Rozgrywki hiszpańskiej Primera Division powoli dobiegają końca. Na trzy kolejki przed końcem niby wszystko wiadomo, kto zagra w Europie, a kto spadnie. Wciąż jest jednak kilka niewiadomych, chociażby taka, czy FC Barcelona zapewni sobie mistrzostwo już w tej kolejce, czy może przyjdzie jej jeszcze na to poczekać?
Espanyol Barcelona– Valencia CF
Żyjąca resztkami nadziei na awans do europejskich pucharów drużyna z Barcelony, podejmie praktycznie pewną startu w Lidze Mistrzów bez konieczności kwalifikacji Valencię.
Podopieczni Mauricio Pochettino w ostatnich meczach gubili punkty dosłownie z kim popadnie, jednak dwie kolejki temu, w meczu decydującym o przedłużeniu szans na awans do Ligi Europejskiej w przyszłym sezonie, po ciekawym meczu ograli Athletic Bilbao 2:1. Wynik ten poszedł niestety niejako na marne, gdyż w miniony weekend „Los Pericos” nie tylko nie urwali punktów Blaugranie w derbach Barcelony, ale zaprezentowali się wręcz bez wyrazu, na pewno gorzej, niż w przegranym 1:5 meczu późną jesienią, na swoim stadionie. Obecna forma nie upoważnia zatem Espanyolu do marzeń o grze w europejskich pucharach, ale jeśli Valencia przyjedzie na Cornellę zbyt rozkojarzona, wszystko może się zdarzyć.

Dla „Los Ches” dwie ostatnie kolejki różniły się między sobą jak niebo i ziemia. Pierwszego dnia maja, podopieczni Unaia Emery’ego w godnym pożałowania stylu zaprezentowali się na Reyno de Navarra, w efekcie czego przegrali z miejscową Osasuną 1:0. W miniony weekend było już dużo lepiej, po dwóch golach Soldado (świetna skuteczność w ostatnim czasie, już 16 goli na koncie) i jednym Jonasa, pewnie pokonała kolejny zespół broniący się przed spadkiem, Real Sociedad. Zważywszy na kalendarz Villarrealu, piłkarze z Walencji nie muszą się już raczej martwić o utrzymanie trzeciej lokaty. Lepiej pomyśleć już o wzmocnieniach przed kolejnym sezonem (Diego Alves, Kevin Gameiro?).
Deportivo La Coruna – Athletic Bilbao
Mecz ekipy niepewnej utrzymania z zespołem niepewnym gry w europejskich pucharach w przyszłym sezonie. Gdyby decydowały umiejętności czysto piłkarskie, faworyt byłby jeden, ale zwycięzcą tego meczu będzie zapewne drużyna bardziej zmotywowana.
Przez ostatnie dwa miesiące piłkarze Miguela Lotiny ledwie dwukrotnie zwyciężali, biorąc tym samym głębszy oddech i chwilowo zwiększając swoje szanse na utrzymanie. Było to w meczach z Mallorką i Racingiem (naprawdę dobry w wykonaniu „Depor”). Pozostałe spotkania to bardzo nieciekawa postawa zespołu z Galicji, czego efektem ledwie dwa punkty. Problem w tym, że pozostali rywale w walce o pozostanie w elicie punktowali nieco częściej. Biorąc pod uwagę dramatyczny kalendarz Deportivo (mecze kolejno z Athletikiem, „Barcą” i Valencią), punktów trzeba szukać w każdym starciu. A i tak o utrzymanie będzie szalenie trudno.











