Podopieczni Gerardo Martino niespodziewanie ulegli na wyjeździe Realowi Valladolid. Jedynego gola w tym spotkaniu zapisał na swoim koncie Fausto Rossi.
Przed pierwszym gwizdkiem sędziego wydawało się, że Barcelonę czeka niezbyt trudne zadanie, gdyż gospodarze znajdowali się w strefie spadkowej. Pierwszą groźną okazję stworzyła sobie „Duma Katalonii”, ale strzał Messiego w 10. minucie obronił Marino. Siedem minut później gospodarze jednak niespodziewanie objęli prowadzenie. Piłka po rzucie rożnym rozgrywanym przez miejscowych spadła pod nogi Rossiego, a ten mocnym strzałem zmusił Valdesa do kapitulacji.

Goście spisywali się bardzo słabo i mieli ogromne problemy z przedarciem się przez szyki obronne piłkarzy Realu. W 20. minucie Messi świetnie wypatrzył Neymara, ale Brazylijczyk był na minimalnym spalonym. 12 minut później Argentyńczyk miał niezłą okazję z rzutu wolnego, ale uderzył prosto w bramkarza.
Po przerwie goście bardzo szybko stworzyli sobie szansę do wyrównania, ale po raz kolejny bez zarzutu interweniował Marino. W 57. minucie do remisu powinien doprowadzić Neymar, ale były piłkarz Santosu uderzył wysoko nad bramką. Z każdą minutą Barcelona grała coraz słabiej i coraz trudniej było im się przedostać do bramkę rywali.

W 84. minucie gospodarze mieli szansę na podwyższenie rezultatu, ale Oscar fatalnie przestrzelił po świetnej kontrze całego zespołu. Do końca spotkania nie wydarzyło się już nic ciekawego i ogromna sensacja stała się faktem.
Barcelona miała wygrać łatwo i wysoko, ale niespodziewanie zaprezentowała się bardzo mizernie i trzy „oczka” mogą zapisać na swoim koncie piłkarze z Valladolid, którzy zdołali opuścić strefę spadkową. Jeśli Real pokona jutro Levante, to jego przewaga nad podopiecznymi Gerardo Martino wzroście już do czterech punktów.











