Czekaliśmy na Euro miesiącami, marzyliśmy, żeby rozgrywki klubowe dobiegły wreszcie końca, a ich miejsce zajęła batalia o miano najlepszej reprezentacji piłkarskiej na Starym Kontynencie. I co? I po raz wtóry możemy chyba zacząć odczuwać lekki niedosyt, zastanawiać się, czy nie wolelibyśmy wrócić do oglądania Podbeskidzia i Termaliki, a chociażby o niemogącej przedrzeć się przez niespecjalnie szczelną albańską defensywę reprezentacji Francji jak najszybciej zapomnieć.
„Trójkolorowi” wygrali co prawda z Albanią 2:0, ale niech wynik was nie zmyli. To było niepewne zwycięstwo, osiągnięte małym nakładem siły, a walka o trzypunktową zdobycz z jednym z najsłabszych kadrowo zespołów na Euro – dramatyczna i chwilami wręcz wołającą o pomstę do nieba. Francuzi znów nie zachwycili, czy wręcz zawiedli, a ich rywale… byli bardzo dzielni i nawet nie tak kiepscy piłkarsko, jak mogliśmy się tego spodziewać.
Nie taka Albania słaba, jak ją malowano
Zdecydowanie też nie tak chaotyczna i bezbarwna jak w meczu ze Szwajcarią. Trzeba oddać podopiecznym Gianniego De Biasi, że rozegrali dziś naprawdę bardzo przyzwoite spotkanie – byli dobrze zorganizowani w grze obronnej, umiejętnie używali pressingu i chwilami potrafili nawet spychać Francuzów do defensywy. Mając w pamięci ich pierwszy mecz na Euro, mogło wydawać nam się to zupełnie niemożliwe…
Albańczycy mieli dziś zostać zmiażdżeni, rozstrzelani i uświadomieni, że na wielkich turniejach nie powinno być miejsca dla ekip ich pokroju. A tu niespodzianka – podopieczni De Biasi szczególnie w pierwszej połowie gry świetnie radzili sobie z rozbijaniem niemal każdego ataku Francuzów, nie pozwalając im nawet na oddanie celnego strzału w światło bramki. A że sami też takowego nie oddali, że ich akcje ofensywne wyglądały odrobinę jak te rodem z boisk ekstraklasy, to już inna sprawa. Cóż, nie można mieć wszystkiego…
Albańczycy mieli za to swoje szanse w drugiej części spotkania – a dokładniej jedną, i to zakończoną strzałem w słupek. Ach, gdyby nie ten słupek… no i gdyby nie te koszmarne błędy w obronie, gdyby nie Griezman pozostawiony bez opieki w polu karnym…Wtedy może udałoby się podopiecznym Gianniego De Biasi zdobyć w meczu z „Trójkolorowymi” jeden, jakże piękny i wiele znaczący punkt.
Kim jesteście i co zrobiliście faworytom Euro?
Reprezentanci Francji nie zachwycili już w meczu z Rumunią, lecz dziś postanowili nas całkowicie zawieść. Gospodarze mistrzostw nijak nie przypominali gwiazd europejskiego futbolu, a pewnie nawet i ich sobowtóry mogłyby sobie lepiej poradzić w pierwszej połowie meczu z Albanią.









