Francja. Ukochana ziemia Chorwatów. Trzecia na podium na mundialu w 1998 roku. Zwycięstwo z Hiszpanią w meczu o pierwsze miejsce w grupie D na Euro 2016. Bójcie się, Europejczycy, bójcie się, Polacy! To właśnie podopieczni Ante Cacicia są potencjalnym rywalem „Biało-czerwonych” w ćwierćfinale turnieju.
Chorwacki wyż atmosferyczny nad Francją!
Spotkanie bardzo dobrze rozpoczęli aktualni mistrzowie Europy. Chorwaci z pewnością nie spodziewali się tak mocnej nawałnicy ze strony Hiszpanów już w pierwszych minutach dzisiejszego meczu. I tak oto, jeszcze zanim Rakitić i spółka stanęli mocniej na nogach, po pierwszych podmuchach hiszpańskiego wiatru, przegrywali już 0:1. „La Furia Roja” praktycznie weszła z piłką do bramki strzeżonej przez Danijela Subasicia.
Gol przyniósł prognozowane uspokojenie. Mocny wiatr ustał i ustąpił miejsca bardzo słonecznej i radosnej grze, która miała za zadanie rozleniwić i uśpić Chorwatów. Podopieczni Ante Cacicia często mieli do czynienia z taką pogodą na wybrzeżach Adriatyku, nie pozwolili na to. Z minuty na minutę radzili sobie coraz lepiej. Nie najlepiej grała obrona Hiszpanii, która kilka razy prowokowała groźne sytuacje dla Chorwatów. I w samej końcówce pierwszej połowy piłkarze z Bałkanów wreszcie jedną z tych sytuacji wykorzystali. Nie popisał się Sergio Ramos, który był mocno spóźniony w kryciu. Ogólnie stoper Realu Madryt nie miał najlepszego dnia. W 60. minucie zmarnował on rzut karny.
Pogoda potrafi być zmienna. Przekonali się o tym Hiszpanie. Chorwaci okazali się bardzo silnym frontem atmosferycznym, który mimo braku swojego najlepszego piłkarza – Luki Modricia – przejął kontrolę nad warunkami atmosferycznymi w Bordeaux i w samej końcówce spotkania strzeliła gola na 2:1. W buty Lukity wszedł dziś Ivan Perisić, który najpierw świetnie dośrodkował w pole karne przy golu na 1:1, a potem sam zdobył zwycięską bramkę. Dla Chorwata był to już drugi strzał na francuskich boiskach. Chorwaci potwierdzili dziś, że nie boją się nikogo. Że stanowią kolektyw i każdy powinien podejść do nich z respektem. Podopieczni Cacicia pokazali dziś całemu światu, jak grać i jak wygrać z Hiszpanią. Żelazna defensywa, agresywność w środku pola i bezbłędna skuteczność w ofensywie – tak zagrali dziś piłkarze z Bałkanów.
Wyjątkowy dzień Moraty
Po pierwsze na kilka godzin przed meczem Real Madryt potwierdził, że aktywował zapis o kontrakcie Moraty z Juventusem – dzięki temu zapisowi będzie mógł za 30 milionów euro odkupić swojego wychowanka. Tak, tak! Morata wraca do Realu. Mówiło się o tym, że znów pojawi się on na Bernabeu tylko po to, by zostać sprzedanym za jeszcze większą kwotę.
Takie rozwiązanie zdecydowanie nie spodobało się utalentowanemu Alvaro. Plotki o jego powrocie do Madrytu trwały już jakiś czas. Morata zaczął więc pracować na to, by transfer ten nie był jedynie tymczasowy. Dwa gole w spotkaniu z Turcją, jeden dziś. Były zawodnik Juventusu gra o to, żeby w swoim ukochanym klubie zostać na dłużej niż tylko na okres przygotowawczy. Dzięki strzelonej dziś bramce Morata zrównał się w liczbie goli strzelonych na Euro z klubowym kolegą – Garethem Bale’em.










