Polacy zagrają w sobotę i we wtorek bardzo ważny dwumecz w ramach eliminacji do mistrzostw Europy 2016. Najpierw podopieczni Adama Nawałki spotkają się z faworyzowaną reprezentacją mistrzów świata, Niemcami, a trzy dni później będą podejmować Szkocję. Mecz z „Wyspiarzami” może okazać się ważniejszy od spotkania z zachodnimi sąsiadami.
Wiadomo – spotkanie z Niemcami nie jest zwykłym spotkaniem. To mecz nie tylko o trzy punkty, ale również o prestiż, szacunek, honor, historię i wyższość na rywalem. Nasi reprezentanci podejdą do niego w pełni zmobilizowani i będą chcieli w końcu wygrać z tą znienawidzoną przez nas, kibiców, drużyną. Podejrzewam, że Lewandowski i spółka wyprują sobie żyły, aby ograć Niemców i zgarnąć w tym meczu coś więcej niż trzy ważne oczka. Jeśli tak się stanie, to zapanuje radość, święto narodowe i wszechobecna euforia. Byłoby wspaniale! Jednak co się stanie, jeśli nasi dadzą z siebie wszystko, a i tak nie ugrają nic z zespołem Joachima Loewa? Nie oszukujmy się, liczne kontuzje wśród mistrzów świata nie powodują, że jest to słaba ekipa. Ze smutkiem uważam jednak, że nawet z trzecim garniturem reprezentacji Niemiec, „Biało-czerwoni” mieliby spore problemy. Czy zatem nie należy trochę kalkulować i kombinować, aby znowu nie zostać na lodzie?
Mianowicie chodzi mi o kolejne spotkanie, które drużyna Adama Nawałki rozegra we wtorek ze Szkocją. To właśnie zespół z Wielkiej Brytanii wraz z Irlandią i Gruzją będą głównymi rywalami Polaków w walce o drugie miejsce w grupie i awans na Euro 2016. Pierwsze zarezerwowane jest dla Niemców i to chyba oczywista oczywistość. Jednak druga lokata jest w naszym zasięgu, ale „Biało-czerwoni” nie mogą zawodzić przede wszystkim w spotkaniach z bezpośrednimi przeciwnikami. Tutaj nasuwa się moje przemyślenie, czy czasem właśnie na spotkanie ze Szkocją Polska nie powinna uzbroić się bardziej niż na mecz z Niemcami.
Załóżmy hipotezę, że Niemcy zabiorą punkty wszystkim drużynom, a Gibraltar będzie ich dostarczycielem. Wtedy najważniejszym będzie punktować w meczach ze Szkocją, Irlandią i Gruzją. Terminarz ułożył się dla kadry Nawałki tak korzystnie, że po spotkaniu z Niemcami na Stadionie Narodowym, Polacy nie będą musieli podróżować, w przeciwieństwie do Szkotów, i poświęcą czas wyłącznie na odnowę biologiczną i lekki trening. To może być atutem polskiej kadry.
Do selekcjonera, Adama Nawałki, należy decyzja, jak taktycznie rozegrać zbliżający się eliminacyjny dwumecz. Zwycięstwo z Niemcami na pewno byłoby czymś wielkim, ale ważniejsze będą trzy punkty osiągnięte w spotkaniu ze Szkocją. Nie spodziewam się, że w wyjściowej jedenastce na mistrzów świata nie wyjdą kluczowi polscy zawodnicy i będą oszczędzali siły na następny mecz. Mogłoby to zepsuć atmosferę, gdyż w takim spotkaniu chce grać każdy, ale pierwszeństwo mają najlepsi. Jednak gdy wynik w sobotę nie będzie układał się po naszej myśli, a bądźmy realistami i stwierdźmy, że tak może się stać, to wtedy były trener Górnika Zabrze powinien zareagować. Nawałka powinien pomyśleć o oszczędzeniu tych piłkarzy, którzy zagwarantują nam zwycięstwo nad Szkocją. Zresztą sami zawodnicy też powinni to mieć gdzieś z tyłu głowy, ponieważ są oni również świadomi, że zawody z „Wyspiarzami” mają większe znaczenie gatunkowe niż z Niemcami, którzy, tak czy siak, awansują na Euro. „Biało-czerwoni” powinni pamiętać o spotkaniu ze Szkocją i zachować dostatecznie dużo sił, aby uniknąć potknięcia, które już na początku eliminacji wprowadziłoby nasz zespół w trudną sytuację w tabeli.










