Derby Madrytu od bardzo dawna nie zapowiadały się tak emocjonująco jak te, których świadkami będziemy w sobotni wieczór. Będące w znakomitej formie Atletico przyjeżdża na Estadio Santiago Bernabeu, które jest wręcz żądne krwi. Nie może być inaczej, to będzie pasjonujące widowisko!
Presja. Na pierwszy rzut oka wydaje się, że ciąży zdecydowanie na zespole gospodarzy, który absolutnie nie może już pozwolić sobie na jakiekolwiek wpadki, jeśli chce zachować realne szanse na mistrzostwo. W wypadku porażki i wcześniejszej wygranej Barcelony strata do liderującej dwójki wynosić będzie odpowiednio 11 i 14 punktów. A nie ma jeszcze połowy sezonu… Jednakże również Atletico powinno zdawać sobie sprawę z tego, że remis na Bernabeu nie będzie sukcesem. Fani „Los Colchoneros” już od 13 lat czekają na zwycięstwo w tym najważniejszym derbowym spotkaniu. Madryt od 13 lat jest biały i właśnie w tym roku pojawia się idealna szansa, by to zmienić. Pozostaje jednak pytanie, czy Falcao i spółka są gotowi do takiego starcia?

Diego Simeone zabierze na Bernabeu wszystkich swoich najlepszych zawodników. Z pomniejszym urazem zmaga się jedynie Cristian Rodriguez, ale jego nieobecność tak naprawdę nic nie znaczy. Argentyński trener będzie miał do dyspozycji wszystkich tych, których potrzebuje. W pełni sił jest Thibaut Courtois, którego gra między słupkami może okazać się niezwykle ważna. Na żadne urazy nie narzekają także Godin i Miranda, którzy będą musieli asekurować boki obrony, na których na pewno szaleć będą Ronaldo i Di Maria. Co jednak najważniejsze, cały i zdrowy jest Radamel Falcao. Mało tego, Kolumbijczyk w ostatniej kolejce ligowej zakończył trwającą prawie miesiąc niemoc strzelecką i zdobył gola z rzutu karnego. Teraz liczy na bramkę przeciwko „Królewskim”, o czym kilka razy zdążył już wspomnieć. Simeone ma spore pole do popisu, może ustawić wyjściową jedenastką, jak tylko mu się podoba. Wszystko wskazuje jednak na to, że Argentyńczyk nie zdecyduje się na żadne zmiany. I tak oto dostępu do bramki oprócz Courtoisa, Godina i Mirandy bronić będą Filipe Luis i Juanfran wspomagani przez Gabiego i Mario Suareza. Za zdobywanie goli odpowiedzialni będą „Koke”, Diego Costa, Arda Turan i – rzecz jasna – Radamel Falcao.
Nieco gorszą sytuację ma Jose Mourinho, który na pewno chciałby, aby w pełni sił był Michael Essien. Silny jak tur pomocnik bez wątpienia przydałby się w tak istotnym meczu, w którym środek pola może odegrać kluczową rolę. Oprócz wypożyczonego z Chelsea gracza przeciwko Atletico nie będą mogli zagrać także Marcelo, Gonzalo Higuain i Raul Albiol. Mimo to „The Special One” jest w stanie ułożyć niesamowicie mocną jedenastkę. Portugalczyk raczej niczym nie powinien nas zaskoczyć. W bramce na pewno ujrzymy Casillasa, a w obronie Coentrao, Pepe, Ramosa i Arbeloę. Parę defensywnych pomocników utworzą Sami Khedira i Xabi Alonso. Kwestią sporną jest obsadzenie pozycji mediapunty, na której najczęściej występuje Mesut Oezil. Niewykluczone jednak, że Mourinho po raz kolejny postawi na Lukę Modricia, który jest w stanie dać drużynie więcej w grze obronnej. Jeśli tak by się stało, to jedynymi odpowiedzialnymi za zdobywanie goli byliby Cristiano Ronaldo, Angel Di Maria i Karim Benzema. Ciekawostką jest fakt, że powołanie na to spotkanie otrzymał zaledwie 17-letni Jose Rodriguez, który bardzo spodobał się Mourinho w meczach o Puchar Króla. Dla młodziutkiego piłkarza to bez wątpienia wielkie przeżycie. A gdyby jeszcze mógł zadebiutować w lidze…Nie no, nie przesadzajmy.












