Dziś swoje rozgrywki zainaugurowała grupa C. Odbyły się w niej dwa emocjonujące starcia: Rumunii z Chorwacją i Anglii z Francją. W obu tych meczach padło łącznie osiem goli, a kibice mogli być świadkami fantastycznych widowisk.
W obu spotkaniach, które dziś rozegrano, mogliśmy podziwiać młode gwiazdy futbolu, takie jak: Wan-Bissaka, Halilović, Hagi czy Moussa Dembele. Obok tych młodych gwiazd, które są przyszłością futbolu, zaprezentowało się też grono zawodników mniej znanych, którzy na tym turnieju mogą przedrzeć się do głów kibiców, część z nich dziś pokazała się z bardzo dobrej strony.
Rumuński pogrom
W pierwszym z rozgrywanych dziś spotkań Rumuni rozbili Chorwatów 4:1. Jest to swego rodzaju zaskoczenie, gdyż Chorwatów można było stawiać w roli faworyta tego starcia. Spotkanie to było koncertem trzech aktorów z Rumunii – Radu, Puskasa i Hagiego. Cała trójka pokazała, że przed nią świetlana przyszłość. Bramkarz Radu wyjął, co miał wyjąć, i spisywał się naprawdę bardzo dobrze, a przy golu nie miał nic do powiedzenia. Puskas pokazywał niebywałą jakość w ofensywie i swoją grą budował ataki Rumunów. Hagi zaś zagrał jak jego ojciec za najlepszych lat swojej kariery, profesor w rozegraniu, bardzo dobra gra do przodu, świetne ataki.
Rumuni w tym meczu schowali Chorwatów do kieszeni. Ich gra musiała się podobać. Ten mecz pokazał, że być może nadchodzi najlepsze pokolenie rumuńskich piłkarzy od czasów Gheorge Hagiego… a przynajmniej od czasów pokolenia, z którego pochodzili Christian Chivu, Bogdan Lobont i Ciprian Marica. Negatywnym zaskoczeniem w tym meczu mogła być postawa Alena Halilovicia, po tym Chorwacie mogliśmy spodziewać się znacznie więcej, tymczasem świętujący dziś 23. urodziny Halilović spisywał się bardzo słabo. Nie tylko on zresztą, cały chorwacki zespół wyglądał wręcz tragicznie. Jeżeli to pokolenie stanie się potem wiodące w kadrze chorwackiej, to przed wicemistrzami świata chude lata.
Frekwencja na stadionie nie zrobiła wielkiego wrażenia. Warto zaś na koniec napisać kilka słów o arbitrze tego spotkania, który zaliczył bardzo dobry występ. Do sędziów nie można się było przyczepić o nic, prowadzili mecz sprawiedliwie i sprawili, że po tym spotkaniu nie możemy mówić o żadnych kontrowersjach.
Niesamowite zwycięstwo Francuzów
Piękne było również drugie z dziś rozgrywanych spotkań grupowych, w którym Francuzi ograli 2:1 Anglię. Mecz był wyjątkowy z jednego względu – Francuzi jeszcze na dwie minuty przed końcem podstawowego czasu gry przegrywali 0:1. Ostatnie minuty były jednak fatalne dla Anglików. Najpierw Ikone wykorzystał niezłą sytuację, a chwilę później piłkę do własnej siatki skierował Wan-Bissaka – czyli jedna z największych gwiazd Anglików.
Wcześniej jednak Anglicy rozgrywali naprawdę niezłe spotkanie, udało im się strzelić bramkę, a także zaliczyli kilka pudeł. Zresztą nieudanymi akcjami ten mecz stał. Anglicy mieli trzy sytuacje, które spokojnie mogli zamienić na bramkę, lecz im się to nie udawało. Francuzi mieli tych sytuacji nawet więcej, ale albo popełniali błędy, które sprawiały, że piłka mijała bramkę, albo wykazywał się Henderson. Francuzi mieli nawet w tym meczu dwa rzuty karne, oba zmarnowali.










