PSG przystępowało do meczu z Lyonem jako faworyt. Podopieczni Mauricio Pochettino zdołali udowodnić swoją wyższość nad przeciwnikiem i ponownie wskoczyli na pierwsze miejsce w tabeli Ligue 1. Mecz zakończył się wynikiem 4:2 i do pewnego czasu miał dość jednostronny przebieg.
Paris Saint-Germain do meczu przystąpiło lekko osłabione. Kontuzjowani byli Sarabia, Kehrer oraz już od pewnego czasu Juan Bernat. Ponadto problem stanowiła nieobecność Mauro Icardiego. W jego miejsce do pierwszej jedenastki wskoczył Moise Kean. Doszło jeszcze do dwóch ciekawych roszad. Na lewej obronie zagrał Diallo, na ławce wylądował Kurzawa. Od początkowych minut nie zagrał również Neymar, który powoli dochodzi do siebie po urazie.
Lyon też mógł odczuć pewne problemy kadrowe. A konkretnie jeden – brak Houssema Aouara. Francuski pomocnik miał drobne problemy ze zdrowiem, więc nie mógł wystąpić w pierwszej jedenastce. W jego miejsce do składu wskoczył Maxence Caqueret. Inną ciekawą roszadą było posadzenie na ławce Leo Duboisa. W jego miejscu zagrał Mattia De Sciglio. Okazało się to średnim pomysłem, bo w trakcie meczu Włoch kiepsko zareagował przy bramce Kyliana Mbappé.
Pojedynek gigantów
Szósta minuta oznaczała pierwszy szturm faworytów z Paryża na bramkę Anthony’ego Lopesa. Mbappé pognał skrzydłem i łatwo ograł Marcelo. Następnie dograł piłkę do znajdującego się w polu karnym Moise Keana, jednak Włoch zmarnował doskonałą okazję. Francuski gwiazdor ponownie pokazał w tej akcji swój geniusz. Jego sprinty były potężną bronią w arsenale drużyny ze stolicy Francji. Magię lidera klasyfikacji strzelców Ligue 1 potwierdził gol z 15. minuty spotkania. Mbappé skierował piłkę w światło bramki, zakładając „siatkę” zarówno Lopesowi, jak i De Sciglio.











