Mimo iż wprowadzony z ławki rezerwowych Jesus Navas rozstrzygnął losy meczu Hiszpanii z Chorwacją, tak naprawdę to dzięki Casillasowi obrońcy tytułu zachowali szanse na ponowny triumf w mistrzostwach Europy.
W pierwszej połowie pojedynku Casillas nie miał zbyt wiele pracy, ale robił to, co do niego należało. Dobrze zachowywał się przy nielicznych dośrodkowaniach w pole karne i raz skutecznie interweniował po strzale Chorwatów z narożnika „szesnastki”.
W drugiej połowie obraz gry uległ nieco zmianie i do głosu zaczęli dochodzić Chorwaci, którzy zdawali sobie sprawę, iż muszą wygrać z Hiszpanią, ponieważ wiedzieli, że Włochy prowadzą z Irlandią. Wtedy też na pierwszy plan wysunął się kapitan „La Furia Roja”, który wykazał się spokojem, refleksem i doświadczeniem.
Casillas w dalszym ciągu bardzo dobrze radził sobie z wrzucanymi ze stałych fragmentów piłkami, ale dołożył do tego dwie bardzo dobre interwencje – jedną z nich można zaliczyć do obron klasy światowej. Mowa oczywiście o mocnym strzale głową Rakiticia, który został wybroniony przez Ikera dzięki fantastycznemu refleksowi. Druga sytuacja to uderzenie z woleja Ivana Perisicia, które hiszpański golkiper zdołał sparować do boku. Do obu akcji doszło przy stanie 0:0, kiedy ewentualna strata bramki spowodowałaby, że to Hiszpania musiałaby postawić wszystko na jedną kartę.









