Dwie czołowe drużyny Primera Division w 25. kolejce o ligowe punkty powalczą na wyjeździe. Osłabiona absencjami czterech kluczowych graczy Barcelona uda się na Majorkę, natomiast goniący ją Real zawita na El Riazor w La Corunie. Niezwykle interesująco zapowiada się również mecz trzeciej Valencii z piątym Athletikiem Bilbao.
Atletico Madryt – Sevilla FC
Prezentujące bardzo słabą dyspozycję Atletico podejmie andaluzyjski zespół, który po powrocie Jesusa Navasa powoli odbudowuje ligową pozycję.
„Los Rojiblancos” grają od dłuższego czasu fatalnie. Żadna formacja nie funkcjonuje tak, jak powinna, albo tak, jak mogłaby funkcjonować, chociażby w pierwszych meczach tego sezonu albo w ostatnich spotkaniach poprzednich rozgrywek. OD dłuższego czasu jedynymi zawodnikami, których nie można ganić, są de Gea, Reyes oraz Aguero, chociaż ten ostatni również nie pokazuje pełni potencjału, a i tak wystarcza to na bramki, jak chociażby tę zapewniającą trzy punkty w ostatniej batalii z Saragossą. Na Vicente Calderon przebąkują o zmianie trenera i jeśli Quique Sanchez nie odmieni radykalnie gry drużyny i nie wygra spotkania z Sevillą, może wkrótce opuścić Madryt.

Co ciekawe, jednym z prawdopodobnych miejsc jego pracy może być właśnie Sevilla, gdzie też nie do końca są zadowoleni z postawy zespołu pod wodzą Gregorio Manzano. Ostatnio Andaluzyjczycy nie sprostali mistrzowi Portugalii w fazie pucharowej Ligi Europejskiej, więc zapewnienie sobie miejsca w czołowej szóstce pozostaje jedynym realnym do osiągnięcia celem. W tej chwili Sevilla zajmuje siódme miejsce, ale do szóstego Espanyolu traci tylko cztery punkty. Oczka zdobyte w batalii z Atletico mogą okazać się niezbędne do osiągnięcia upragnionej lokaty. O miejscu w pierwszej czwórce nie ma już bowiem co marzyć.
RCD Mallorca – FC Barcelona
Jedenasty w ligowej stawce zespół z Balearów podejmie przetrzebioną kontuzjami i absencjami katalońską potęgę.
Wyspiarze to, co zyskali przed dwoma tygodniami, niespodziewanie wygrywając z rozpędzonym Athletikiem Bilbao, stracili w ostatniej kolejce, przegrywając z Realem Sociedad, który tym samym znalazł się w bezpośrednim przedsionku czołówki tabeli. To, co podziałało na podopiecznych Joaquina Caparrosa, okazało się niewystarczające na graczy Martina Lasarte, zresztą na Anoeta Mallorca byłą jakby ospała, co ułatwiło gospodarzom zadanie. Może zawodnicy Michaela Laudrupa (pogłoski o odejściu do HSV) byli już myślami przy ligowej batalii z Barceloną?
Mistrz dawno nie miał takich problemów personalnych (i nie tylko) jak teraz. Od dłuższego czasu niezdolny do gry jest Puyol, jakiś czas temu dołączył do niego Victor Valdes, całkiem niedawno Xavi Hernandez, a jeśli dodamy do tego jeszcze absencję Daniego Alvesa za nadmiar żółtych kartek, okaże się, że „Barca” wystąpi przeciw Mallorce w zdecydowanie słabszym składzie niż choćby jesienią na Camp Nou, gdzie zaledwie zremisowała, a bramkę dla wyspiarzy zdobył Nsue. Pep Guardiola stoi zatem przed trudnym zadaniem – zmotywować przetrzebiony zespół. Zwycięstwo jest tym bardziej potrzebne, że w najbliższym czasie czekają „Blaugranę” dużo poważniejsze spotkania.










