W ostatnim sobotnim meczu 18. kolejki T-Mobile Ekstraklasy Polonia Warszawa uległa na własnym stadionie Wiśle Kraków 1:2. Dla podopiecznych Tomasza Kulawika to pierwsze ligowe zwycięstwo tej wiosny.
Pierwsza godna uwagi akcja w tym spotkaniu wydarzyła się w 3. minucie. Po wymianie kilku podań Iliew zbiegł z prawego skrzydła do środka i zdecydował się na strzał lewą nogą. Piłka po strzale Serba nie trafiła nawet w światło bramki Pawełka. Poloniści odpowiedzieli sześć minut później. Po podaniu z głębi pola spalonego uniknął Przybecki i w sytuacji sam na sam głową próbował przelobować Pareikę. Piłka przeleciała tuż obok prawego słupka bramki Wisły. Młody skrzydłowy „Czarnych Koszul” zaprezentował się z bardzo dobrej strony, ale w następnej akcji zachował się jeszcze lepiej. Przybecki poszedł do końca za piłką, która zmierzała w kierunku Pareiki i przy ogromnej bierności Bunozy i estońskiego bramkarza, lekko trącając piłkę, dał gospodarzom prowadzenie. To był ogromny błąd wiślackiej defensywy.

Polonia sprawiała zdecydowanie lepsze wrażenie i mimo przetrzebienia składu przed startem ligi i zmianą taktyki miała więcej z gry. Wisła, jak już przyzwyczaiła w tym sezonie, nie miała kompletnie pomysłu na zagrożenie bramce rywala. Wystawiony na szpicy Małecki był zupełnie niewidoczny. Mimo tego wiślacy mogli wyrównać. W 26. minucie po rzucie rożnym wykonywanym przez Iliewa i strzale głową Burligi bardzo dobrze interweniował Pawełek. Dodatkowo atakował go Chavez, ale golkiper polonistów nie zawiódł. Pod koniec drugiego kwadransa gry znakomitym podaniem Pazio odnalazł Przybeckiego, a filigranowy pomocnik wyszedł na czystą pozycję. Dogonił go jednak Bunoza i zapobiegł utracie drugiej bramki. Tym razem siła była sprzymierzeńcem wiślackiego defensora.
Od 30. minuty inicjatywę przejęła Wisła, co poskutkowało wyrównaniem stanu gry. Prawym skrzydłem pociągnął Iliew, a jego podanie trafiło pod nogi Wilka, który potężnym strzałem umieścił piłkę w bramce. Od tego momentu mecz otworzył się jeszcze bardziej, a akcja przenosiła się od jednej bramki do drugiej. W 38. minucie kontuzjowany Łukasz Piątek opuścił boisko, a zastąpił go Martin Baran. Obie drużyny starały się jeszcze coś strzelić, ale wynik do przerwy już się nie zmienił.
W 49. minucie Adama Pazia zastąpił Paweł Wszołek, który miał wnieść więcej jakości w ataki gospodarzy. Stało się jednak inaczej – to wiślacy wyszli na prowadzenie. Przy biernej postawie defensywy Polonii Chrapek przyjął piłkę w polu karnym i złożył się do strzału, który zamienił na bramkę. Pawełek – podobnie jak przy pierwszej bramce – nawet nie interweniował. Od 51. minuty prowadzili piłkarze Tomasza Kulawika. Cztery minuty później w zespole „Białęj Gwiazdy” zadebiutował Emmanuel Sarki, który wszedł w miejsce Gordana Bunozy.












