La Tamborrada to jeden z najgłośniejszych festiwali odbywający się co roku 20 stycznia w San Sebastian. Jeśli Imanol Alguacil nie przyszykował czegoś zaskakującego na dzisiejsze spotkanie z AS Roma, po niespełna dwóch miesiącach trzeba będzie ponownie bić w bębny. Tym razem nie dla rozrywki. Real Sociedad jest w kryzysie i najwyższy czas bić na alarm.
Kolejny rok, kolejny raz scenariusz w San Sebastian się powtarza. Na przełomie roku tradycyjnie „La Real” notuje kryzys wynikowy. Szkoleniowiec Imanol Alguacil był świadom, że gorszy moment przyjdzie prędzej czy później. Nie spodziewał się chyba jednak, że kryzys będzie aż tak poważny. Zwłaszcza że na pierwszy rzut oka wszystko powinno być w porządku.
Pech nie opuszcza Basków
Od 21 stycznia Real Sociedad rozegrał dziewięć spotkań, spośród których wygrał zaledwie jeden. Był to mecz z Espanyolem, wygrany dosyć szczęśliwie 3:2. Oprócz tego cztery porażki i pięć remisów. Największym problemem zespołu z San Sebastian jest to, że… tak właściwie nie gra źle. W większości z tych spotkań był stroną przeważającą i albo zawodziła skuteczność, albo wydarzało się coś pechowego.
Tak było chociażby w meczu z Celtą Vigo. Celta od 75. minuty grała w dziesiątkę, po tym jak czerwoną kartkę ujrzał Renato Tapia. Mimo to udało jej się wyrównać rezultat. W 93. minucie. Po samobójczym trafieniu przymierzanego do reprezentacji Hiszpanii Robina Le Normanda. Swoją nieskutecznością razi Alexander Sørloth. Słabo spisują się również środkowi pomocnicy – Mikel Merino i Brais Mendez.
Po przerwie mundialowej do pierwszego zespołu wróciła największa gwiazda Realu Sociedad. Mikel Oyarzabal, bo o nim mowa, w marcu zeszłego roku zerwał więzadło krzyżowe. Trener Imanol Alguacil pod nieobecność swojej gwiazdy ustawiał zespół w formacji 4-4-2 z rombem w środku. Kiedy wrócił Oyarzabal, szkoleniowiec próbował powrotu do stosowanej wcześniej formacji z trójką z przodu, ale zbiegło się to z początkiem kryzysu.
Również wtedy Real Sociedad spotkała mała katastrofa. Urazu kostki doznał bowiem Aritz Elustondo, kluczowy element dla defensywy „La Real”, w dodatku jeden z kapitanów zespołu. Mimo to głównym powodem rozczarowujących wyników Realu Sociedad jest ofensywa, a nie defensywa.
Real Sociedad nie daje rady mentalnie?
Początkowo Imanol Alguacil bronił swoich piłkarzy, aczkolwiek narracja zmieniła się po meczu z AS Roma. Z pierwszego spotkania pomiędzy tymi zespołami zwycięsko wyszli podopieczni Jose Mourinho. Trener i kibice mieli pretensje zwłaszcza do Mikela Merino, który w 82. minucie mógł doprowadzić do wyrównania i spudłował w świetnej sytuacji. Chwilę później AS Roma ustaliła wynik spotkania na 2:0.
Możemy dyskutować całymi dniami o tym, co wydarzyło się, ale jeśli nie jesteś skuteczny w polu karnym, to wszystko na nic. Po raz kolejny pokazaliśmy, że te mecze są dla nas za duże.











