Jutro reprezentacja Polski zmierzy się z Finlandią po raz 31. Do tej pory w historii to nasi rodacy wygrywali częściej.
Selekcjonerzy reprezentacji Polski upodobali sobie Finów jako idealnego sparingpartnera. Pojedynek, który czeka nas w najbliższej przyszłości, będzie już 31. w historii. Można powiedzieć, iż do tej pory mamy patent na zawodników ze Skandynawii, gdyż w rywalizacji z nimi aż 20 razy schodziliśmy z murawy jako zwycięzcy, jednak zostaną zapamiętane nasze haniebne porażki z ekipą „Suomi”.

Pierwszy mecz pomiędzy reprezentacją Polski a Finlandii został rozegrany 29 września 1923 roku w Helsinkach. Raczkująca dopiero drużyna z naszego kraju stawiła opór faworyzowanym gospodarzom, strzelając aż trzy bramki, jednak niestety blok defensywny „Biało-czerwonych” nie działał tak sprawnie i straciliśmy pięć goli. Rewanż odbył się niespełna rok później w Warszawie. Wtedy Polacy nie dali szans przyjezdnym, wygrywając 1:0. Pomijając następny mecz, który zakończył się remisem, nasi piłkarze zaczęli dominować nad ich fińskimi odpowiednikami. Seria dziewięciu tryumfów na pewno robi wrażenie, dodając do tego fakt, iż najczęściej były to druzgocące klęski Skandynawów. Przykładem może być choćby rywalizacja z 1926 roku zakończona wynikiem 7:1 czy mecz rozegrany 4 listopada 1956 roku w Krakowie, gdzie nasze „Orły” rozgromiły przyjezdnych 5:0.
Seria ta znalazła swój koniec w spotkaniu w ramach eliminacji do mistrzostw świata rozegranych w 1966 roku. Finlandia podejmowała naszych reprezentantów 24 października 1965 roku w Helsinkach. Mało kto spodziewał się, iż gospodarze sprawią problemy rywalom. Wszyscy oglądający to spotkanie przecierali oczy ze zdumienia, gdy już w czterdziestej sekundzie od rozpoczęcia gry Peltonen umieścił piłkę w siatce. Kibice gości liczyli na szybkie wyrównanie rezultatu, ale srogo się zawiedli, drugiego gola zdobył Nuoranen, tym samym wbijając gwoździa do trumny przeciwników. Miesiąc później, pałający chęcią zemsty Polacy upokorzyli drużynę „Suomi”. Koncertowo grający „Biało-czerwoni” zdobywali bramkę za bramkę, królował wtedy Włodzimierz Lubański. Czołowy strzelec Polaków aż czterokrotnie pokonał bramkarza Finów, dwa gole dorzucił Sadek, a jednego z karnego Pol. Zwycięstwo 7:0 (najwyższe w historii rywalizacji obu narodów) stało się faktem.
W dalszych pojedynkach to nasi rodacy schodzili częściej z boiska jako wygrani. W jedenastu kolejnych meczach tryumfowali osiem razy, jedynie trzykrotnie remisując. Wielu polskich selekcjonerów wybierało za rywali Finów z powodu ich stylu gry, który odpowiadał siłowemu futbolowi, granemu przez wiele innych narodów.
Ważnym meczem z Finlandią był ten rozegrany w 1999 roku na zgrupowaniu na Malcie. Mimo iż samo spotkanie nie należało do wyjątkowo ciekawych, to warto je zapamiętać. Otóż Wojciech Kowalczyk, trafiając do bramki, zdobył tysięcznego gola w historii reprezentacji Polski.











