Za nami pierwsza kolejka turnieju we Francji. Miała ona swoje uroki, ale też i rzeczy, o których chcielibyśmy jak najszybciej zapomnieć. Spróbowaliśmy to wszystko zebrać do kupy i przygotowaliśmy nasze małe podsumowanie 1. kolejki.
Co wiemy po 1. kolejce?
Poziom na razie rozczarowuje
Po dwunastu rozegranych już spotkaniach nie trzeba być wielkim specjalistą, by stwierdzić jedną, bardzo rzucającą się w oczy rzecz. To zdecydowanie nie jest poziom na miarę mundialu sprzed dwóch lat. Pamiętacie te pasjonujące pojedynki, którymi piłkarze w trakcie fazy grupowej turnieju w Brazylii nas zasypywali? Na tegorocznym Euro, jak na razie nie uświadczyliśmy czegoś takiego. Nie licząc oczywiście spotkania Polaków, raczej nie było spotkania, po którym natychmiast część z nas miałaby ochotę wyjść na balkon zapalić papierosa, a druga wyskoczyć do całodobowego po dodatkowe piwo. Owszem, były momenty, ale umówmy się, w takich turniejach raczej oczekujemy czegoś więcej.
Być może częściowy wpływ na to ma podwyższenie liczby drużyn, niewykluczone też, że drużyny nie chcą się otworzyć i w związku z nowym systemem rozgrywek wolą bardziej się chować na tym etapie. Ale nie zmienia to faktu, że wielkiej atrakcyjności turnieju, jak na razie, nie uświadczyliśmy. Na szczęście, to dopiero pierwsza kolejka.
Faworytów nie widać
A skoro już jesteśmy przy poziomie, to i pora coś powiedzieć o pierwszych faworytach. Zaraz pojawią się głosy, że nie można czegoś takiego sondować na podstawie jednego meczu. A nam się wydaje, że jednak można, gdyż pewne rzeczy po prostu widać gołym okiem, zwłaszcza te słabsze. Wielcy faworyci turnieju, Francuzi, w piątek pokazali, że mają swoje problemy, które w obliczu trudniejszych wyzwań mogą im sporo zaszkodzić. Niemcy z kolei także równie dobrze wcale nie musieli wygrać swojego pojedynku z Ukrainą. Po Hiszpanach z kolei nie widać jakiegoś impulsu w grze, dalej to wszystko opiera się na tym samym. Najwięcej dobrego po tych meczach możemy chyba powiedzieć o Włochach, którzy przede wszystkim zaimponowali świetną organizacją gry. Nie wiemy, czy cały turniej wygrają, ale przynajmniej rozwiali wątpliwości co do ewentualnego ich skreślania.
Czarne konie? Raczej miłe niespodzianki
Tutaj już w ogóle trudno cokolwiek powiedzieć. Spróbujmy zatem wskazać zespoły, które nam w pierwszej kolejce zaimponowały. Na pewno w tym miejscu chcemy wymienić Islandię, która walecznie spisując się na boisku, ostatecznie wyrwała jeden punkt faworyzowanej Portugalii. I wbrew temu co wczoraj powiedział Cristiano Ronaldo, my akurat doceniamy starania ekipy Larsa Lagerbacka.
Również warto powiedzieć coś o Węgrach, którzy w pełni zasłużenie przekłuli napompowany balon oczekiwań wokół reprezentacji Austrii, zadając jej dwa jakże zabójcze ciosy. Niby najmniej wartościowa drużyna według rankingów, a jednak dała radę.
Do pewnego momentu warto było również docenić Rumunów, którzy postawili się Francuzom i gdyby nie gol Payeta, nikt prawdopodobnie nie widziałby obiekcji co do punktu zdobytego przez ekipę Iordanescu.










