Valencia gra z Sevillą, Atletico podejmuje Barcelonę, Rayo Vallecano będzie chciało urwać punkty Realowi – po prostu musi być ciekawie. 25. kolejka Primera Division może przynieść, i miejmy nadzieje przyniesie, wiele emocji.
Espanyol Barcelona – Levante
Spotkanie na Cornella-El Prat powinno się zaliczyć do jednego z hitów kolejki, bo grają ze sobą czwarta z siódmą drużyną w ligowej tabeli, jednak zrobić tego nie można. Głównie z uwagi na fakt, że obydwie ekipy podchodzą do tego starcia w fatalnych wręcz dyspozycjach. Piękny sen gości chyba powoli się kończy. Jeśli ktoś w Walencji wierzył, że Levante jest w stanie do końca sezonu walczyć o miejsce w pierwszej czwórce, to się boleśnie przejechał. Podopieczni Juana Ignacio Martineza nie wygrali w lidze od ośmiu spotkań i wiele wskazuje na to, że ta passa nie zostanie w ten weekend przerwana. Gra Espanyolu też co prawda nie porywa, ale Katalończycy nie powinni przed własną publicznością przegrać z Levante. Chociaż dwa tygodnie temu z ostatnim Realem Saragossa też przegrać nie mieli…

W obydwu drużynach brakuje kilku zawodników, choć większe kłopoty zdają się mieć gospodarze. Właśnie w tym przyjezdni mogą upatrywać swojej szansy. Mauricio Pochettino nie będzie mógł skorzystać między innymi z zawieszonych Romarica i Thievy’ego. Dodatkowo ciągle kontuzjowani są Juan Albin, Sergio Garcia i Javier Marquez. Niepewny jest również występ Alvaro, który tydzień temu zagrał tylko 45 minut, ale dobra wiadomość to powroty Didaca i Verdu. Trener Levante dalej zaś nie może korzystać z usług Juanlu. Oprócz niego kary za kartki odsiedzieć muszą podstawowy bramkarz Gustavo Munua i Asier Del Horno. Brak tego pierwszego może być bardzo poważnym problemem przed starciem w Barcelonie.
Villarreal – Athletic Bilbao
Do bardzo ciekawego meczu dojdzie w niedzielne popołudnie. Odradzający się w końcu Villarreal podejmie pokrzepione awansem do kolejnej rundy Ligi Europy Athletic Bilbao. Problem Basków polega na tym, że wraz z powrotem rozgrywek europejskich trochę osłabiła się ich dyspozycja na ligowym podwórku, choć podopieczni Marcelo Bielsy zaprzeczyli takim uwagom przed tygodniem, kiedy na San Mames nie dali szans Maladze. W zgoła odmiennych nastrojach do meczu podejdzie „Żółta Łódź Podwodna”, która skompromitowała się w zeszłotygodniowym meczu z Mallorcą, ulegając na Balearach aż 4:0. Nie była to pierwsza tego typu porażka Villarrealu w tym sezonie, ale chyba najbardziej bolesna, bo ekipa Jose Moliny nareszcie zaczęła łapać rytm i piąć się w górę tabeli. Czy można stawiać ją w roli faworyta w starciu z Athletikiem?










