pałali chęcią rewanżu za porażkę z ubiegłego tygodnia, natomiast gościom raczej nie starczy potencjału, by się temu przeciwstawić. Podopieczni Miguela Angela Portugala co prawda potrafią urywać punkty najlepszym, co pokazał choćby wygrany, wyjazdowy mecz z Sevillą, ale porażka w ostatniej kolejce, odniesiona na własnym stadionie z zespołem Malagi nie pozwala kibicom Racingu na zbytni optymizm.
Do niezwykle ciekawego pojedynku dojdzie na Majorce. Miejscowy zespół RCD zmierzy się z sąsiadującą w tabeli Sevillą. Gospodarze nie są już drużyną z końca poprzedniego, lub z początku bieżącego roku. W trzech ostatnich spotkaniach przegrali dwa mecze z najsłabszymi drużynami Primera Division, Xerez oraz Tenerife. Porażki te rozdzieliło co prawda zwycięstwo nad Villarrealem, ale może ona co najwyżej dowieść nierówności formy piłkarzy Gregorio Manzano. Zdecydowanie za zwycięstwem Mallorki przemawia za to ONO Estadi. Gospodarze bowiem wygrali wszystkie dziesięć meczów rozgrywanych na tym obiekcie, tracąc przy tym trzy bramki. Przed Sevillą zatem trudne zadanie…
Andaluzyjczycy w zeszłym tygodniu zatrzymali rozpędzoną Osasunę, która po czterech zwycięstwach z rzędu została odprawiona z kwitkiem przez Luisa Fabiano. Wcześniej Sevilli przydarzyła się niechlubna porażka z Saragossą odniesiona w połowie rezerwowym składzie oraz cenna wiktoria z Valencią. Styl gry podopiecznych Manolo Jimeneza jest jeszcze daleki od rozmachu z końcówki roku, ale forma wydaje się stabilizować. Spotkanie z Mallorką pokaże czy Andaluzyjczycy mają ambicje i potencjał, by atakować trzecie miejsce, czy skupią się na obronie czwartego. W przypadku zwycięstwa zwiększą bowiem przewagę nad piątym zespołem do co najmniej czterech punktów.
Na Estadio Mestalla trzecia Valencia podejmie ósme Getafe. Gospodarze mogą odczuwać jeszcze zmęczenie po czwartkowym, niespodziewanie przegranym meczu z Club Brugie w Lidze Europejskiej. W La Liga, w ostatnich czterech spotkaniach, piłkarze Unaia Emery’ego nie zaprezentowali się najlepiej. Dwa razy zremisowali ze słabeuszami (Tenerife, Sporting) i raz wygrali (Valladolid), poza tym dali się ograć Sevilli w prestiżowym meczu. Jako że „Los Ches” zdecydowanie lepiej radzą sobie na wyjeździe niż u siebie, szanse rywali wzrastają. Ponadto Valencia będzie osłabiona brakiem kilku piłkarzy, m.in.: Davida Navarro i Pablo Hernandeza.










